czwartek, 28 września 2023

Narodowy Spis Powszechny 2021 - dane wyznaniowe

 SŁAWA ISUSU CHRYSTU!



W dniu dzisiejszym GUS zamieścił w internecie tablice publikacyjne z ostatecznymi danymi NSP 2021 w zakresie przynależności narodowo-etnicznej, języka używanego w domu oraz przynależności do wyznania religijnego

Określenie "ostateczne dane" nie powinno nas wprowadzać w błąd. Tak naprawdę "ostatnim słowem" GUS-u będzie w tym zakresie zapowiadana na 27 listopada br. publikacja Stan i struktura demogra­ficzno–społeczna i ekonomicz­na ludności Polski w świetle wyników NSP 2021. Tam znajdziemy, jak można się spodziewać, różne ciekawe korelacje, np. identyfikacje wyznaniowe "skrzyżowane" z narodowościowymi. Na razie - w dziedzinie statystyki wyznaniowej - mamy tylko dane podstawowe, tj. liczebność największych wyznań w skali kraju i w poszczególnych województwach. Dane te podam poniżej, zestawiając je z wynikami NSP 2011. Ograniczę się przy tym generalnie do wymiaru ogólnokrajowego, dane o województwach podając jedynie dla 2 najbardziej dla mnie (a myślę, że i dla PT. Czytelników) interesujących Kościołów - greckokatolickiego i prawosławnego.


Ogółem spisano 38 mln 36 tys. 118 osób (spadek o 475 tys. 706).

Spośród nich aż 7 mln 807 tys. 553 osoby odmówiły odpowiedzi na pytanie o przynależność wyznaniową (wzrost aż o 5 mln 737 tys. 10, czyli o ponad 185 %!).

Bezwyznaniowość zadeklarowało 2 mln 611 tys. 506 osób (wzrost aż o 1 mln 682 tys. 85, czyli o ponad 180%!).

W przypadku 16 tys. 59 osób nie ustalono, jak w ogóle na to pytanie odpowiedziały. W 2011 było takich osób aż 626 tys. 608, co - jak sądzę - jest w dużej mierze pochodną innej metody zbierania danych.

Łącznie zatem na pytanie o przynależność wyznaniową odpowiedziało 30 mln 212 tys. 506 osób, zaś przynależność do jakiegoś wyznania zadeklarowało 27 mln. 601 tys. (spadek aż o 6 mln 620 tys 953).

Poniżej prezentuję ogólnokrajowe liczby identyfikacji spisowych dla poszczególnych wyznań.

Kościół rzymskokatolicki - 27 mln 121 tys. 331 (spadek o 6 mln 607 tys. 403, czyli o 19,59 %).

Kościół prawosławny - 151 tys. 648 (spadek o 4 tys. 636, czyli 2,966%).

Świadkowie Jehowy - 108 tys. 754 (spadek o 28 tys. 554, czyli o 20,796 %).

Kościół Ewangelicko-Augsburski - 65 tys. 407 (spadek o 5 tys. 359, czyli o 7,573 %)

Kościół greckokatolicki - 33 tys. 209 (spadek o 72 osoby, czyli o 0,216 %).

Kościół Zielonoświątkowy - 30 tys. 105 (wzrost o 3 tys. 672 osoby, tj. 13,892%).

Kościół Starokatolicki Mariawitów - 12 tys. 248 (wzrost o 2 tys. 258 osób, czyli o 22,603 %).

Inne łącznie - 78 tys. 298. Są to identyfikacje, które wskazało mniej niż 10 tys. osób. Dotyczy to zarówno konkretnych wspólnot - np. Kościół Polskokatolicki (6 tys. 942, spadek o 1 tys. 865, czyli 21,176 %) czy Kościół Chrześcijan Baptystów (5 tys. 181, spadek o 801, czyli o 13,39 %), jak też identyfikacji szerszych, jak "chrześcijaństwo" - 8 tys. 828 (wzrost aż o 8 tys. 417, czyli o 2047,932%!).


Jeśli chodzi o podział na województwa, to identyfikacji grekokatolickich i prawosławnych było:


w woj. dolnośląskim - 3 tys. 564 gr. kat. (spadek o 20 osób, tj. o 0,558 %) i 7 tys. 375 prawosł. (wzrost o 2 tys. 360 osób, czyli o 47,059 %)

w woj. kujawsko-pomorskim - 527 gr. kat. (wzrost o 368 osób, czyli 231,447 %) i 1 tys. 773 prawosł. (wzrost o 1 tys. 29 osób, czyli o 138,306 %)

w woj. lubelskim - 1 tys. 39 gr. kat. (wzrost o 542 osoby, tj. 109,054 %) i 4 tys. 832 prawosł. (wzrost o 391 osób, czyli o 8,804 %)

w woj. lubuskim - 1 tys. 70 gr. kat. (spadek o 207 osób, czyli o 16,21 %) i 2 tys. 31 prawosł. (wzrost o 732 osoby, tj. o 56,351 %)

w woj. łódzkim - 682 gr. kat. (wzrost o 322 osoby, tj. o 89,444 %) i 2 tys. 597 prawosł. (wzrost o 1377 osób, tj. o 112,869 %)

w woj. małopolskim - 2 tys. 136 gr. kat. (wzrost o 476 osób, czyli o 28,675 %) i 3 tys. 586 prawosł. (wzrost o 1 tys. 422 osoby, tj. o 65,712 %)

w woj. mazowieckim - 2 tys. 883 gr. kat. (wzrost o 1 tys. 489 osób, czyli o 106,815 %) i 13 tys. 730 prawosł. (wzrost o 4 tys. 484 osoby, tj. o 48,497 %)

w woj. opolskim - 385 gr. kat. (wzrost o 158 osób, tj. o 69,604 %) i 1 tys. 259 prawosł. (wzrost o 824 osoby, czyli o 189,425 %)

w woj. podkarpackim - 2 tys. 737 gr. kat. (wzrost o 25 osób, tj. o 0,922 %)  i 2 tys. 210 prawosł. (wzrost o 811 osób, czyli o 57,97 %)

w woj. podlaskim - 412 gr. kat. (wzrost o 243 osoby, tj. o 143,787 %) i 95 tys. 677 prawosł. (spadek o 23 tys. 976 osób, czyli o 20,083 %)

w woj. pomorskim - 3 tys. 42 gr. kat. (spadek o 394 osoby, tj. o 11,381 %) i 3 tys. 142 prawosł. (wzrost o 1373 osoby, czyli o 77,614 %)

w woj. śląskim - 1 tys. 89 gr. kat. (wzrost o 570 osób, czyli o 109,827 %) i 3 tys. 336 prawosł. (wzrost o 1336 osób, tj. o 66,8 %)

w woj. świętokrzyskim - 342 gr. kat. (wzrost o 160 osób, czyli o 87,912 %) i 886 prawosł. (wzrost o 643 osoby, tj. o 264,609 %)

w woj. warmińsko-mazurskim - 9 tys. 413 gr. kat. (spadek o 3 tys. 311 osób, czyli o 26,022 %) i 2 tys. 926 prawosł. (spadek o 223 osoby, tj. o 7,082 %)

w woj. wielkopolskim - 1 tys. 18 gr. kat. (wzrost o 565 osób, tj. o 124,724 %) i 3 tys. 669 prawosł. (wzrost o 2 tys. 90 osób, tj. o 132,362 %)

w woj. zachodniopomorskim - 2 tys. 870 gr. kat. (spadek o 1 tys. 56 osób, czyli o 26,898 %) i 2 tys. 619 prawosł. (wzrost o 691 osób, tj. o 35,84 %)


Dane powyższe, jak widzimy, są dość skąpe i nie dają wiele podstaw do wysnuwania daleko idących wniosków. Wydaje się jednak, że można w tym miejscu pokusić się o kilka uwag wstępnych.


Primo: nie mylmy liczby identyfikacji spisowych z liczbą wiernych! Oczywiście, te pierwsze nie są jakoś zupełnie oderwane od tych drugich, ale automatyczne utożsamianie obu wielkości byłoby błędne. O ile np. wzrost identyfikacji zielonoświątkowych można w miarę bezpieczne powiązać z realnym wzrostem liczebnym KZ, o tyle w przypadku KSM (mariawici "płoccy") trudno uwierzyć w realny wzrost liczby wiernych o ponad 22 % w latach 2011-2021. Raczej będziemy tu mieli do czynienia z pewną korektą, wynikłą już to z większej gorliwości w deklarowaniu tego wyznania, już to z udoskonalenia metod spisowych. 


Secundo: w przedstawionych wyżej danych jasno widać dodatni statystycznie wpływ imigracji na oba Kościoły wschodnie. Jest rzeczą jasną, że skoro imigracja w większości swej pochodzi z Ukrainy, kraju o tradycyjnie prawosławnej większości społeczeństwa, a do tego w latach 2011-2021 imigrowali również obywatele innych krajów z tej kategorii (Białoruś, Rosja, Gruzja etc.) - to procesy imigracyjne premiować będą w większym stopniu PAKP niż UKGK.


Tertio: widzimy też ubytki. W PAKP jest on generalnie niezbyt duży (niecałe 3 %) w skali ogólnokrajowej. Widzimy atoli, że na 16 województw Kościół ten zwiększył swój stan posiadania aż w 14 z nich i tylko w 2 odnotował spadki. Ale za to jakie spadki! 7 % w woj. warmińsko-mazurskim to jeszcze nic, ale te ponad 20 % w krajowej twierdzy i ostoi prawosławia, w woj. podlaskim - to już daje do myślenia. Oczywiście powszechnie znane są takie zjawiska społeczne jak wyludnianie się terenów Polski wschodniej (w tym i woj. warmińsko-mazurskiego), zwłaszcza obszarów wiejskich. W latach 2011-2021 woj. podlaskie "zeszło" z 1 mln 202 tys. 365 mieszkańców do 1 mln 154 tys. 283, ale to spadek zaledwie o 3,999 %. Udział prawosławnych w ludności województwa spadł z 9,95 % do 8,29 %. Wydaje się, że czynnikiem jakoś wpływającym na tę tendencję, poza wymieraniem wsi, migracjami (poza obszar województwa i za granicę kraju) i ogólnymi procesami laicyzacyjnymi - może być obserwowane w ostatnich latach wzmożenie postaw nacjonalistycznych części przedstawicieli miejscowej większości polskiej (słynne marsze ku czci "Burego" w Hajnówce itp.) z jednej strony, z drugiej zaś, w kontekście trwającej od 2014 agresji rosyjskiej przeciwko Ukrainie, dążność części ludności prawosławnej regionu do zrzucenia lub ukrycia piętna kojarzonej z Putinem, Rosją i russkim mirom "ruskości". Niekoniecznie musi to oznaczać porzucenie prawosławia jako takiego, ale np. unikanie deklaracji w dokumentach urzędowych. Proszę nb. zwrócić uwagę na fakt, że aż 7,8 mln spisywanych odmówiło udzielenia odpowiedzi na pytanie o przynależność wyznaniową! W tym kontekście warto przypomnieć: liczba identyfikacji spisowych niekoniecznie jest tożsama z liczbą wiernych. 


Quarto: UKGK generalnie zachowuje stan posiadania z 2011 r., ubytek 72 osób jest symboliczny. Było to jednak możliwe, jak się zdaje, wyłącznie dzięki imigracji. Wskazują na to spadki w województwach będących jeszcze w poprzednim spisie statystyczną ostoją grekokatolicyzmu w Polsce, z "pasem północnym" (warmińsko-mazurskie, pomorskie, zachodniopomorskie) na czele. Wg. NSP 2011 na tym obszarze zamieszkiwało 60,35 % grekokatolików w RP. Według spisu najnowszego - już tylko 46,14 %, przy czym pamiętać trzeba, że przecież na obszarze tym znajdują się przynajmniej 2 aglomeracje, przyciągające imigrantów - Trójmiasto i Szczecin. Dolnośląskie, mimo że Wrocław jest chyba drugim po aglomeracji stołecznej centrum imigracji - notuje wręcz symboliczny spadek. Lubuskie - tam spadek jest już znacznie większy, ponad 16 %. Co się tyczy ridnych zemel - dobry wynik woj. małopolskiego (28,6 % in plus) wydaje się być raczej pochodną imigracji do aglomeracji krakowskiej i może kilku innych większych ośrodków. Podkarpackie, mimo posiadania Rzeszowa, stanęło w miejscu. Lubelskie swój procentowo ogromny wzrost (109 %) z pewnością zawdzięcza imigrantom, nie autochtonom z gm. Lubycza Królewska (par. Hrebenne); pytanie, na ile wzrost ten dotyczy aglomeracji lubelskiej, a na ile innych ośrodków miejskich, zwłaszcza Zamościa (gdzie nie ma żadnych form duszpasterstwa gr. kat.) czy Chełma (gdzie mimo formalnego wskrzeszenia w 2007 r. parafii św. Mikołaja odprawiana jest z reguły tylko 1 Boska Liturgia rocznie, w dniu Męczenników Pratulińskich - działającego od 1999 r. duszpasterstwa więziennego nie liczę, z uwagi na jego zamknięty charakter).

Opracowanie, które ma być opublikowane 27 listopada br., przyniesie zapewne szereg nowych danych, w tym także liczbę grekokatolików z obywatelstwem polskim i obcym. Wydaje się jednak, że wstępnie można już teraz postawić tezę o dość szybkim (coraz szybszym?) odchodzeniu od UKGK wiernych "autochtonów", tj. tych, którzy sami lub ich wstępni byli już w 1947 r. obywatelami polskimi. Ubytek ten pokrywa (w skali kraju) imigracja z Ukrainy, ale spójrzmy na to z drugiej strony - jak musi być on znaczny, skoro nawet w warunkach dopływu imigrantów tkwimy w miejscu (a nawet minimalnie cofamy się). Symbolem tej sytuacji może być sytuacja w seminarium lubelskim, w którym od nowego roku akademickiego 2023/24 nie będzie już ani jednego obywatela RP. Warto przy tym zwrócić uwagę na casus dolnośląskiego i lubuskiego - województw z dużym udziałem Łemków w populacji greckokatolickiej. Już 30 lat temu skończyły się powołania kapłańskie stamtąd. Teraz wydaje się, że jesteśmy świadkami (kontynuacji?) exodusu Łemków z UKGK.  


Quinto: przy omawianiu wyników NSP 2011 wyraziłem był przypuszczenie, że UKGK w RP grozi w przyszłości zamiana miejscami z rosnącym statystycznie Kościołem Zielonoświątkowym. Wtedy deklaracji związanych z KZ było 26 tys. 433, przy 33 tys. 281 greckokatolickich. Wg. NSP 2021 liczba identyfikacji zielonoświątkowych wyniosła już 30 tys. 105. Zakładać się nie będę, ale przypuszczam, że NSP 2031 przyniesie ową zamianę miejscami, tzn. KZ wyprzedzi UKGK w RP. Czy będą to miejsca piąte i szóste, jak dotąd - nie śmiem prorokować: imigracja z krajów znacznie bardziej od Ukrainy egzotycznych może przynieść w najbliższych latach niejedną niespodziankę. Również i w dziedzinie statystyki wyznaniowej.


Sexto: czy istnieje jakieś remedium na ten nasz kryzys z pozorami stabilności, czy nawet wzrostu? Nie wiem, tzn. nie mogę zagwarantować skuteczności - ale wiem, co powinniśmy (już dawno i bez względu na wyniki spisów powszechnych) zrobić: postawić zdecydowanie na prymat celów religijnych nad narodowymi, tożsamości wyznaniowo-obrządkowej nad narodową, otwartość na wszystkich w duchu św. Pawła i naszych kościelnych zwierzchników, od Andrzeja Szeptyckiego przez Lubomira Huzara po Światosława Szewczuka - stać się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych (por. 1 Kor 9,22). Nie ma żadnej gwarancji, że odwróci to trend spadkowy - raczej zmniejszy tempo procesu i da nie gwarancję, ale uzasadnioną nadzieję przetrwania. Bez takich zmian takiej nadziei nie ma - będziemy jako wspólnota niknąć w tempie asymilacji narodowej naszych wiernych, a biorąc pod uwagę procesy laicyzacyjne, którym Kościół skoncentrowany na sprawach narodowych nie jest w stanie dać odporu - nawet i szybciej.