CHRYSTOS WOSKRESE!
W luźnym nawiązaniu do wpisu z 18 marca br. o pozakościelnych zarobkach duchowieństwa chciałbym zwrócić uwagę Czytelników tego bloga na:
LIST APOSTOLSKI
OJCA ŚWIĘTEGO LEONA XIV
Z OKAZJI 60. ROCZNICY
SOBOROWYCH DEKRETÓW
OPTATAM TOTIUS I PRESBYTERORUM ORDINIS
16. Braterstwo kapłańskie należy zatem traktować jako element składowy tożsamości szafarzy [14], nie tylko jako ideał lub slogan, ale jako aspekt, w który należy się zaangażować z nową energią. W tym sensie wiele zrobiono, wprowadzając w życie wskazówki zawarte w Presbyterorum ordinis (por. nr 8), ale wiele pozostaje jeszcze do zrobienia, począwszy na przykład od wyrównania ekonomicznego między tymi, którzy służą w ubogich parafiach, a tymi, którzy pełnią posługę we wspólnotach zamożnych. Należy również zauważyć, że w wielu krajach i diecezjach nadal nie zapewniono niezbędnego zabezpieczenia na wypadek choroby i starości. Wzajemna troska, w szczególności staranie o braci najbardziej samotnych i odizolowanych, a także o chorych i starszych, nie może być uważana za mniej ważną niż opieka nad powierzonym nam ludem. Jest to jedna z podstawowych kwestii, które poleciłem kapłanom podczas ich niedawnego jubileuszu. „Jak bowiem my, szafarze, moglibyśmy być budowniczymi żywych wspólnot, gdyby najpierw nie panowało między nami rzeczywiste i szczere braterstwo?” [15]
MÓJ KOMENTARZ: Jak widzimy, Leon XIV dostrzega i podkreśla wagę problemów takich, jak "redystrybucja dochodów" między parafiami/proboszczami biednymi a bogatymi (o czym ja osobiście nieraz już pisałem czy mówiłem) oraz troska o duchownych starszych wiekiem i/lub złożonych chorobą. Zaniedługo w naszej metropolii zaczną na emerytury odchodzić i/lub popadać w ciężkie schorzenia kapłani z "wyżu święceniowego" lat osiemdziesiątych, a potem i dziewięćdziesiątych. Są to w większości celibatariusze, którym dzieci na starość wsparcia nie udzielą. Niektórym pomogą być może inni, zamożniejsi krewni. Co jednak z tymi, których podstawowym (jedynym?) źródłem utrzymania będzie emerytura wyliczona na podstawie składek opłacanych od podstawy równej pensji minimalnej, czyli zapewne... też minimalna?
Czy nasi biskupi myślą nad systemowym rozwiązaniem tego problemu?