piątek, 1 maja 2026

Na 1 maja: Leon XIV o problemach socjalnych duchowieństwa



CHRYSTOS WOSKRESE!

W luźnym nawiązaniu do wpisu z 18 marca br. o pozakościelnych zarobkach duchowieństwa   chciałbym zwrócić uwagę Czytelników tego bloga na:


                                                  LIST APOSTOLSKI


WIERNOŚĆ, KTÓRA RODZI PRZYSZŁOŚĆ

OJCA ŚWIĘTEGO LEONA XIV
Z OKAZJI 60. ROCZNICY
SOBOROWYCH DEKRETÓW
OPTATAM TOTIUS I PRESBYTERORUM ORDINIS

16. Braterstwo kapłańskie należy zatem traktować jako element składowy tożsamości szafarzy [14], nie tylko jako ideał lub slogan, ale jako aspekt, w który należy się zaangażować z nową energią. W tym sensie wiele zrobiono, wprowadzając w życie wskazówki zawarte w Presbyterorum ordinis (por. nr 8), ale wiele pozostaje jeszcze do zrobienia, począwszy na przykład od wyrównania ekonomicznego między tymi, którzy służą w ubogich parafiach, a tymi, którzy pełnią posługę we wspólnotach zamożnych. Należy również zauważyć, że w wielu krajach i diecezjach nadal nie zapewniono niezbędnego zabezpieczenia na wypadek choroby i starości. Wzajemna troska, w szczególności staranie o braci najbardziej samotnych i odizolowanych, a także o chorych i starszych, nie może być uważana za mniej ważną niż opieka nad powierzonym nam ludem. Jest to jedna z podstawowych kwestii, które poleciłem kapłanom podczas ich niedawnego jubileuszu. „Jak bowiem my, szafarze, moglibyśmy być budowniczymi żywych wspólnot, gdyby najpierw nie panowało między nami rzeczywiste i szczere braterstwo?” [15]

MÓJ KOMENTARZ: Jak widzimy, Leon XIV dostrzega i podkreśla wagę problemów takich, jak "redystrybucja dochodów" między parafiami/proboszczami biednymi a bogatymi (o czym ja osobiście nieraz już pisałem czy mówiłem) oraz troska o duchownych starszych wiekiem i/lub złożonych chorobą. Zaniedługo w naszej metropolii zaczną na emerytury odchodzić i/lub popadać w ciężkie schorzenia kapłani z "wyżu święceniowego" lat osiemdziesiątych, a potem i dziewięćdziesiątych. Są to w większości celibatariusze, którym dzieci na starość wsparcia nie udzielą. Niektórym pomogą być może inni, zamożniejsi krewni. Co jednak z tymi, których podstawowym (jedynym?) źródłem utrzymania będzie emerytura wyliczona na podstawie składek opłacanych od podstawy równej pensji minimalnej, czyli zapewne... też minimalna? 
Czy nasi biskupi myślą nad systemowym rozwiązaniem tego problemu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz