Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SOMZap.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SOMZap.. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 maja 2015

Wyrok NSA: na dawnym cmentarzu unickim marketu nie będzie

O sprawie dawnego cmentarza przy Unickiej/Walecznych w Lublinie, tradycyjnie zwanego unickim, pisałem na tym blogu wielokrotnie. Był to chyba najczęściej poruszany tutaj temat. Powodem do tego były dążenia do postawienia na tym terenie marketu, których najbardziej drastycznym przejawem stała się przeprowadzona sobotnim rankiem 4 lutego 2012 r. wycinka drzew. Stąd też jeśli ktoś pragnąłby temat pogłębić lub przypomnieć sobie, o co chodziło - zapraszam w pierwszej kolejności do lektury wpisu z 4.II.2012, opublikowanego w dniu owej wycinki.

Z pewnym opóźnieniem, ale i z wielką satysfakcją przychodzi mi poinformować, że 22 kwietnia br. Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok w sporze między Gminą M. Lublin i właścicielem działki nr 40 - utrzymując w mocy zapisy zakwestionowanego przez właściciela miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. MPZP dla działki nr 40 zabrania wszelkiej zabudowy, stąd też teren dawnego cmentarza wypada chyba uznać za uratowany przed tak niestosownymi planami inwestycyjnymi.

Miejmy nadzieję, że po tym rozstrzygnięciu za jakiś czas dojdzie i do należytego uporządkowania i upamiętnienia dawnego cmentarza, na którym chowano katolików rzymskich, grekokatolików i prawosławnych.

A oto ci pisała o wyroku NSA lokalna prasa - na początek "Dziennik Wschodni":

Przy ul. Walecznych budować jednak nie wolno

Dodano: 23 kwietnia 2015, 07:45
Autor: drs
 

Teren zlikwidowanego w 1971 r. cmentarza unickiego przy ul. Walecznych nie może zostać zabudowany.
Zabraniający tego plan zagospodarowania terenu utrzymał w środę w mocy Naczelny Sąd Administracyjny. Jego uchylenia chciał właściciel działki, czyli parafia prawosławna.

W pierwszej instancji wygrała parafia: Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że plan z 2001 r. nadmiernie ingeruje w prawo własności. W środę NSA w Warszawie uchylił ten wyrok i oddalił skargę parafii, co oznacza, że plan będzie obowiązywać.
 
 
"Nowy Tydzień w Lublinie":
 
To już koniec sądowej batalii o działkę przy zbiegu ul. Unickiej i ul. Walecznych, którą jeden z deweloperów chciał zabudować.
– Czujemy ogromną ulgę i niewypowiedzianą radość z tego rozstrzygnięcia – mówi Barbara Grzegorczyk ze Stowarzyszenia Ochrony Miejsc Zapomnianych. Po czterech latach, wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie, skończyła się wreszcie sądowa batalia o zablokowanie inwestycyjnych planów na działce u zbiegu Unickiej i Walecznych.
Plan w wersji uchwalonej przez radę miasta jest obowiązujący – mówi mec. Zbigniew Dubiel, radca prawny z lubelskiego ratusza. – Na tym terenie obowiązuje całkowity zakaz zabudowy.
Konflikt wybuchł w 2011 roku, gdy na terenie niefunkcjonującego już cmentarza dokonano wycinki 70 drzew, a jeden z lubelskich inwestorów chciał tam zbudować supermarket. Takim rozwiązaniem zainteresowana była parafia prawosławna, do której należy teren. Sprawa przeciwko Marianowi S., który wydał tę decyzję w ostatnim dniu swojego urzędowania jako dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska UM Lublin, trafiła od sądu.
Rada miasta zdecydowała się uchwalić plan zagospodarowania przestrzennego, który ochroniłby teren byłego cmentarza przed działaniami deweloperów. Ale to rozwiązanie zostało zaskarżone przez parafię do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który przychylił się do jej roszczeń. Plan został uchylony po tym, jak WSA uznał, że doszło do nadużycia władztwa planistycznego, czyli za bardzo ingerowano w prywatny teren. Skargę kasacyjną na to postanowienie złożył urząd miasta oraz Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych. NSA nie tylko uchylił wcześniejsze postanowienie, ale także odrzucił skargę parafii prawosławnej. – Prawo własności nie jest absolutne i można wprowadzać w nie ograniczenia – mówi mec. Mirosław Placek, reprezentujący Stowarzyszenie. – Pod warstwą gruntu na tym terenie są zabytkowe nagrobki oraz są pochówki.
Jak mówi Barbara Grzegorczyk, jest to miejsce ważne dla historii Lublina. W latach 70-tych bez przeprowadzenia ekshumacji zamieniono je na skwer. – Do tej pory znajdują się tam 64 grobowce i setki ziemnych grobów – mówi.


"Kurier Lubelski":


 
 Data dodania: 2015-04-23 11:20:00 Ostatnia aktualizacja: 2015-04-23 15:41:18
 
Ewa Pajuro 
 
Cztery lata trwały przepychanki wokół niewielkiej działki u zbiegu ulic Unickiej i Walecznych w Lublinie. Po środowym rozstrzygnięciu Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie wszystko jest jasne: teren pozostanie pusty, nie stanie tam ani blok, ani supermarket. Przypomnijmy, że konflikt rozgorzał w 2011 r., gdy okoliczni mieszkańcy dowiedzieli się, że znany lubelski inwestor chce na wspomnianej działce zbudować market. Pomysł popierała parafia prawosławna, do której należy teren. Okoliczni mieszkańcy byli na nie. Argumentowali m.in., że inwestycja oznacza wycinkę starych drzew i zniszczenie terenu, na którym przed laty funkcjonował cmentarz. Część z nich powołała nawet stowarzyszenie, którego celem stała się m.in. walka o ocalenie terenu przed zabudową. Plan w sądach. By wyciszyć emocje, miejscy radni uchwalili dla tego miejsca plan zagospodarowania przestrzennego. Przesłanie dokumentu było jedno: działka nie może być zabudowana. Plan zaskarżyła następnie parafia, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie przyznał jej rację. Stwierdził, że urzędnicy nadużyli tzw. władztwa planistycznego, czyli "przeholowali" przy ingerowaniu w prywatną własność. Sąd stwierdził nieważność planu zagospodarowania przestrzennego dla skweru przy ul. Walecznych w Lublinie Sąd wyższej instancji był jednak innego zdania i w środę uchylił wyrok WSA. Dlaczego? - Sąd uzasadniał, że w tym przypadku ingerencja była dopuszczalna - relacjonował Mirosław Placek, adwokat reprezentujący wspomniane Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych. - Oznacza to, że plan zagospodarowania przestrzennego został uchwalony zgodnie z literą prawa i obowiązuje zgodnie z jego przeznaczeniem planistycznym - wyjaśniła Joanna Bobowska z biura prasowego ratusza. Inwestor przyznał, że budową nie jest już zainteresowany. - Jeśli miasto nie chce moich inwestycji, to nie ma sensu kopać się z koniem. Jest tyle innych, pięknych miejsc w Polsce czy na świecie - skomentował Tomasz Kalinowski. - W tej sprawie została skrzywdzona parafia prawosławna - dodał. Z proboszczem parafii nie udało nam się w środę skontaktować. Czy ktoś odpowie za wycinkę drzew na skwerze? Czytaj na następnej stronie.

A tak komentuje sprawę Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych, którego aktywistom, lokalnym mieszkańcom, należą się z tej okazji wielkie gratulacje i jeszcze większe podziękowania za trud włożony w obronę dawnego cmentarza:

Wygraliśmy! Sądowe perypetie planu zagospodarowania przestrzennego znalazły wreszcie swój finał.
Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrzył pozytywnie skargi Miasta Lublin oraz naszego Stowarzyszenia na wyrok WSA w Lublinie, który wcześniej uchylił plan uznając racje właściciela cmentarza.
NSA przyznał słuszność argumentacji wyrażonej w obu skargach wskazując : Uchwała Rady Miasta w sposób należyty realizuje zasadę proporcji pomiędzy ważeniem interesu publicznego a interesu prywatnego. Gmina nie przekroczyła granic władztwa planistycznego .
Sąd przypomniał, że – zgodnie z Ustawą – zabytki podlegają ochronie niezależnie od stanu zachowania. Czy na tej nieruchomości są zabytki? Są. To, że są one nieujawnione na powierzchni lecz znajdują się pod gruntem, nie przesądza to, że ta nieruchomość nie jest przedmiotem ochrony z punktu widzenia Art. 3 p. 1,2 Ustawy o ochronie zabytków.
TO, ŻE DOSZŁO DO ZNIWECZENIA W SPOSÓB ZWIĄZANY Z ISTOTNYM NARUSZENIEM PRAWA, DOTYCHCZASOWEJ WYSOKIEJ ROŚLINNOŚCI NIE MOŻE PRZESĄDZAĆ O TYM, ŻE TA NIERUCHOMOŚĆ NIE PODLEGA OCHRONIE
Wyrok NSA utrzymuje plan w mocy, jest prawomocny i nie podlega zaskarżeniu. Uznajemy go za wspólny sukces ludzi, którzy angażowali się w sprawę ochrony cmentarza na różnych jej etapach – nie tylko tych sądowych. W tym licznym gronie są i Radni Lublina i pracownicy Urzędu Miasta Wydziału Planowania, mieszkańcy i członkowie naszego Stowarzyszenia. Z przyjemnością im wszystkim komunikujemy, że trud ich nie poszedł na marne.

Szczególne podziękowania kierujemy pod adresem mecenasa Mirosława Placka reprezentującego nasze Stowarzyszenie w sądowej batalii. Bez czasu jaki poświęcił sprawie, a przede wszystkim bez wiedzy i prawniczego doświadczenia Pana mecenasa nie sprostalibyśmy wyzwaniu.

piątek, 3 maja 2013

Sąd unieważnił MPZP dla obszaru dawnego cmentarza unickiego w Lublinie

Niemalże na samą Wielkanoc - przykry "prezent" zgotował nam Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie. Jak donosi "Kurier Lubelski":

Sąd uznał, że urzędnicy lubelskiego ratusza "przeholowali" przy sporządzaniu planu zagospodarowania przestrzennego dla skweru u zbiegu ul. Unickiej i Walecznych. Przypomnijmy, że należy on do parafii prawosławnej w Lublinie. - Jej prawo własności zostało bardzo istotnie ograniczone - mówił sędzia Bogusław Wiśniewski uzasadniając wyrok. 

(...)

- Nie jest tak, jak przyjmuje gmina, że interes publiczny ma pierwszeństwo przed interesem właściciela - mówił sędzia Wiśniewski. I podkreślał, że urzędnicy nadużyli tzw. władztwa planistycznego. - Ochrona wartości kulturowych i zabytków jest jednym z ważnych obszarów ingerencji gminy. Należy to robić jednak w określonych granicach - podkreślał. Sędzia przypomniał, że teren przy ul. Walecznych nie jest wpisany do rejestru zabytków (a jedynie do Wojewódzkiej Ewidencji Zabytków), a więc nie przysługuje mu jakaś szczególna ochrona.

- Cmentarz został zamknięty w 1970 r. Jasne jest więc, że pochówki na tym obszarze zostały zakończone dużo wcześniej. Nie wykonuje się też na tym terenie żadnych form kultu religijnego - argumentował sędzia. - Z opisu wynika, że teren jest też bardzo zaniedbany: zachwaszczony, zanieczyszczony, nie jest ogrodzony, jest praktycznie całkowicie zdewastowany. W opinii urbanistycznej wskazuje się, że nie zostały tam zachowane żadne elementy czy pozostałości dawnego cmentarza. Teren jest wyrównany i stanowi deptak - stwierdził sędzia Wiśniewski.

Zdaniem sądu należało rozważyć inne rozwiązanie niż to przyjęte przez ratusz. - Proponowała je parafia. Chodziło o przeznaczenie pod ochronę i upamiętnienie tylko części tego terenu - wyjaśniał sędzia. 



[I tu wypada sprostować Wysoki Sąd: plany przedstawione w związku z inwestycją na działce nr 40 żadnego upamiętnienia nie przewidywały - chyba że ktoś za "upamiętnienie" uzna pozostawienie części działki w formie niezabudowanego skweru przy Prawosławnym Domu Pomocy Społecznej, bez jakiegokolwiek pomnika, krzyża czy tablicy; jak wywodzili w mediach przedstawiciele właściciela gruntu, Parafii Prawosławnej Przemienienia Pańskiego, upamiętnieniem dawnego cmentarza było samo wybudowanie przy PDPS kaplicy pw. Podwyższenia Krzyża - kaplicy prawosławnej, do której nie mają wstępu z celebracją liturgiczną katolicy obrządku łacińskiego czy bizantyjskiego; oczywiście nikt nie pytał tychże katolików, dawnych założycieli i właścicieli cmentarza, czy taka forma upamiętnienia im odpowiada; nie przypominam sobie, by kiedykolwiek z okazji budowy czy oddania do użytku tej kaplicy ktokolwiek z ramienia Kościoła prawosławnego tak właśnie motywował sens jej istnienia; poza tym o "innych formach upamiętnienia" przedstawiciele PPPP zaczęli mówić dopiero wtedy, gdy plany inwestycyjne spotkały się nie tylko z protestem mieszkańców i Parafii Greckokatolickiej Narodzenia NMP, ale też i z kontrakcją władz miasta, wyrażającą się w przygotowaniu projektu MPZP; konkludując: nie wierzę w szczerość zapewnień PPPP o woli upamiętnienia dawnego cmentarza, a już na pewno nie w formie uzgodnionej z grekokatolikami i katolikami obrządku łacińskiego.]






Zwolennicy upamiętnienia całego skweru przyjęli te słowa z dużym zaskoczeniem. - Skandaliczna sprawa. Dziwne, że tak łatwo przychodzi sędziemu nazwanie byłego cmentarza deptakiem - komentował Janusz Piegza, prezes Stowarzyszenia Ochrony Miejsc Zapomnianych z Lublina.

Wyrok nie jest prawomocny. Strony mogą złożyć skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. - Rozważymy taką możliwość. Najpierw jednak musimy zapoznać się z uzasadnieniem - stwierdziła Beata Krzyżanowska, rzeczniczka prezydenta Lublina. 


[Niewielkim pocieszeniem jest fakt, że umorzone już śledztwo ws. wycinki drzew 4 lutego 2012 r. zostało wznowione:]

W połowie kwietnia Prokuratura Okręgowa w Lublinie wznowiła śledztwo w sprawie wycinki 70 drzew na terenie skweru. Przypomnijmy, że doszło do niej w lutym ubiegłego roku. Zgodę na nią wydał Marian Stani, odchodzący z pracy szef ratuszowego Wydziału Ochrony Środowiska. Powoływał się m.in. na wizję lokalną, która nie została w tym przypadku przeprowadzona. Prokuratura rejonowa nie dopatrzyła się jednak znamion przestępstwa. Sprawie przyjrzała się teraz prokuratura okręgowa (w ramach tzw. zwierzchniego nadzoru służbowego) i postanowiła podjąć umorzone śledztwo. 

Całość artykułu p. red. EP (Ewy Pajuro?) czytaj w "Kurierze Lubelskim".

O uchwalonym przez Radę Miasta Lublin 26.IV.2012 MPZP dla działki nr 40 pisałem niejednokrotnie. Jeśli ktoś z PT. Czytelników chciałby przypomnieć sobie szczegóły planu, zapraszam do lektury wpisu z 22.IV.2012.

Wyrok WSA nie kończy całej sprawy. Miastu służy odwołanie do wyższej instancji, czyli NSA. Mam nadzieję, że zostanie ono złożone. Jeśli NSA podtrzyma wyrok WSA, sprawa inwestycji wróci do punktu wyjścia, tzn. do postępowania o wydanie decyzji o warunkach zabudowy. Decyzję taką winien uzgodnić pozytywnie konserwator zabytków i, miejmy nadzieję, takiego pozytywnego uzgodnienia nie będzie. Być może w tej sytuacji będzie okazja powrócić do najlepszego moim zdaniem rozwiązania problemu, czyli przejęcia przez gminę m. Lublin działki nr 40 za stosownym odszkodowaniem dla PPPP, najlepiej w formie innej działki, dogodnej dla planowanej przez PPPP i jej biznesowych partnerów inwestycji, a nie obciążonej żadnymi historycznymi "zaszłościami" typu dawny cmentarz.

A oto komentarz Stowarzyszenia Ochrony Miejsc Zapomnianych:


 Wyrok WSA – nasz komentarz

30 kwietnia zapadł wyrok WSA w sprawie planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu cmentarza zaskarżonego przez parafię prawosławną. Skrupulatność, z jaką sąd uzupełniał akta przekładając kilkakrotnie ogłoszenie wyroku dawała nadzieję na werdykt uwzględniający wszystkie prawne aspekty wywołanego przez właściciela sporu. Niestety tak się nie stało. Sąd uchylił uchwałę Rady Miasta w przedmiocie w/w planu. Uzasadnienie wyroku pokazuje, że nie wszystkie argumenty stron zostały uwzględnione w równej mierze. Sąd uznał, że uchwalając plan wykluczający wszelką zabudowę na terenie byłego cmentarza miasto nadużyło władztwa planistycznego, nadmiernie ograniczając właścicielowi możliwość korzystania z własności. W dość szczególny sposób zinterpretował przy tym zabytkowy status cmentarza: zignorował wpis obiektu do gminnej ewidencji zabytków akcentując przede wszystkim to, że nie jest ujęty w rejestrze i odwołał się do argumentów pozaprawnych, wskazując na sposób użytkowania cmentarza przez okolicznych mieszkańców (sędzia użył słowa „deptak”). Tak więc godna ubolewania praktyka społeczna okazała się – jako przesłanka wyroku – istotniejsza aniżeli przepisy prawa. Przypomnijmy, że ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami przewiduje wpis do ewidencji jako jedną z form ochrony i nakłada na właścicieli obiektów umieszczonych w takiej ewidencji konkretne obowiązki. Fakt, że ich nie wypełniają – jak ma to miejsce w przypadku parafii prawosławnej – nie dyskwalifikuje obiektu jako zabytku. Systematyczne wieloletnie działanie parafii na szkodę zabytku objętego formalną ochroną konserwatorską wynikającą z ustawy umknęło uwadze sądu, podobnie jak pozostające w zgodzie z założeniami planu pierwotne deklaracje właściciela, który starając się o przejęcie cmentarza obiecywał w pismach kierowanych do MSW zaadaptować go na ogród dla pensjonariuszy domu opieki.
Wyrok jest zatem jednostronny i wymaga rewizji. Jako Stowarzyszenie podejmiemy oczywiście niezbędne działania, ale oczekujemy ich przede wszystkim od miasta. Rada Miasta jest autorem planu i stroną skarżoną w postępowaniu. Liczymy, że z pełną determinacją wystąpi w obronie swojej uchwały przed NSA.

wtorek, 5 lutego 2013

Rocznica wycinki, SOMZ się nie poddaje

Wczoraj minęła pierwsza rocznica wycinki drzew na dawnym cmentarzu unickim, o czym pisałem na tym blogu już od dnia jej dokonania.

Sprawa - o czym również pisałem - "zawędrowała" do prokuratury i sądu.

Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych pamięta o tej smutnej rocznicy; poniżej publikuję komentarz SOMZ, a na Facebook.com przeczytać można złożone przez organizację zażalenie na postanowienie Sądu Rej. Lublin-Zachód z 28.I.2013 (przypomnijmy: sąd postanowił, że SOMZ nie jest pokrzywdzonym i nie może skutecznie zaskarżyć decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa).













środa, 30 stycznia 2013

SOMZ: "Naruszono prawo, pokrzywdzonych brak"

 Na firmowanym przez Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych blogu "W imieniu prawa" w serwisie gazety "Moje Miasto Lublin" ukazał się obszerny komentarz dot. decyzji SR Lublin-Zachód z 28.I.2013 (cytuję in extenso):

Orzeczenie sądowe było lekcją praworządności, udzieloną wprawdzie przez wymiar sprawiedliwości cokolwiek późno, ale – jak mówi przysłowie – „lepiej późno niż wcale”. Co z niej wynika? 

Otóż na sali sądowej usłyszeliśmy, że Stowarzyszeniu nie przysługuje status strony pokrzywdzonej, a w związku z tym złożone przezeń zażalenie musi pozostać nierozpoznane. Po co zatem sędzia pozwoliła zabrać głos mecenasowi reprezentującemu SOMZ, skoro wiedziała, że jakakolwiek argumentacja jest w tej sytuacji bezprzedmiotowa? Okoliczność ta w połączeniu z obecnością kamery telewizyjnej sprawiła, że poczuliśmy się trochę jak grupa mimowolnych statystów wkręconych w kolejny odcinek telenoweli.

 Ale pytanie o scenariusz posiedzenia nie jest ani jedynym ani też najistotniejszym wśród tych, które pojawiły się w naszych głowach po wysłuchaniu orzeczenia. Czym kierowała się prokuratura zezwalając SOMZ na wgląd w akta prowadzonego postępowania? Działanie takie jest jednoznacznie interpretowane jako przyznanie statusu pokrzywdzonego, co więcej - status strony pokrzywdzonej potwierdzono podczas policyjnego przesłuchania jednego z naszych członków. Albo prokuratorzy pracujący przy Okopowej nie znają prawa, albo przeciwnie – dobrze je znają i używają do uprawiania gry. Niezależnie od tego, który z wariantów odpowiada prawdzie zwykły człowiek skonfrontowany z takim wymiarem sprawiedliwości ma powód, aby się bać.

 Podejmując wysiłki w kierunku ukarania sprawców wycinki działamy zgodnie z naszym statutem, powodowani troską o dobro wspólne. Skoro jednak „salomonowym” werdyktem sądu usadzeni zostaliśmy na miejscu widza całego zdarzenia, to pozwólmy sobie obiektywnie (jak na widza przystało) ocenić działania podjęte przez miasto – jedyny podmiot, który – jak logicznie wynika z decyzji sądu – mógł zgodnie z prawem zaskarżyć postanowienie prokuratury. Miasto w osobie Pana Prezydenta nie wykazało dostatecznej determinacji w wyjaśnieniu sprawy wycinki, która – powiedzmy otwarcie – obciąża konto Ratusza bo nie dość, że wykonano ją decyzją podległych mu urzędników to jeszcze – jak wynika z akt sprawy - za wiedzą zastępcy prezydenta. Chodzi ostatecznie nie tylko o szkodę na środowisku naturalnym i zabytku, ale i o stratę finansową w wysokości 2 mln zł. Zdecydowane działanie to w takiej sytuacji kwestia elementarnej wiarygodności władzy lokalnej. Przypomnijmy, że wnioski z audytu w Wydziale Ochrony Środowiska UM Lublin przeprowadzonego na zlecenie Prezydenta po feralnej wycince wykazały min. jako skutek kontrowersyjnej decyzji naruszenie dyscypliny budżetowej. Tymczasem Prezydent w swoich działaniach ograniczył się jedynie do zawiadomienia prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa pozostawiając sprawę swojemu biegowi.

 Werdykt sądu, zapewne zgodny formalnie z unormowaniami prawnymi jest w najwyższym stopniu niesatysfakcjonujący, jeśli odnieść go do szerzej rozumianego, społecznego i obywatelskiego poczucia praworządności. Więcej, jest kuriozalny w kontekście tego, co zaszło. Zostaliśmy jako mieszkańcy Lublina pokrzywdzeni wycinką dokonaną publicznym kosztem i nic nie możemy zdziałać bo ci, którzy z urzędu powołani są do dbałości o nasz wspólny interes w tej konkretnej sprawie odpuścili. Nie tylko zatem SOMZ, ale i wszyscy Lublinianie oglądamy ... zamiatanie afery pod dywan, w którym w różnym stopniu i na różny sposób uczestniczą władze miasta i wymiar sprawiedliwości. Wierzymy, że mimo wszystko sprawa nie jest jeszcze ostatecznie przesądzona. Przypomnijmy, że jeden z organów orzekających (SKO) uznał decyzję zezwalającą na wycięcie drzew za naruszającą prawo. To ważny punkt wyjścia w dalszych zmaganiach. Dziękujemy jeszcze raz wszystkim, którzy się w nich z nami solidaryzują. 

Zasadniczo to samo - acz delikatniej - napisałem na temat polityki UML we wpisie wczorajszym. 
Cieszy jednomyślność, niezmiennie martwi natomiast...przedmiot owej jednomyślności, czyli podejście Urzędu do problemu.

Zachęcam również do lektury i komentowania artykułu p. red. Dominika Smagi w "Dzienniku Wschodnim".

 

wtorek, 29 stycznia 2013

"Wycięli zdrowe drzewa. Nikt za to nie odpowiada"

Wycięli zdrowe drzewa. Nikt za to nie odpowiada - pod tym linkiem można obejrzeć materiał z "Panoramy Lubelskiej" na temat dość zaskakującego postanowienia Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w sprawie zażalenia Stowarzyszenia Ochrony Miejsc Zapomnianych na decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa dotyczącego wycinki drzew na dawnym cmentarzu unickim dokonanej 4 lutego ub.r.
W materiale tym zawarto też archiwalne ujęcia z samej wycinki; o ile zdjęć z tego smutnego wydarzenia publikowano wiele, o tyle filmy są rzadkością.

Warto też przeczytać (a i skomentować!) artykuł red. K. Adamaszka z "Gazety w Lublinie" pt. "Rzeź drzew nieosądzona. Urzędnicy zapomnieli, że mają je chronić? ".

Na zachętę mały passus z ww. artykułu:

Pełnomocnik stowarzyszenia cytował też zeznania podwładnych dyrektora. Jedna z urzędniczek powiedziała, że Stani kazał sporządzić decyzję korzystną dla prawosławnych "szybko i zgodnie z wnioskiem" bez badania, czy drzewa faktycznie powinny być usunięte. Inny urzędnik - z 25-letnim stażem pracy - wyznał, że po raz pierwszy w jego karierze w tak poważnej sprawie nie było wizji lokalnej. Mecenas Placek dodał, że na działaniu Staniego stracił budżet miasta, bo za usunięcie drzew należało naliczyć parafii ok. dwa miliony złotych dodatkowej opłaty.

Przypomnijmy: prokuratura w umorzeniu stwierdziła, że Stani nie zrobił wizji lokalnej, ale korzystał z wyników wcześniejszych oględzin z innych postępowań. Śledczy uznali też, że prawosławni nie musieli za nic ekstra płacić, bo działka nie była jeszcze formalnie przekwalifikowana na inwestycyjną.


Mój komentarz: niepokoi postawa Urzędu Miasta. Dlaczego nie złożył on - tak jak SOMZ - zażalenia na postanowienie o umorzeniu? Wydaje się, że honor Urzędu (o ile to cokolwiek znaczy) wymaga, by w tej sprawie, gdzie były dyrektor wydziału wydał decyzję "z naruszeniem prawa", a jego następcy nie zdołali nic zrobić (i drzewa wycięto) - UML dołożył maximum starań celem wyjaśnienia sprawy i ukarania winnych, a nie "odpuszczał sobie" po pierwszym niepowodzeniu. W końcu Urząd jest dla mieszkańców i w ich interesie powinien działać, a nie wycofywać się, pozostawiając na placu boju garstkę społeczników z SOMZ. Myślę, że Urząd, jako działający w imieniu i na rzecz mieszkańców Lublina, tworzących wspólnotę samorządową - trudniej byłoby Sądowi "spławić" (także i dlatego, że w grę wchodzi ew. szkoda dla budżetu miasta z tytułu nie uiszczonej opłaty). A jeśli Urząd tak łatwo się wycofuje, to można się obawiać, że różni obserwatorzy z zewnątrz dojdą do różnych przykrych wniosków (na przykład: że najważniejsza jest solidarność urzędników, nawet z byłymi w końcu dyrektorami) - i na władze miasta padnie brzydki cień...

poniedziałek, 28 stycznia 2013

SKO: wycinka z naruszeniem prawa

Całkiem niedawno, bo we wpisach z 4-17 grudnia 2012 r., poruszałem sprawę odpowiedzialności karnej za dokonanie wycinki drzew na dawnym cmentarzu unickim, dokonanej 4 lutego ub.r. Prokuratura, badająca sprawę z wniosku Urzędu Miasta, umorzyła postępowanie, co spotkało się z krytyką, zaś Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych złożyło zażalenie do sądu (właśnie dzisiaj odbyć się miała rozprawa w tej sprawie - wyniku jeszcze nie znam) na decyzję prokuratury.

Co ciekawe jednak, ta sama prokuratura skierowała ws. decyzji o wycinki wniosek do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO uznało, że decyzja z 9.XI.2011 podjęta została z naruszeniem prawa.

O sprawie piszą: "Nowy Tydzień w Lublinie" (niestety, artykuł nie jest dostępny w sieci) oraz "Kurier Lubelski" i "Dziennik Wschodni".

Decyzję SKO z 17.I.2013 zamieściło na swym profilu na Facebook.com Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych.

SOMZ komentuje sprawę następującymi słowy:

Decyzję SKO traktujemy jako ważny argument przemawiający za koniecznością ponownego rozpatrzenia sprawy bulwersującej wycinki. Skoro rażąco naruszono prawo, to w sposób naturalny pojawia się pytanie o przyczyny tego naruszenia. Chodzi o konkretne działania konkretnych ludzi, wynikające albo z niekompetencji, albo z niedbalstwa albo z korupcji. W tych kierunkach powinno podążyć prokuratorskie śledztwo. Wierzymy, że w poniedziałek 28.01 br Sąd wyda decyzję, która to umożliwi.

środa, 16 stycznia 2013

Parafia Prawosławna zaskarża MPZP dla dawnego cmentarza do WSA

Uchwalenie przez Radę Miasta Lublin miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu dawnego cmentarza unickiego u zbiegu Walecznych i Unickiej nie zakończyło niestety dążeń do postawienia na tym terenie "marketu na kościach". Parafia Prawosławna Przemienienia Pańskiego, właściciel działki nr 40, zaskarżyła MPZP do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego - i właśnie wczoraj (15 bm.) odbyła się pierwsza rozprawa w tej sprawie przed WSA.

O sprawie pisze red. Dominik Smaga z "Dziennika Wschodniego":

[Parafia Prawosławna Przemienienia Pańskiego] Zarzuca miastu m.in., że źle policzyło jeden z ważnych terminów. Ratusz zaprzecza.

Jako powód zakazu zabudowy miasto podało m.in. chęć ochrony pamięci o cmentarzu. – Są różne formy upamiętnienia – tłumaczyła przed sądem Ewa Kowalczyk, pełnomocnik parafii. Jako przykład podała teren po hitlerowskim obozie pracy, na którym stoi teraz centrum handlowe Lublin Plaza.

– W czasie II wojny światowej działy się tam rzeczy warte upamiętnienia i nastąpiło ono w formie tablicy – mówiła Kowalczyk. Zwracała też uwagę, że "Lublin stoi na wielu miejscach, gdzie w różnych wiekach były dokonywane pochówki”.

Kowalczyk podkreślała też, że cmentarz nie znajduje się w wojewódzkiej ewidencji zabytków, choć Ratusz powoływał się na nią w trakcie prac nad planem. – Czy założenia planu nie zostały oparte na fałszywej przesłance? – pytała.

Z kolei prawniczka Ratusza zapewniała, że wszystkie terminy zostały zachowane, a miasto miało prawo określić takie, a nie inne przeznaczenie nieruchomości. – Na przestrzeni kilkuset lat teren ten nigdy nie był przeznaczony pod jakąkolwiek zabudowę – zauważa adwokat Mirosław Placek, który reprezentował przeciwne inwestycji Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych, dopuszczone przez sąd do udziału w postępowaniu. Jego zdaniem, podpisanie przez parafię umowy dzierżawy gruntu nie powinno być żądnym argumentem za komercyjną inwestycją. – To ryzyko właściciela, z którym powinien się liczyć.

Na wyrok trzeba będzie jeszcze poczekać. Sąd poprosił miasto o przekazanie jeszcze jednego dokumentu, tzw. studium uwarunkowań przestrzennych, z którym plan zagospodarowania musi być zgodny.

Pełny tekst w witrynie "Dziennika Wschodniego" oraz - w formie skanu (z nieco innym tytułem!) - w Facebook.com, na stronie Stowarzyszenia Ochrony Miejsc Zapomnianych.

wtorek, 8 stycznia 2013

"KL": "Wycinka przy Walecznych: Sprawę zbada sąd"

Już wiadomo, że to sąd rozstrzygnie, czy prokuratura słusznie umorzyła postępowanie w sprawie wycinki 71 drzew na skwerze u zbiegu ul. Unickiej i Walecznych w Lublinie. Śledczy nie uwzględnili zażalenia na postanowienie w tej sprawie.
Postępowanie zostało umorzone pod koniec ubiegłego roku. Prokuratorzy uznali, że w sprawie wycinki nie można mówić o żadnym przestępstwie. Decyzja nie spodobała się Stowarzyszeniu Ochrony Miejsc Zapomnianych, które walczy o upamiętnienie skweru, jako terenu po dawnym wielokulturowym cmentarzu. Jego przedstawiciele zarzucili prokuraturze m.in., że zignorowała zeznania kluczowych świadków. - Nie podzielamy tej opinii - tłumaczy Jadwiga Nowak, szefowa prokuratury Rejonowej Lublin-Północ.

Akta sprawy trafią teraz do sądu. Ten będzie mógł uchylić postanowienie o umorzeniu lub utrzymać je w mocy. 


 Pełna treść artykułu - w witrynie "Kuriera Lubelskiego". Zachęcam do lektury i komentowania!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

"Dziennik Wschodni": "Śledztwo w sprawie drzew ocenią sędziowie"

Grupa oburzonych wycinką 71 drzew z dawnego cmentarza przy Unickiej mieszkańców Lublina odwołała się od decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie zgody na usunięcie drzew. Takie odwołanie złożyło Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych. (...) Zażalenie na decyzję prokuratury zostało skierowane do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód. – W zażaleniu wskazujemy na brak wnikliwości prokuratury, w tym zignorowanie zeznań kluczowych świadków – informuje Janusz Piezga, przewodniczący stowarzyszenia.

Zarzutów do śledztwa ma znacznie więcej. – Mamy nadzieję, że zażalenie zostanie przyjęte, a sąd podzieli naszą argumentację i skieruje sprawę do ponownego rozpatrzenia – dodaje.



Pełny tekst artykułu - w witrynie "Dziennika Wschodniego". 

niedziela, 16 grudnia 2012

"Nowy Tydzień w Lublinie": "Skandaliczna wycinka umorzona"

Lubelska prokuratura umorzyła dochodzenie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez pracowników Wydziału Ochrony Środowiska UM Lublin. Były dyrektor tego wydziału był obwiniany o to, że pozwolił prywatnemu deweloperowi, szykującemu plac pod hipermarket, na wycinkę 71 zdrowych, ponad dwóchsetletnich drzew, rosnących na terenie dawnego unickiego cmentarza. Barbara Grzegorczyk ze Stowarzyszenia Miejsc Zapomnianych jest zszokowana decyzją śledczych. – Będziemy się od niej odwoływać, ponieważ mamy fotografie pni drzew oraz protokół wykonany przez dendrologa, który jednoznacznie wskazuje, że drzewa były zdrowe – mówi. – W sobotę 4 lutego wycięto 66 drzew, w poniedziałek 6 lutego, kolejne pięć. Mimo naszych interwencji, urzędnicy nie kiwnęli palcem, żeby uratować te pięć. Jeśli nie wygramy tej sprawy, to będzie oznaczało, że w Lublinie można zrobić z przyrodą co się zechce. Ludzie, którzy popełnili takie błędy, muszą ponieść odpowiedzialność – podkreśla Barbara Grzegorczyk.

Ciąg dalszy oraz zdjęcie - w witrynie "NWwL". 

sobota, 15 grudnia 2012

"Wycinka przy Walecznych: Obrońcy drzew wysłali zażalenie do prokuratury"

Nie było podstaw do umorzenia postępowania w sprawie wycinki 71 drzew przy ul. Walecznych w Lublinie - uważa Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych. - Wysłaliśmy zażalenie w tej sprawie - mówi prezes SOMZ. Jeśli prokuratura go nie uwzględni, sprawa trafi do sądu.
Stowarzyszenie zarzuca prokuraturze m.in. brak wnikliwości przy ocenie materiału dowodowego. - Śledczy zignorowali zeznania kluczowych świadków, w tym pracowników Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta - precyzuje Janusz Piegza, prezes SOMZ.

Ponadto, stowarzyszenie wytyka śledczym błędy w ustaleniach. - Prokuratorzy stwierdzili, że drzewa były w złej kondycji, a przecież były zdrowe - mówi Piegza i dodaje, że śledczy nie wzięli też pod uwagę oględzin, które na ich zlecenie przygotowali dendrolodzy.

- Do tego, prokuratura twierdzi, że wycinka nie wyrządziła żadnej szkody. Naszym zdaniem szkoda była duża - podsumowuje prezes SOMZ.


Ciąg dalszy artykułu red. EP (Ewy Pajuro?) na stronie WWW "Kuriera Lubelskiego". 

Zachęcam do lektury i komentowania online!

niedziela, 9 grudnia 2012

"Ul. Walecznych: Drzewa ścięli, śledztwo uschło"

Jeszcze rok temu na dawnym cmentarzu przy ul. Walecznych rosło 71 drzew. Parafia prawosławna, do której należy teren, znalazła firmę, która chciałaby postawić tu sklep.

 W lutym drzewa wycięto, bo podobno wszystkie bez wyjątku zagrażały bezpieczeństwu. Prokuratura właśnie umorzyła śledztwo w tej sprawie. Czy słusznie? 

 Cd. artykułu red. Dominika Smagi w witrynie "Dziennika Wschodniego".


A w jaki mianowicie sposób "śledztwo uschło"? O tym - od strony formalnej - dowiedzieć się można z lektury postanowienia o umorzeniu, opublikowanego na Facebook.com przez Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych.

środa, 5 grudnia 2012

Stow. Ochrony Miejsc Zapomnianych wobec umorzenia postępowania prokuratorskiego ws. wycinki


 Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych zamieściło w swym profilu na Facebook.com dwa ważne teksty. Pierwszym jest krótkie oświadczenie treści następującej:


Oświadczenie
Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych jest oburzone postanowieniem Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ o umorzeniu dochodzenia w sprawie przekroczenia uprawnień przez Pracowników Wydziału Ochrony Środowiska UM w Lublinie w związku z wycinką drzew na cmentarzu unickim w Lublinie w dniu 4 lutego 2012.
Postanowienie Prokuratury jest niezrozumiałe i kompromituje urząd. Wycinka była a

ktem dewastacji zasobów przyrodniczych dokonanym na terenie zabytkowym. Powołując się na względy bezpieczeństwa i rzekomo słabą kondycję zdrowotną drzew usunięto w jej wyniku zdrowe, wieloletnie okazy, co poświadczają zarówno liczne zdjęcia jak i opinie ekspertów. Trudno o bardziej jaskrawy przykład naruszenia prawa względem środowiska naturalnego. Nie ustaniemy w wysiłkach, aby sprawę doprowadzić do finału zgodnego z duchem praworządności.
 
 
 Drugi, obszerniejszy materiał  odnosi się do wielu szczegółów prokuratorskiego śledztwa, stawia bardzo ważne pytania i tezy - tym usilniej zatem zachęcam do jego lektury.
 
 
 Prokuratura idzie w zaparte

Kiedy po bulwersującej opinię publiczną Lublina wycince drzew na byłym cmentarzu Prezydent zapowiedział audyt w Wydziale Ochrony Środowiska, a sprawą zainteresowała się prokuratura przez moment wydawało się, że będzie tak, jak być powinno – skandal zostanie prześwietlony i rozliczony, zgodnie z prawem i obywatelskim sumieniem. Tymczasem do skandalu z 4 lutego b.r. prokuratura dopisała ciąg dalszy umarzając postępowanie. Oburzający werdykt jest finałem niezrozumiałego dochodzenia. Prowadzono je „w sprawie” z art. 231 par. 1. kpa, tj. o przekroczenie uprawnień urzędników Wydziału Ochrony Środowiska UM – organu, który wydał pozytywną decyzję wycinki. W tym kontekście przeprowadzone w toku postępowania przesłuchania i konfrontacje pracowników wymienionego wydziału wydają się naturalne, jaki jednak związek ze sprawą miały przesłuchania prezesa, wiceprezes i członków Stowarzyszenia Ochrony Miejsc Zapomnianych? Pytania nie dotyczyły zdarzenia tylko naszej działalności – pytano o okoliczności zawiązania Stowarzyszenia, ilość członków, datę rejestracji, częstotliwość spotkań. Cytując fragmenty z regulaminu podczas przesłuchania w Komendzie Miejskiej miałem wrażenie, że nasz wymiar sprawiedliwości nie wie co to jest organizacja pozarządowa. Niektóre z pytań zawierały insynuacje (jakie są ukryte cele Stowarzyszenia?). Ci z członków, którzy pamiętają czasy „Milicji Obywatelskiej” żartowali nawet, że dochodzenie weszło w nową fazę i teraz „wzięli się za nas”.
 
 Postępowanie „w sprawie” zostało sprowadzone do kwestii proceduralnych. Tropiąc ścieżki obiegu dokumentów w Wydziale zignorowano to, co istotnie zaszło w dniu 4 lutego. Przypomnijmy: Na terenie objętym nominalnie ochroną konserwatorską wycięto zdrowe drzewa, które wnioskodawca reklamował jako chore. Rzeczywistą kondycję drzew dokumentują zdjęcia i pisemna opinia niezależnego eksperta sporządzona bezpośrednio po zdarzeniu. Pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska ponaglani przez swojego przełożonego nie dokonali w terenie oględzin weryfikujących twierdzenie wnioskodawcy. Jako podmiotowi dysponującemu instytucjonalnym autorytetem (wniosek złożyła przecież Parafia a nie jakiś Kowalski) uwierzono mu zapewne „na słowo”. W konsekwencji - wydając decyzję zgodną z umotywowanym jak wyżej wnioskiem - nie naliczono też opłaty za ścięte drzewa. Procedury niewątpliwie naruszono, ale nie o nie same tu chodzi tylko o zasadność decyzji. W istocie kwestią drugorzędną są źródła, z jakich Wydział mógł czerpać wiedzę o kondycji zdrowotnej drzew porastających unicki cmentarz, istotne natomiast jest to, czy wiedza, którą dysponował była adekwatna i – w konsekwencji – czy właściwe były wynikające z niej działania. Ten problem – kluczowy przecież – prokuratura ominęła szerokim łukiem.


Zignorowano też inne wątki sprawy.
Dlaczego następca odchodzącego dyrektora Wydziału, w dążeniu do zapobieżenia egzekucji feralnej decyzji nie powiadomił prokuratury o podejrzeniu naruszenia prawa przez poprzednika? (Art. 184 kpa – udział prokuratury). To ochroniłoby drzewa. Zamiast tego podjął działania administracyjne, których nieskuteczności – jako doświadczony urzędnik – był świadom. „Wiedzieliśmy, ale zaryzykowaliśmy” – tak po wycince tłumaczył w Radiu Lublin jeden z kierowników z Wydziału karkołomną decyzję o zmianie decyzji z 9 listopada 2011, zawężającą ilość podlegających wycince drzew z 76 do 14 (!), zaskarżoną wskutek braków formalnych przez wnioskodawcę do SKO i ostatecznie, przez wspomniane gremium, unieważnioną. Dlaczego nikt z urzędników Wydziału Ochrony Środowiska nie zwrócił uwagi na fakt, że wnioskodawca w odstępie dziesięciu miesięcy złożył dwa motywowane różnymi względami wnioski o wycinkę, przy czym wniosek uzasadniany zamiarami inwestycyjnymi okazał się bardziej „powściągliwy” co do rozmiaru wycinki, aniżeli ten, który ostatecznie zrealizowano? Czyżby w ciągu 10 miesięcy aż tak dramatycznie pogorszyła się kondycja ponad 70 drzew? Owszem, wnioskodawca wezwany przez Wydział do uzupełnienia pierwszego wniosku nie uczynił tego, w związku z czym nie był on przedmiotem dalszego postępowania. Urzędnicy jednak mają głowy i biorą publiczne pieniądze nie tylko za to, żeby działać zgodnie z przepisami, ale również i za to, żeby w swojej pracy robili z tych głów od czasu do czasu użytek. Gołym okiem przecież widać, że w świetle pierwszego wniosku motywacja drugiego to „ lipa”.
Dlaczego wreszcie nikt z urzędników, rozpatrując wniosek, nie skonsultował go z miejskim konserwatorem zabytków, skutkiem czego dopuszczono nie tylko do usunięcia drzew, ale i do tego, aby przez kilka godzin ciężkim sprzętem rozjeżdżano teren, na którym znajdują się komory grobowe (usunięto go dopiero po naszej interwencji)?
 
 Postanowienie o umorzeniu ufundowane jest na absurdalnej logice dopuszczającej przestępstwo „zgodne z przepisami”. To kpina z prawa i z ludzi. Nie chcemy Temidy, która niczym pirat przepaskę nosi tylko na jednym oku – lewym bierze wzgląd na osoby a prawe zasłania przed faktami. Przykro i wstyd, że dzieje się to w Lublinie. Powiedzmy jasno: tu już nie chodzi wyłącznie o cmentarz i miejską zieleń, chodzi o elementarną sprawiedliwość, której rażący deficyt uświadamia mieszkańcom wspomniana decyzja. Jest on dla ludzi nie mniej dolegliwy niż deficyt miejsc pracy, nie zrekompensują go kolejne infrastrukturalne sukcesy dynamicznej prezydentury – nawierzchnie, chodniki, skrzyżowania. Jeżeli w tym względzie nic się u nas nie zmieni to lotnisko, którym obdarowała lublinian pęczniejąca grupa „dotrzymujących słowa” posłuży chyba tylko do tego, aby stąd wygodnie uciec.

Sprawę cmentarza unickiego czeka niebawem kolejna batalia prawna. Właściciel – Parafia Prawosławna zaskarżył bowiem plan zagospodarowania przestrzennego dla terenu u zbiegu ulic Unickiej i Walecznych do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Pozostaje mieć nadzieję, że miasto, które fatalnymi decyzjami urzędników przyłożyło rękę do wycinki tym razem poważnie stanie w obronie swoich uchwał i postępowanie nie zakończy się farsą. Pewności takiej jednak nie mamy.

niedziela, 29 kwietnia 2012

Rada Miasta uchwaliła MPZP dla działki nr 40!

Z wielką radością informuję, że Rada Miasta Lublin w dniu 26 bm. przyjęła większością 17 głosów "za" przy 1 wstrzymującym się (ale, uwaga: RML liczy ogółem 31 radnych!) miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla działki nr 40 u zbiegu ulic Unickiej i Walecznych w Lublinie.

Doniosły o tym lubelskie media:

"Kurier Lubelski"

"Dziennik Wschodni"

oraz Internetowa TV Lublin.

Garść osobistych refleksji, wspartych przykładem katakumb supraskich, zaprezentował na Swym blogu p. dr Leszek Mikrut, jeden z czołowych Dziennikarzy Obywatelskich gazety "Moje Miasto Lublin", rusycysta, pracownik UMCS.


Czy to koniec całej sprawy? To zależy, jak ową sprawę rozumiemy. MPZP, o ile nie zostanie podważony i normalnie wejdzie w życie (nie znam się na procedurach w tym zakresie), niewątpliwie uwolni teren dawnego cmentarza od widma budowy "marketu na kościach". To już sukces! :-) Ale do należytego upamiętnienia nekropolii droga jeszcze daleka. W szczególności trudno się spodziewać, by właścicielka terenu, czyli Parafia Prawosławna Przemienienia Pańskiego, zrobiła to z własnej inicjatywy i za własne pieniądze (a nawet - z udziałem innych czynników zainteresowanych). MPZP nakłada na właściciela terenu obowiązek ogrodzenia działki, natomiast inne elementy upamiętnienia (pomniczek, tablice, ew. alejki) jedynie mogą powstać (pod określonymi w planie warunkami).

Pozostaję zatem przy wyrażonym już w ub.r. poglądzie: najlepszym wyjściem byłoby przejęcie przez Gminę M. Lublin działki nr 40 na własność z jednoczesnym przekazaniem PPPP z zasobów miejskich innej działki, bez obciążeń, odpowiedniej dla inwestycji komercyjnych. Dałoby to możliwość upamiętnienia nekropolii i zaspokojenia potrzeb materialno-finansowych PPPP w sposób niekontrowersyjny.

niedziela, 22 kwietnia 2012

Cmentarz Unicka/Walecznych: projekt MPZP przedłożony Radzie Miasta

Triduum Paschalne i Świetlisty Tydzień Wielkanocny to czas szczególny, który winien być w sposób szczególny poświęcony rozważaniu i  świętowaniu Męki, Śmierci i Zmartwychwstania naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Dlatego też w tym okresie zawiesiłem twórczość blogową na inne tematy.

Dziś, w niedzielę Antypaschy czyli Tomaszową (Przewodnią) według starego stylu, powrócić pragnę do tematyki, która zdominowała ten blog od pamiętnej soboty 4 lutego br. - czyli do sprawy dawnego cmentarza u zbiegu ulic Unickiej i Walecznych w Lublinie.


Prezydent Miasta Lublin p. dr Krzysztof Jan Żuk skierował pod obrady najbliższej sesji Rady Miasta (26 bm.) Projekt uchwały w sprawie uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego miasta Lublin część VIII - Śródmieście dla terenu dawnego cmentarza unickiego, położonego u zbiegu ulic Unickiej i Walecznych (druk nr 552-1). Zachęcam do ściągnięcia tego pliku w PDF-ie i uważnej lektury, ponieważ druk ten zawiera nie tylko sam projekt uchwały ws. MPZP oraz mapę, ale i motywy, dla których Urząd Miasta (decyzję firmuje swym podpisem sam Prezydent) odrzucił uwagi krytyczne składane przez niektóre osoby i podmioty.

Uwzględnione zostały i to w całości dwie uwagi - Parafii Greckokatolickiej pw. Narodzenia NMP w Lublinie oraz JE Ks. Abpa Jana Martyniaka, Metropolity Przemysko-Warszawskiego UKGK - ale nic w tym dziwnego, wszak oba pisma wyrażały pełną aprobatę dla wyłożonego projektu. ;-)

Jeśli ktoś nie ma czasu i/lub chęci, by studiować ww. druk, może zajrzeć również do artykułów prasowych opublikowanych w witrynach "Gazety w Lublinie" oraz "Nowego Tygodnia w Lublinie".


Warto też zajrzeć na Facebook.com, gdzie Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych opublikowało kolejne ważne dokumenty dotyczące samego cmentarza i sprawy "marketu na kościach". Są to:

1) wyniki 2 kwerend przeprowadzonych w Archiwum Państwowym w Lublinie przez pracowników Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków (4 s.) i samego APL (2 s.) - jest to podstawowe dostępne publicznie źródło wiedzy o historii tej nekropolii;

2) postanowienie Lubelskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z 4.IV.2011 ws. odmowy uzgodnienia projektu decyzji o ustaleniu warunków zabudowy dla "marketu na kościach";

3) list poparcia skierowany do SOMZap. 2.VI.2011 przez Przewodniczącego Stowarzyszenia MAGURYCZ p. Szymona Modrzejewskiego.  Organizacja ta - i p. Modrzejewski personalnie - ma wielkie zasługi dla ratowania zapomnianych cmentarzy i nagrobków w Polsce południowo-wschodniej, stąd też list ów ma niemałe znaczenie i wart jest lektury; warto też zajrzeć na stronę WWW "Magurycza".


środa, 11 kwietnia 2012

"NTwL": "Nie ma spokoju na cmentarzu"

Tym razem podlinkowany artykuł p. SET (Sebastiana Trznadla?) jest prawie "spod prasy" - ta edycja "Nowego Tygodnia w Lublinie" pojawiła się w kioskach w poniedziałek, a dziś mamy wieczór środowy. Polecam!

Zapraszam również na FB - gdzie swój kącik posiada Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych. Wczoraj zadeklarowano tam, cytuję: Od dziś będziemy zamieszczać na naszej stronie dokumentacje dotyczącą naszej pracy , pisma,składane wnioski,interpelacje i odpowiedzi na pisma. To ważna deklaracja, a szczególnie cieszy fakt, że od razu znalazła ona pokrycie w faktach. Oto bowiem tego samego dnia ukazała się tamże "Dokumentacja W[ydziału] O[chrony] Ś[rodowiska]" - łącznie 9 stron pism urzędowych. Warto tam zajrzeć - np. by wyrobić sobie własne zdanie na temat spraw poruszanych niedawno na łamach "Kuriera Lubelskiego":

[...]
 - Ustaliliśmy, że pisma były dwa. Pierwsze zostało umotywowane planowaną inwestycją - informuje Jadwiga Nowak. I dodaje, że w takim przypadku obowiązuje ustawowa opłata. - Urzędnicy wyliczyli, że chodzi o około 2 mln zł - mówi szefowa prokuratury.

Jak usłyszeliśmy w ratuszu, wniosek nie był kompletny. - Został pozostawiony bez rozpatrzenia - twierdzi Karol Kieliszek z biura prasowego Urzędu Miasta Lublin.


Właściciel działki kwestionuje te ustalenia. - W tej sprawie wniosek był jeden - zapewnia ks. Andrzej Łoś, proboszcz parafii.


Chodzi o pismo, które wpłynęło do
WOŚ kilka miesięcy później. - Tym razem za wycinką miały przemawiać m.in. kwestie bezpieczeństwa przechodniów. W takiej sytuacji opłata nie jest wymagana - zaznacza Nowak.


[...]


Podkreślenie i wytłuszczenie pochodzi oczywiście od właściciela tut. bloga. 

Otóż dzięki inicjatywie SOMZ każdy zainteresowany internauta może sobie poczytać, jak to naprawdę było: oto np. na stronie 2 i 3 z 9 opublikowano wniosek z 14 grudnia 2010 r. (! - "afera marketowa" wybuchła dopiero w styczniu 2011 r.), który jakiś zły duch wypełnił w imieniu "Katedralnej Parafii Prawosławnej p.w. Przemienienia Pańskiego" i podpisał odręcznie "Ks. Łoś Andrzej" i szybciutko tegoż 14 grudnia 2010 r. złożył w Wydziale Ochrony Środowiska (jest pieczątka wpływu), jako "przyczynę usunięcia" podając "kolizję z projektowanym zjazdem na działkę i budynkiem".
Potem w kolejności chronologicznej mamy pismo WOŚ do SOMZ z 21.X.2011, informujące że w Wydziale "nie jest obecnie prowadzone" żadne postępowania ws. wycinki, ponieważ właściciel złożył wniosek z brakami formalnymi, a wezwany pismem z 17.I.2011 do ich uzupełnienia nie uczynił tego jak dotąd (s. 1 z 9). Pismo to skierowane było także do wiadomości Katedralnej PPPP i oto już w kilka dni potem, 27.X.2011, Parafia ta składa kolejny wniosek do WOŚ - tym razem podpis ks. proboszcza jest nieco mniej staranny, za to widnieją tam aż dwa odciski stempli - podłużna pieczątka adresowa Parafii oraz "proboszczowska" imienna. Tym razem mamy już inną "przyczynę usunięcia":  "rewaloryzacja terenu, z uwzględnieniem bezpieczeństwa i poprawą warunków estetycznych otoczenia". Ten drugi wniosek PPPP, którego istnienia ks. Łoś nie kwestionuje, zamieszczony jest na s. 4 i 5 z 9.


Dokumentację zamykają dwie decyzje: dyr. Mariana Staniego z 9.XI.2011 - "zezwalam na usunięcie 71 drzew" - na s. 6-7 oraz zastępcy dyrektora Wiesława Piątkowskiego z 23.XI.2011 (s. 8-9), zmieniająca (czy raczej, powiemy dziś, bogatsi o wiedzę o tym, co stało się potem - usiłująca zmienić) decyzję poprzednią: "zezwalam na usunięcie 14 drzew i krzewu", "nie zezwalam na usunięcie pozostałych wnioskowanych do usunięcia drzew".


Myślę, że jest to w sumie pouczająca, acz smutna lektura.

Dodano 12.IV.2012: Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych opublikowało kolejne dokumenty dotyczące wycinki: opinię dendrologiczną z 23.VIII.2011, sporządzoną na zlecenie WOŚ (!!!), w świetle której jedno z drzew rosnących na dawnym cmentarzu kwalifikowało się do uznania za pomnik przyrody (!) - s. 1 i 2 z 15. Kolejne dokumenty to odwołanie PPPP od decyzji z 23.XI.2011 (datowane 14.XII.2011) do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (s. 3-10) oraz orzeczenie SKO z 19.I.2012, stwierdzające nieważność decyzji  z 23.XI.2011, czyli rozstrzygające sprawę po myśli PPPP (s. 11-15).