wtorek, 18 grudnia 2012

WB Lubomir kard. Huzar o stosunku UKGK w diasporze do nie-Ukraińców

 
 Temat stosunku UKGK do nie-Ukraińców tudzież roli i miejsca tychże w Kościele greckokatolickim był na tym blogu poruszany nie raz i nie dwa. Np. we wpisie z 18.II.2011 zawarłem swego rodzaju antologię cytatów z różnych źródeł, świadczących o tym, że ani istnienie grekokatolików innej niż ukraińska narodowości, ani też uwzględnianie przez Kościół innych niż ukraiński języków w duszpasterstwie - nie są niczym złym, niesłychanym, ani też w ogóle nowym.

Nie zacytowałem wtedy ówczesnego Predstojatela UKGK, Wielce Błogosławionego Lubomira (od 2011 na emeryturze) - a szkoda, bo cytat, który prezentuję poniżej, byłby w sam raz. Ale cóż - dopiero w tych dniach odkryłem na blogu red. A. Babinśkiego wywiad z WB Lubomirem, przeprowadzony w 2009 r. przez tegoż Babinśkiego wraz z red. P. Didułą.

Nie mam teraz czasu tłumaczyć tego tekstu - ale dysponuję dostępem do programu transkrybującego ukraińskie teksty polskimi literami, więc może taka forma będzie dla polskojęzycznego czytelnika strawniejsza i zrozumialsza od oryginału?

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Na siohodni w Ameryci postało składne zawdannia pojednaty misiju sered naszczadkiw naszych emihrantiw, predstawnykiw nowoji chwyli emihraciji i ludej inszych nacionalnostej. Jak pojednaty potreby wsich cych ludej? 

Treba maty rozuminnia Cerkwy. Baczyte, majemo czotyry chwyli emihrantiw. Ja osobysto nałeżu do tretioji chwyli emihrantiw. Pryhaduju, koły my pryjszły w Ameryku, w Kanadu, zustriłysia iz wże czynnymy instytucijamy jeparchijamy, parafijamy, riznoho rodu cerkownymy i switśkymy orhanizacijamy, ałe kontakt z predstawnykamy druhoji czy perszoji chwyli ne buw dla nas łehkym. Wony widczuwały pewnu trudnist´, ja ne każu nechit´, ałe pewne nerozuminnia nowych emihrantiw. Bo pryjszły ludy, duże widminni wid nych. Teper wże tretia chwyla dobre osiła, stworyła, tak by skazaty, swoji struktury, a tut prychodyt´ nowa - czetwerta chwyla ludej, ja by skazaw, ludej «pidsowiećkych». Ja ne każu cioho w złomu rozuminni, tilky ci ludy wychowani w duże inszych obstawynach, w jakych sposib dumannia, sposib pidchodu do spraw je inakszym. Znowu ż, tam my majemo konflikty, ne tak konflikty, może, a brak spiwpraci. I ce zabere czasu, dobrych kilka rokiw szcze, poky ci dwi chwyli, ti wsi poperedni chwyli j cia nowa zacznut´ spiwpraciuwaty. Druhe pytannia, jake Wy poruszyły,– ce isnuwannia i pracia naszoji Cerkwy sered «czużych ludej». «Czużych» – u znaczenni ne ukrajinśkoho pochodżennia.
Meni zdajet´sia, szczo nasza Cerkwa powynna buty wpowni widkryta dla nych. My ne powynni kazaty, szczo ukrajinśka Cerkwa wykluczno dla ukrajinciw, jakszczo ty ne howorysz ukrajinśkoju – het´. Ni. Ce ne prawylno. Cerkwa powynna buty widkryta. My ne choczemo z tych ludej robyty ukrajinciw abo obmeżuwaty Cerkwu suto do ukrajinciw czy ukrajinomownych, ałe my musymo zberehty tu tradyciju, jaku my prynesły Ukrajiny – duchownu tradyciju. Nawit´ jakszczo powynni ce zrobyty mowoju krajiny, w jakij my opynyłysia. Skażimo, w Piwnicznij Ameryci – anhlijśka mowa. Musymo perekłasty naszi Bohosłużinnia, ałe czoho my ne powynni perekładaty, to ce naszoji duchownosti. My powynni buty nastilky swidomymy, chto my je, szczoby my mohty ce skazaty czużoju mowoju. I jakszczo chtoś zacikawłenyj i widczuwaje, szczo ta duchownist´ promowlaje do nioho, joho treba pryhornuty, ne widkynuty. Odnym słowom, nasza Cerkwa musyt´ buty widkrytoju. Ne bojatysia, szczo my perestanemo buty soboju, koły budemo maty u sebe ludej inszych narodiw czy inszych kultur. Jakszczo my je swidomi swoho, jakszczo my perekonani j majemo naprawdu hłyboke rozuminnia, szczo ce – nasza tradycija, my ne majemo czoho bojatyś. My pryjmemo jich, wony skriplat´ naszu Cerkwu. Wony ne zrujnujut´ jiji. Ne tak łehko nam ce pryjniaty, je rizni dumky szczodo cioho. Ja Wam każu tak, jak, meni zdajet´sia, wono powynno buty. Ce poniattia widkrytoji Cerkwy, jaka ne bojit´sia, jaka je swidoma i hotowa posłużyty inszym. Bo tut rozchodyt´sia pro służinnia. My choczemo z nymy podiłytysia naszymy skarbamy.
Naszi didy, pradidy, bat´ky, szczo pryjichały do Piwnicznoji j Piwdennoji Ameryky, niczoho z soboju ne prywezły – porożni kyszeni, ałe prywezły wiru w Boha. I buduwały Cerkwy, skorisze, jak buduwały swoji własni chaty. Wony buły wirujuczymy lud´my. Wony tu wiru zberehły. Ta wira rozrosłasia, postały jeparchiji, mytropoliji. Odnym słowom, my zakorinyłysia w tamtesznij zemli. Nasze tretie, czetwerte, pjate, szoste pokolinnia poczuwajet´sia w Ameryci ciłkowyto wdoma. Wony wże ne je emihranty, wony tam udoma. Może, wony pryjszły na sto rokiw piznisze wid anhłosaksiw czy wid irłandciw, ałe siohodni wony tam wże widczuwajut´ sebe ciłkowyto wdoma. Wony wże je miscewymy lud´my, ałe wodnoczas majut´ wełykyj skarb, jakyj jim peredały jichni bat´ky i jichni pradidy, jichni predky, jaki prywezły ce z Ukrajiny. I wony powynni ne bojatysia, na moju dumku, tym skarbom diłytysia z inszymy. Czoho bojatysia? Ti «inszi» nas ne znyszczat´, jakszczo my załyszatymemoś soboju. My sami znyszczymosia, jakszczo my budemo sydity u swojemu hetto. Budemo hynuty z roku w rik, budemo słabszymy j słabszymy…
Jakszczo my budemo widważni, upewneni w sobi, swidomi swojeji tradyciji ta hidnosti, my ne stratymosia, my tilky skripymosia i szcze posłużymo inszym.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

"Dziennik Wschodni": "Śledztwo w sprawie drzew ocenią sędziowie"

Grupa oburzonych wycinką 71 drzew z dawnego cmentarza przy Unickiej mieszkańców Lublina odwołała się od decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie zgody na usunięcie drzew. Takie odwołanie złożyło Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych. (...) Zażalenie na decyzję prokuratury zostało skierowane do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód. – W zażaleniu wskazujemy na brak wnikliwości prokuratury, w tym zignorowanie zeznań kluczowych świadków – informuje Janusz Piezga, przewodniczący stowarzyszenia.

Zarzutów do śledztwa ma znacznie więcej. – Mamy nadzieję, że zażalenie zostanie przyjęte, a sąd podzieli naszą argumentację i skieruje sprawę do ponownego rozpatrzenia – dodaje.



Pełny tekst artykułu - w witrynie "Dziennika Wschodniego". 

niedziela, 16 grudnia 2012

"Nowy Tydzień w Lublinie": "Skandaliczna wycinka umorzona"

Lubelska prokuratura umorzyła dochodzenie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez pracowników Wydziału Ochrony Środowiska UM Lublin. Były dyrektor tego wydziału był obwiniany o to, że pozwolił prywatnemu deweloperowi, szykującemu plac pod hipermarket, na wycinkę 71 zdrowych, ponad dwóchsetletnich drzew, rosnących na terenie dawnego unickiego cmentarza. Barbara Grzegorczyk ze Stowarzyszenia Miejsc Zapomnianych jest zszokowana decyzją śledczych. – Będziemy się od niej odwoływać, ponieważ mamy fotografie pni drzew oraz protokół wykonany przez dendrologa, który jednoznacznie wskazuje, że drzewa były zdrowe – mówi. – W sobotę 4 lutego wycięto 66 drzew, w poniedziałek 6 lutego, kolejne pięć. Mimo naszych interwencji, urzędnicy nie kiwnęli palcem, żeby uratować te pięć. Jeśli nie wygramy tej sprawy, to będzie oznaczało, że w Lublinie można zrobić z przyrodą co się zechce. Ludzie, którzy popełnili takie błędy, muszą ponieść odpowiedzialność – podkreśla Barbara Grzegorczyk.

Ciąg dalszy oraz zdjęcie - w witrynie "NWwL". 

sobota, 15 grudnia 2012

"Wycinka przy Walecznych: Obrońcy drzew wysłali zażalenie do prokuratury"

Nie było podstaw do umorzenia postępowania w sprawie wycinki 71 drzew przy ul. Walecznych w Lublinie - uważa Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych. - Wysłaliśmy zażalenie w tej sprawie - mówi prezes SOMZ. Jeśli prokuratura go nie uwzględni, sprawa trafi do sądu.
Stowarzyszenie zarzuca prokuraturze m.in. brak wnikliwości przy ocenie materiału dowodowego. - Śledczy zignorowali zeznania kluczowych świadków, w tym pracowników Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta - precyzuje Janusz Piegza, prezes SOMZ.

Ponadto, stowarzyszenie wytyka śledczym błędy w ustaleniach. - Prokuratorzy stwierdzili, że drzewa były w złej kondycji, a przecież były zdrowe - mówi Piegza i dodaje, że śledczy nie wzięli też pod uwagę oględzin, które na ich zlecenie przygotowali dendrolodzy.

- Do tego, prokuratura twierdzi, że wycinka nie wyrządziła żadnej szkody. Naszym zdaniem szkoda była duża - podsumowuje prezes SOMZ.


Ciąg dalszy artykułu red. EP (Ewy Pajuro?) na stronie WWW "Kuriera Lubelskiego". 

Zachęcam do lektury i komentowania online!

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Przedwojenna tabliczka z cmentarza przy Unickiej/Walecznych

Sława Isusu Chrystu!

Temat dawnego cmentarza u zbiegu Walecznych i Unickiej w Lublinie jest chyba najczęściej poruszanym na tym blogu, zwłaszcza w bieżącym roku. Stało się to za przyczyną planów obecnego właściciela, przewidujących budowę tam tzw. "marketu na kościach". Czyli z powodów, co tu dużo mówić, zdecydowanie przykrych.

Warto jednakże, pisząc o tej nekropolii, oderwać się czasem od smutnej sprawy marketu i wycinki drzew z 4 bm.  Oto dawna, przedwojenna jeszcze tabliczka informacyjna:







(fotografia pochodzi z archiwum zarządu cmentarzy rzymskokatolickich w Lublinie).

Treść tabliczki:

CMENTARZ POLSKO-UNICKI

ZAŁOŻONY W ROKU 1611.

Ogrodzony za inicjatywą ALEKSANDRA BARANOWSKIEGO 
i ROBOTNIKÓW LUB. w 1924

Co wynika z tej tabliczki?


1) Intrygująca jest data 1611 - kwerenda archiwalna nie potwierdziła tak daleko sięgających korzeni nekropolii (acz pojawiały się hipotezy o jej XVI-wiecznym nawet rodowodzie). Może to pomyłka w dacie? Rok 1811 byłby, można by rzec - "w sam raz".

2) Określenie "polsko-unicki" obiektywnie jest nielogiczne: miesza narodowość z wyznaniem (obrządkiem). Ale jeśli przyjąć, że albo "polski" był tu synonimem "rzymskokatolickiego", albo "unicki" - "ruskiego" czy "ukraińskiego" - to wszystko wraca na swoje miejsca, zaś owi robotnicy czy pan Baranowski okazują się być nieźle zorientowani w dziejach cmentarza (oczywiście, w 1924 r. było im "bliżej" do tych czasów, żył jeszcze niejeden świadek okresu przed 1875 r.). Oczywiście, można też interpretować "polsko-unicki" jako podkreślenie nie dualistycznego charakteru cmentarza, a "polskości" lubelskich unitów. Niestety, nie da się zapytać autora tekstu, co mianowicie chciał wyrazić. :-(

3) Tabliczka pomija okres prawosławny (1875-1915, może i później). O czym to świadczy? Po pierwsze o traktowaniu tego cmentarza jako dobra nieprawnie zagarniętego przez Kościół prawosławny za czasów carskich - nielegalny zabór mienia nie tworzy tytułu własności, zwłaszcza moralnego. Po drugie, wskazuje raczej na to, że cmentarz w II RP nie był we władaniu prawosławnych, skoro nie przez nich został ogrodzony i tak właśnie na tabliczce opisany. Pośrednio świadczy o tym również fakt późniejszy: działkę nr 40 Parafia Prawosławna Przemienienia Pańskiego otrzymała w 1993 r. jako mienie zastępcze.

niedziela, 9 grudnia 2012

"Ul. Walecznych: Drzewa ścięli, śledztwo uschło"

Jeszcze rok temu na dawnym cmentarzu przy ul. Walecznych rosło 71 drzew. Parafia prawosławna, do której należy teren, znalazła firmę, która chciałaby postawić tu sklep.

 W lutym drzewa wycięto, bo podobno wszystkie bez wyjątku zagrażały bezpieczeństwu. Prokuratura właśnie umorzyła śledztwo w tej sprawie. Czy słusznie? 

 Cd. artykułu red. Dominika Smagi w witrynie "Dziennika Wschodniego".


A w jaki mianowicie sposób "śledztwo uschło"? O tym - od strony formalnej - dowiedzieć się można z lektury postanowienia o umorzeniu, opublikowanego na Facebook.com przez Stowarzyszenie Ochrony Miejsc Zapomnianych.