poniedziałek, 12 marca 2018

Ponownie o reformie struktur eparchialnych UKGK w Polsce

                    ewentualnej reformie podziału eparchialnego UKGK w Polsce pisałem był na blogu 29 sierpnia 2012 r., prezentując tam propozycję podziału na 4 eparchie.
                      Z kolei we wpisie z 23 września 2014 r. przedstawiony został wariant podziału na 3 eparchie (wpis ów był republikacją artykułu z miesięcznika "Błahowist" nr 9/2014).
                        Obecnie publikuję obszerny artykuł na temat reformy podziału eparchialnego, zamieszczony pierwotnie w Kalendarzu "Błahowista" za rok 2017. Jest tam również zawarty projekt podziału na 3 eparchie, odmienny nieco od tego z 2014 r. Nie to jest jednak istotą tego artykułu, o czym niżej. Jego istotę i zasadniczą wartość widziałbym w próbie uzmysłowienia czytelnikowi, jak wiele i jakich czynników uwzględnić powinny osoby, które przygotowywać będą konkretny już, oficjalny plan ewentualnego nowego podziały - który by następnie miał być firmowany i ogłoszony przez Papieża Rzymskiego. Obawiam się zresztą, że podział obecny, którego absurdalność niejednokrotnie krytykowałem, wymyślony został przez osobę, która stanowczo chciała uniknąć takich długich i nudnych konsyderacyj, więc stworzyła schemat podziału możliwie najprostszy - po linii Wisły. A to, że podział taki narusza strukturę parafij takich jak warszawska (w 1996 r. jedyna) czy krakowska, że Wisła ma źródła na terenie Polski, więc eparchie nie są do końca rozdzielone, że Wisła nie jest równa jak południk i biskupowi rezydującemu we Wrocławiu podlega dotąd mały fragment województwa...lubelskiego (!) - tego już osoba ta nie uwzględniła. Podejrzewam, że (zwyczajem ludzi o pewnym typie umysłowości) była bardzo dumna z siebie i "genialnej prostoty" podziału po linii Wisły...

                        Przeciw takiemu podejściu protestowałem i protestuję. 

                         Co się zaś tyczy konkretnych projektów, to nie widzę sensu upierania się przy tym czy innym sztywno ujętym modelu podziału. Ważne, by podział uwzględniał istotne wymogi, o których piszę. Ze swej strony podkreśliłbym, że:

1) generalnie stolice eparchialne winny być ulokowane w dużych miastach (poza Przemyślem) - więc raczej Gdańsk niż Koszalin czy Olsztyn;

2) widzę konieczność rezydowania biskupa w Warszawie, największym ośrodku imigracji (z Ukrainy i mniejszych miejscowości Polski), choć - przynajmniej na razie, na etapie organizacji struktur (budowa katedry, rezydencji z kurią) - nie musiałby to być metropolita;

 3) byłem i jestem przeciwnikiem odzierania Przemyśla z godności realnej stolicy biskupiej, ergo za konieczne uważam rozerwanie więzi Przemyśla z Warszawą;

4) byłem i pozostanę wierny idei symbolicznej restytucji eparchii chełmskiej, co w naszych warunkach możliwe jest w związku z Warszawą lub Przemyślem. Z mojego punktu widzenia na dłuższą metę lepszy jest oczywiście ten pierwszy wariant - bo dałby (archi)eparchii warszawskiej czcigodny historyczny rodowód i korzenie. Ale oczywiście możliwe jest powstanie i istnienie (archi)eparchii łączącej obie tradycje, przemyską i chełmską, choć w tej sytuacji tradycja chełmska zagrożona byłaby nadal zdominowaniem przez


I jeszcze jedno, ważne dopowiedzenie: bardzo wielką wagę w praktyce ma czynnik ludzki, personalny. Pisałem o tym w poniższym tekście, mając na względzie potencjał kadrowy UKGK w Polsce - "rezerwę" potencjalnych kandydatów na biskupów. Ale nie mniejsze znaczenie mają biskupi już urzędujący: wszak to oni de facto podejmować będą decyzje, przynajmniej na etapie projektowania nowej struktury. I ich osobiste poglądy, upodobania, sympatie, uprzedzenia, interesy, fobie itd. również będą się liczyły. Przyjmijmy optymistycznie, że w takim samym stopniu, co względy racjonalne, które starałem się przedstawić w mym artykule...

I na koniec: uwzględniając powyżej zarysowane 4 postulaty, pozwolę sobie zaproponować nowy wariant podziału na 3 eparchie. Ale, żeby zachęcić przy tym miłych Czytelników do zapoznania się z mym artykułem (lub przypomnienia sobie jego treści), zamieszczę go dopiero na końcu wpisu, po wersji artykuły w transkrypcji polskiej. ;-)                   




                           До реформи єпархіяльного поділу УГКЦ в Польщі

                                                        ВВЕДЕННЯ 
             
                     Питання змін в адміністративній структурі УГКЦ в Польщі виринуло вже кілька років тому в публіцистиці, а відтак знайшло своє офіційне віддзеркалення у резолюціях Собору 2014 року, де у розділі V Провід та управління парафією, у № 29  Пропозицій Владикам УГКЦ у Польщі мовиться: Реорганізувати структуру УГКЦ в Польщі таким чином, аби уможливити створення синоду єпископів, очоленого митрополитом з осідком у Варшаві.
                     Це версія затверджена нашими тодішніми Владиками. Вона відрізняється від первісного проекту меншою кількістю деталей – не подано ні конкретного числа єпархій, ні пропозицій щодо їхніх територій, осідків і титулів. З вищенаведеної цитати explicite випливає лише постулат переміщення митрополичого осідку до Варшави та збільшення числа єпархій (з двома єпархіяльними єпископами годі мріяти про колегіяльну структуру, що нею безперечно є синод). Implicite відкинули Владики альтернативний, зовсім протилежний варіянт – повернення до одноєпархіяльної структури, очільник якої міг би зрештою й надалі мати почесний титут архиєпископа-митрополита, з фактичним осідком радше таки у тій же Варшаві.
                   У рамках такої загальної програми є місце різним варіянтам розвязки. Та поки їх пропонувати, варто спершу ознайомитися з принципами, якими керується Церква у змінах свого адміністративного поділу – а відтак доповнити це аналізом про наших місцевих умов.

                 ЗАГАЛЬНОЦЕРКОВНІ ПРИНЦИПИ

                    Їх викладено в Декреті ІІ Ватиканського собору Про пастирські завдання єпископів «Христос Господь». Відповідну цитату в польському перекладі (українського нема в мережі) дозволю собі помістити нижче:

Przy rewizji rozgraniczeń diecezji należy zapewnić każdej z nich przede wszystkim jedność organiczną co do osób, stanowisk oraz instytucji, na wzór dobrze funkcjonującego organizmu. W poszczególnych zaś wypadkach, po dokładnym rozważeniu wszystkich okoliczności, należy mieć przed oczyma następujące kryteria:
1) Przy określaniu granic diecezji należy w miarę możności uwzględnić różnorodny skład ludu Bożego, co może się wielce przyczynić do sprawniejszego pełnienia duszpasterskiej pieczy. Równocześnie trzeba się starać, by w miarę możności zachować demograficzne ugrupowania tegoż ludu jako jedną całość wraz z cywilnymi urzędami i instytucjami społecznymi, tworzącymi jego organiczną strukturę. Z tego to względu terytorium każdej diecezji winno być w swej rozciągłości zwarte. Należy też brać pod uwagę, jeśli na to okoliczności pozwalają, granice cywilnego podziału oraz specjalne warunki osób czy miejsc, np. psychologiczne, ekonomiczne, geograficzne i historyczne.
2) Zasięg terytorium diecezjalnego oraz liczba jego mieszkańców winny być w ogólności takie, by z jednej strony biskup, choćby miał do pomocy innych, mógł osobiście spełniać funkcje biskupie i przeprowadzać odpowiednio wizytacje pasterskie, kierować należycie i uzgadniać wszystkie dzieła apostolskie w diecezji, poznać przede wszystkim swoich kapłanów, a także zakonników i świeckich, mających jakiś współudział w poczynaniach diecezjalnych. Z drugiej zaś strony trzeba stworzyć dostateczne i odpowiednie do działania pole, na którym by zarówno biskup, jak i duchowni mogli wytężać owocnie wszystkie swoje siły w posłudze świętej, mając przed oczyma potrzeby całego Kościoła.
3) Celem wreszcie sprawniejszego wykonywania posługi zbawczej w diecezji należy przyjąć za regułę, by każda diecezja rozporządzała przynajmniej wystarczającą ilościowo i jakościowo liczbą duchownych dla należytej obsługi ludu Bożego, by nie brakowało urzędów, instytucji i dzieł właściwych dla Kościoła partykularnego, których niezbędność dla należytego kierowania nim i dla apostolatu potwierdza praktyka, na koniec środki utrzymania dla osób i instytucji albo winny być już gotowe, lub przynajmniej należy przezornie przewidzieć, że ich skądinąd nie braknie.
Tam gdzie znajdują się wierni odmiennego obrządku, niech w tym również celu zatroszczy się biskup diecezji o ich duchowe potrzeby czy to przez kapłanów i parafie tegoż samego obrządku, czy przez wikariusza biskupiego, wyposażonego w odpowiednie władze, czy nawet, w razie potrzeby, w godność biskupią, czy też osobiście, pełniąc funkcje ordynariusza różnych obrządków. Jeśliby to wszystko, ze specjalnych powodów, było zdaniem Stolicy Apostolskiej nie do wykonania, należy ustanowić własną hierarchię dla różnych obrządków.
W podobnych okolicznościach należy również zadbać o wiernych obcojęzycznych czy to przez kapłanów i parafie z tym samym językiem, czy przez wikariusza biskupiego władającego dobrze daną mową, a nawet wyposażonego w razie potrzeby w godność biskupią, czy ostatecznie w jakiś inny, bardziej odpowiedni sposób.
(Christus Dominus, 23)

                      Звичайно, ці загальні принципи слід розглядати у світлі специфічної ситуації як Східних Католицьких Церков, так і УГКЦ у діяспорі, зокрема тут у Польщі. У цьому світлі деякі з вищеперелічених вимог набирають прикмет радше недосяжного ідеалу (до котрого, звичайно, слід стреміти), а не чогось, що можна б уже на перших порах здійснити. Мова йде, звичайно, про достатню кількість духовенства, наявність усіх потрібних єпархіяльних установ (курія, семінарія, суд тощо) та гарантії матеріяльного забезпечення. Коли б ми всі ці вимоги сприйняли як абсолютні, то мусіли б водночас визнати, що зараз ми неспроможні навіть на одну самостійну єпархію в Польщі (!). Та досвід як УГКЦ, так і сестриних Східних Католицьких Церков, показує, що в життєвій практиці багато єпархій (чи, тим паче, екзархатів) або зберегли своє існування з давніх часів, або були створені (зокрема у діяспорі) без виконання цих вимог, а деколи і без реальної надії на виконання їх у майбутньому.

                       ПРИНЦИПИ, ЩО СТОСУЮТЬСЯ НАШОЇ СИТУАЦІЇ

                       Тут я би наголосив на двох питаннях.
                         Перше – і важніше – це потреба УГКЦ мати орган управління на рівні нашої країни. У 1991-1996 рр. таким органом був Перемиський (Перемисько-Сяніцький) єпископ. З 1996 р., після створення митрополії у складі двох єпархій, такого органу немає. Тут треба розуміти, що митрополит у церковній устроєвій системі не є «настоятелем» чи «шефом» для єпископа немитрополичої єпархії. Митрополит стоїть на чолі церковної провінції та її єпископату, але інші єпархіяльні єпископи провінції не є його «підлеглими». Органом митрополії мав би отже бути синод її єпископів, очолений митрополитом як предстоятелем провінції. Для цього необхідно мати принаймні трьох єпархіяльних єпископів (включно з митрополитом). Це випливає з самої природи синоду як колегіяльного органу. Поки єпархів у нас лише двох, синод існувати не може, а рішення в масштабі всієї митрополії можна приймати лише за обопільною згодою Владик. Коли Владики розходяться – нема механізму подолання цієї розбіжности і прийняття рішення, нема виходу з тупика. Ясно, що така ситуація не відровідає вимогам раціонального управлінського механізму і мусить бути відмінена. Або збільшенням числа єпархій до трьох-чотирьох (у теорії можливе збільшення й до п’яти єпархій), або ліквідацією двоподілу й поверненням до одноособового керівництва, з осідком титулярного вже митрополита радше вже у Варшаві, ніж у Перемишлі. Цей варіянт має свої переваги, проте підтверджена Владиками резолюція Собору 2014 року, як ми вже згадували, визначила нам шлях в напрямку не зменшення, а збільшення числа єпархій, щоби можна було створити в нас нарешті митрополичий синод, згідно з кан. 138 Кодексу Канонів Східних Церков (ККСЦ).
                       Друге питання може декому здаватися цілком зайвим – і воно дійсно не є першорядним для спасительної місії Церкви. Своє значення, проте, воно також має і на мою думку не слід його легковажити чи, тим паче, відкидати. Ідеться тут про вшанування нашої місцевої церковної традиції, а зокрема традиції двох стародавніх єпископських престолів нашої Церкви – Перемиського і Холмського. Традиція Перемишля зараз не потребує захисту – ба, в якомусь сенсі вона сама «поглинула» і «заглушила» традицію Холма. Про це писав я в Календарі «Благовіста» за 2016 рік (Спадкоємці, окупанти, чи зичливі сусіди? УГКЦ у Польщі та Холмська єпархія) і не хочу тут повторювати себе. Традиція Холма побутує зараз десь на окраїнах нашої свідомости, не будучи віддзеркаленою навіть у символічній сфері єпископської титулятури. І це потрібно змінити – один з єпархіяльних архиєреїв нашої митрополії має взяти на себе місію спадкоємця, хранителя й продовжувача холмської спадщини. Що ж стосується традиції перемиської, то тут нібито все гаразд – та потенційно вона загрожена пониженням до рівня, на який я б бажав підняти (!) традицію холмську, тобто до рівня номінально-символічного. Зараз Перемишль є реальним осідком архиєпископа-митрополита. Я згідний з думкою (ба – сам висував її), що для УГКЦ у Польщі мати центральний осідок у провінційному-таки Перемишлі не надто здорово і не дуже практично. Проте я б дуже не хотів вирішення цієї справи таким чином, щоби – за умов збільшення числа єпархій – просто перенести осідок архиєпископа-митрополита у Варшаву, залишаючи Перемишль надалі у складі митрополичої єпархії, де-факто без єпископа на місці. На мою думку, таке робити не годиться. Як багатовікова традиція цього престолу, так і ситуація УГКЦ у місті над Сяном та в регіоні, вимагають присутности там на постійно греко-католицького єпархіяльного єпископа. Чи бути йому ще й предстоятелем всієї УГКЦ в Польщі – це вже інше питання.

                  Отож, принцип пошани нашої традиції вимагає, на мій погляд:
а) символічного воскресіння Холмської єпархії з осідком в іншому місті та
б) збереження Перемишля в якості реального, а не номінального єпископського осідку.

                                      НАША ДІЙСНІСТЬ У ПОЛЬЩІ

                       Коли ми вже з’ясували собі, якими принципами слід було б керуватися в адміністративній реформі, можемо перейти до аналізу нашої ситуації. Які чинники потрібно тут урахувати?

                     По-перше: географія й статистика.

                          Згідно з переписом 2011 року можна визначити чотири основні регіони проживання греко-католиків у Польщі:
а) Південно-східний, «перемиський». Це, спрощуючи дещо, територія двох воєвідств, Підкарпатського й Малопольського. За переписом – 4 тис. 372 чоловік, тобто 13,1 % від усіх 33 тис. 281 греко-католиків Польщі.
б)   Південно-західний, «вроцлавський». Це Долішня Сілезія та Любуське воєвідство.  4 тис. 861 греко-католик, тобто 14,6 % усіх вірних митрополії.
в)  Північно-західний, «кошалінсько-ґданський», тобто Західнопоморське і Поморське воєвідства. 7 тис. 362 вірних, тобто 22,1 % від усього греко-католицького населення Польщі.
г)  Північно-західний, «ольштинський», який найменший за площею, охоплює тільки одне воєвідство (Вармінсько-Мазурське), проте греко-католиків тут найбільше – аж  12 тис. 724, тобто 38,2 % від усіх вірних нашої Церкви у цій країні.

                            Решта Польщі за переписом це 3 тис. 962 греко-католиків, що становить бл. 12 %  вірних нашої митрополії. Ця жменька розсіяна по 9-ти воєвідствах, в яких існує 13 парафій чи душпастирств УГКЦ (Лодзь, Познань, Люблин, Гребенне, Холм – у стадії організації, Білосток, Ополе, Катовиці, Ґлівиці, Торунь, Варшава-Медова, Варшава-Доманєвська, Пясечно) та неоунійна парафія у Костомолотах, формально нам не підпорядкована. Найбільшим скупченням є воєвідство Мазовецьке (а радше Варшава й околиці) – 1394 вірних, тобто бл. 4,2 % від усіх вірних. Помітні скупчення – біля 500 чоловік – є теж у воєвідствах Сілезькому, Люблинському та Великопольському.  
                          Така картина в основному відповідає реаліям «поствіслянської» доби УГКЦ в Польщі. Віддзеркалювався він у давньому поділі на деканати: перемиський, вроцлавський, кошалінський та ольштинський, з яких перші два у 1982-1989 рр. входили до південного, а два інші – до північного вікаріяту. Та не враховує вона в основному імігрантів з України: на 33 тис. 281 вірного тільки 1900 (5,7 %) були іноземцями, з чого аж 1228 осіб – жіночої статі. До того ж робився перепис весною 2011 року, задовго до Майдану і війни в Україні, при куди нижчому рівні еміграції звідтам.
                        Таким чином, зараз мусимо підкоригувати картину і визнати, що Варшава й околиці стали де-факто п’ятим регіоном проживання греко-католиків. Їх там, можливо, більше ніж у решті Польщі разом узятих, тож столиця мала б стати територією особливої душпастирської уваги і заангажованости.
                        А як відноситься теперішня організація УГКЦ до цієї статистико-географічної дійсности? На жаль, ситуація тут гірша ніж за Примаса Ґлемпа, коли принаймні двоподіл був по лінії південь-північ, з осідком синкела півночі у Варшаві. З 1996 року маємо 2 єпископські столиці – і жодної на півночі, де проживає більш як 60 %  вірних з польським громадянством, ані у Варшаві, де не лише центр країни, але й найчисельніше скупчення імігрантів. До того ж кордон між єпархіями визначений без урахування реальної душпастирської ситуації Варшави чи Кракова, внаслідок чого варшавські парафії підлягають Перемишлеві, а П’ясечно і Лодзь – Вроцлаву. Останньому підпорядкований навіть шматочок території Люблинського воєвідства. Як це відноситься до першої з наведених вимог декрету «Христос Господь» - нема потреби й пояснювати. Зверну увагу лише на один аспект – «органічну єдність». У митрополичій єпархії мабуть ніхто не скаже, що існує «органічна єдність» півдня й півночі, бо між ними простягається територія величезної «пустелі». У Вроцлавсько-Ґданській єпархії тяглість поселень існує, але й так мирянські заходи організовуються окремо для півдня й півночі.


                             По-друге: економічні питання

                           Як би ми не наголошували на першенстві духа, тіло теж має свої потреби. Годі підпорядкувати організацію церкви матеріяльно-фінансовим критеріям, проте не врахувати їх також не можна.
                         На жаль, наші церковні фінанси на практиці засекречені, що робить неможливими довші роздуми на цю преважливу тему. Напевно слід стреміти до розумного балансу між творенням нових структур та їхнім матеріяльним забезпеченням. Не можу, на жаль, заглиблюватися в деталі, тому обмежуся до кількох завваг загального характеру:
а) Творення нових єпархій водночас підвищує кошти функціонування окремої єпархії, з другого ж боку – в дечому їх знижує (напр. при меншій території єпископ меше їздить, трохи менше справ «переробляє» курія тощо). Треба теж визнати, що багато установ чи починань можуть бути спільними для всієї митрополії (деякі й так спільні, як семінарія чи «Благовіст»). І, врешті, якщо збільшення числа єпархій мало б принести пожвавлення церковного життя, то це в подальшому могло б заплодоносити зростом числа вірних і прибутків.
б) При всій великій жертовності наших вірних, зокрема громадян РП, може бути й так, що прибутки від нерухомого майна можуть перевищувати прибутки з пожертв чи внесків мирян. Пишу це, бо ми привикли думати стереотипом, що, мовляв, духовенство й церковні структури «утримують вірні». Це нібито і є якась, у загальному плані, істина – проте дійсність у меншинних конфесіях (тих із довшою історією) буває куди складнішою. Там, де нині невелика релігійна громада зберегла чи одержала назад нерухоме майно з часів, коли була чисельною, значущою та багатою – може бути й так, що саме це майно буде матеріяльною основою існування, а внесок вірних матиме другорядне значення. При цьому треба мати на увазі й це, що переважна більшість «прибуткових» складників нашого нерухомого майна знаходиться в Підкарпатському й Малопольському воєвідствах. У Варшаві ж, де хотіли б мати митрополичий центр, нічого такого не маємо. А кошти там великі – як землі під будівництво, так і самого будівництва, а потім і утримання (як будинків, так і людей). 
в) Продовжуючи тему джерел утримання – також і на парафіяльному рівні далеко не кожен священик утримується своїми парафіянами. Коли парафіян 100, 50, а то й менше – це стає серйозною проблемою. По-різному це вирішується на практиці. У кого капеланський штат (зараз рідкість), у кого платня за навчання релігії у школі (як правило, неповний штат), у кого зарплата дружини дозволяє не вмерти з голоду. Очевидно, можна запропонувати, щоби священики в такій ситуації шукали заробітків поза парафією, а то й поза Церквою – адже сам св. Апостол Павло заробляв на прожиток виробництвом наметів (Ді 18, 2-3). Правда воно, і таке нераз буває, проте не всюди можна знайти працю, не в кожного священика можливості влаштуватися, а крім цього суміщати душпастирство, світську працю, а то й родинне життя (молоде покоління ієреїв – люди як правило сімейні) – нелегко. Тому-то великого значення набирає питання внутрішньоцерковної підтримки найменших та найбідніших парафій та їхніх пастирів. Джерела такої підтримки можуть бути в основному два: 1) перерозподіл прибутків між парафіями – адже ми, сильні, мусимо нести немочі кволих, а не собі догоджати (Рм 15, 1), 2) допомога єпархіяльного чи митрополичого центру з інших джерел (напр. з прибутків від нерухомостей). Це теж якоюсь мірою треба врахувати при змінах єпархіяльного поділу. Щоби не лише сам єпархіяльний центр між вижити, але й ті, кому не обійтися без зовнішньої підтримки.
г) Окремим «табу» є в нас розмір наших – як церковної спільноти – фінансових внесків у діяльність церковного центру УГКЦ в Україні. Мене особисто дратує чому, в наших умовах, ми є платниками а не бенефіціяріями Фонду «Андріїв гріш», що допомагає новим імігрантам у країнах, де нема ще екзархатів та єпархій. У нас єпархії є, проте була й «Вісла» та час руїни після неї, а до того ж наші структури здебільшого знаходяться не там, де поселюються нові імігранти. Таким чином, душпастирство для них треба організувати на місцях практично з нуля, а можливості допомоги невеликі. Тому, можливо, варто би поставити перед Синодом Єпископів УГКЦ питання про доцільність нам платити на Іспанію, Італію чи Португалію, коли в нас своя «нова діяспора» де-факто поза територіями нашого дотеперішнього проживання, а ми самі ледве зводимо кінці з кінцями?       

                                      По-третє: національні проблеми

                        Національна структура УГКЦ за переписом виявилася складнішою, ніж нам досі гадалося. Також і тому, що перепис дав можливість декларувати не одну національно-етнічну ідентичність, а дві. Серед греко-католиків у Польщі:
а) українську ідентичність декларувало біля 21 тис. 100 осіб (63,5 %), з-поміж яких бл. 14 тис. 400 (тобто 43,3 % усіх греко-католиків) – як єдину;
б) до польської ідентичності призналося коло 15 тис. 200 греко-католиків (45,5%), у т.ч. біля 8 тис. 400 як до єдиної (це 25,3 % вірних);
в) лемками визнали себе бл. 3,8 тис. наших вірних (11,5 %), з них до «лем-лемків» зарахували себе коло 1 тис. 900 (5,7 % членів УГКЦ в Польщі).
                       Варто ці дані порівняти з даними про Польську Автокефальну Православну Церкву, в якій ідентичності декларувалися таким чином (числа приблизні):
а) поляки – 116,8 тис. (74,8 %), з того «чистих» 97,8 тис. (62,6 %);
б) білоруси – 39,1 тис. (25 %), з них 26,8 тис. «чистих» (17,2 %);
в) українці – 10,1 тис. (5,3 %), у т.ч. 5,3 тис. «чистих» (3,4 %);
г) лемки – 3,8 тис. (2,4 %), з яких «лем-лемків»  2,7 тис. (1,8 %);
д) росіяни – 3,5 тис. (2,3 %), серед них «чистих» 1,7 тис., тобто 1,1 % православних у Польщі.                          
                      Не буде зайвим глянути на ситуацію і «з другого кінця», ознайомлюючися з даними про віросповідний поділ окремих національно-етнічних спільнот.
                     Серед українців – 41,41 %  греко-католиків, 23,33 % римо-католиків (11 тис. 901), 19,71 %  православних, 0,51 % свідків Єгови (261 чол.), 4,07 % безконфесійних (2 тис. 78), 8,65 % (4 тис. 413) відмовилися декларувати конфесію, а щодо 1,43 % (732) конфесійної приналежности не вдалося встановити. Додам, що серед римо-католиків було 3,8 тис. «чистих» українців та 8,1 тис. людей, які заявили ще другу ідентичність (переважно польську).
                     Серед лемків – декларації приналежности до ПАПЦ і УГКЦ розділилися практично порівну: 36,31 % православних та 36,23 % греко-католиків. Римо-католиків 15,87 %  (1671 чол.), безконфесійних 1,42 % (150), відмовилися декларуватись 8,37 % (882), не усталено конфесійної приналежности 0,3 % (32 особи).
                   Коли мова йде про національні проблеми в контексті адміністративно-територіяльному, то властиво нема підстав уживати тут форму множини. Проблема тут одна-єдина: лемківська. Доступні дані перепису, правда, не дають точної картини щодо територіяльного розташування лемків греко-католиків, проте дозволяють констатувати наявність двох найбільших скупчень лемків у південно-західному регіоні та на західній Лемківщині. Південно-західний регіон це 61,8 % від усіх лемків (Долішня Сілезія – 46,9%, Любуське воєвідство – 14,9 %), Малопольське воєвідство – 21,4 %. Можна прийняти, що саме ці три воєвідства становлять також «лемківський регіон» (регіони) в УГКЦ. У Підкарпатському воєвідстві проживає лише 2,8 % лемків. 3,2 % - жителі воєвідства Західнопоморського, 2,5 % Мазовецького, по 2 % у Поморському та Вармінсько-Мазурському.
                 Лемківське питання в УГКЦ в Польщі великою мірою табуїзоване, і то не тільки церковною верхівкою, але й т.зв. «простими людьми». Не будучи ні лемком, ні жителем Лемківщини, я доволі довго жив у полоні стереотипу, буцімто в УГКЦ нема помітного числа лем-лемків, що всі лем-лемки православні (хоча не всі православні лемки є «лем»), а лемки греко-католицької конфесії всі чи майже всі є української орієнтації. Колись, давним-давно, у добрій вірі запитав на одному інтернетівському форумі, чи є лем-лемки в УГКЦ. Сподівався якихось більш-менш конкретних відповідей, отримав лише якісь пристрасні звинувачення в провокаторській діяльності. Тема ця не висвітлювалася теж у жодних ЗМІ, не була й предметом публікованих досліджень (наскільки знаю). Тому загалом у моїй публіцистиці про національні та мовні проблеми у Церкві я про лемків згадував лише з обов’язку, залишаючись на рівні загальних принципів і не входячи в подробиці, про які знаю небагато або й нічого.
                  Отже лемки в УГКЦ у Польщі це такий собі «мовчазний велетень». Не хочуть чи не вміють організовано висувати якихось специфічно лемківських постулатів на вищому ніж парафіяльний рівні. Ієрархам з тим безперечно легше, чому, зрештою, не можна дивуватися – інших клопотів досить. А коли прийняти, шо лемки, як група, мовчать, то згідно з латинською приповідкою qui tacet consentire videtur хто мовчить, той погоджується. А хто погоджується, того навряд чи слід насилу ощасливлювати?  
                 Лемківська «медаль» має однак і другий бік. З територій, де проживає основна маса лемків, практично не маємо покликань. Правда, чернечих не маємо (майже) взагалі. Дияконських теж обмаль. Але священичих трохи є. Та з південної частини Вроцлавсько-Ґданської єпархії останній кандидат вступив до семінарії ще...1992 року.  Про що це свідчить? Стандартна відповідь – де нема живої віри в громаді (народі, країні тощо), там і покликань не буде. Проте чи це правда у даному випадку? Чи справді південно-західний регіон проживання греко-католиків це така «духовна пустеля», де люди лише формалістично практикують релігійні обряди – тоді, коли в інших регіонах якась віра таки жевріє? Мені здається, що це пояснення малоймовірне. Ближчою до істини здається мені теза, що це вияв певного роду відчуження греко-католиків лемків (чи їх частини) від УГКЦ у цьому «форматі», в якому вона була відтворена у «поствіслянській» дійсності. Цього інтуїтивного пояснення нікому не бажаю накидати, лише просив би не заперечувати його a priori.
                «Лемківські території» УГКЦ є, отже, досить «проблемними». Крім проблеми покликань слід теж назвати іншу, що стосується вже рідних земель, західної Лемківщини. У Малопольському воєвідстві за переписом 2011 року 1660 греко-католиків (2164 православних), парафії маленькі, а храми часто старі, вимагають догляду, ремонтів та фахової реставрації. Це просто бідна, мабуть на всю греко-католицьку Польщу найбідніша територія.
                    У такій ситуації можна прийняти одну з двох розв’язок. Першу застосововано 1996 року, творячи єпархії, які поєднують «слабкі» та (відносно) «сильні» території. Водночас лемківські рідні землі та регіон найбільш компактного проживання лемків-виселенців розділено по різних єпархіях.
                 Друга розвязка – яку можна би евентуально застосувати зараз – це поєднання усього лемківського комплексу в одній єпархії. Це може мати дві форми – єпархії «південного пояса», від Підкарпатського воєвідства по Любуське, або єпархії «лемківської», яка б об’єднувала три «найбільш лемківські» воєвідства (Долішня Сілезія, Малопольща, Любуське) та два, які неначе «по дорозі» (Сілезьке та Опольське).
                Чи варто взагалі розглядати можливість створення «лемківської» (у дужках, бо ж не буде вона виключно для лемків) єпархії? Ідея може виглядати (зокрема у світлі названих вище проблем) доволі безглуздою, адже це не математика, де з двох мінусів отримуємо плюс. Закидів тут можна ставити багато. Це кумуляція проблем в одній єпархії. Це загроза сепаратизму, причому суто церковного, якщо б духовенство і миряни «лемківської» єпархії почали «бокувати» від решти митрополії. Це й загроза недостатньої уваги до імігрантів з України, які поселюються у містах на території потенційної єпархії, в масі не мають нічого спільного з лемківством і не конче зацікавлені у нав’язуванні їм цього ж лемківства. Це також проблема, як мала б виглядати «лемківська програма» цієї єпархії та чиїми силами здійснювалась би вона на практиці. Бо якщо лемки в УГКЦ є отим мовчазним велетом (ну, не таким-то й велетом), то мабуть треба би провести анкет на тему: які їхні потреби та сподівання? Тут же зразу постає питання кадрів: брак покликань з лемківських теренів заплодоносив малим числом священиків-лемків. І на кінець ще й географічний аргумент – західна Лемківщина досі мала свого владику в Перемишлі, увійшовши ж до складу «лемківської» єпархії мала б його у Вроцлаві, тобто значно дальше. 
               Які аргументи за створенням «лемківської» єпархії? Не є серйозним аргументом один-єдиний голос за створенням такої єпархії, до того ж із столицею в Криниці (!), що появився в ході підготовки до Собору 2014 року. Не варто вдаватися теж до аргументу, що решті митрополії, іншим єпархіям, стане легше, коли позбудуться тих територій.
               Як на мене, серйозним аргументом «за» є тут можливість дати лемкам у руки відповідальність за їхню долю як окремої частини Божого люду. Спробувати вирвати з апатії, кинувши на глибінь. Не ховати їхні проблеми, «розчиняючи» лемків у єпархіях з нелемківською більшістю – але зірвати ширму, відкрито заговорити про недоліки та дати змогу їх долати, перш за все силами самих лемків.
                 Аргумент серйозний, проте чи стане він вирішальним? Не мені тут приймати рішення і, правду кажучи, не завидую тим, хто їх прийматиме.
               
                         По-четверте: міграційні процеси

                  Маємо тут до діла з трьома явищами: 1) внутрішньою міграцією молодих осіб з сіл та містечок у великі міста, 2) іміграцією з України, теж здебільшого у великі міста (та менші осередки при кордоні з Україною, перш за все для навчання), 3) похідною від двох перших міграцією духовенства і церковних структур. Хтось міг би ще додати еміграцію за кордон нашої молоді, проте це вже нашої теми не стосується.
                 Ці явища (принаймні два перші) загальновідомі та обговорюються у церковному та навколоцерковному середовищі не перший рік. Ясною для загалу є теж і потреба проводити (на цей раз уже організовану, не стихійну) міграцію № 3 – і перші кроки в цьому напрямі вже зроблено: засновано душпастирства (відтак наділені статусом парафій) у Торуні й Білостоці, у варшавській агломерації маємо зараз 4 місця відправ, а не 1-2 як досі. Поволі починається і неуникненний на жаль рух у напрямку закривання чи обмеження рівня душпастирської обслуги тих парафій, у яких залишилося дуже мало вірних похилого віку й нема розумних основ надіятися на відродження. Отже ця проблематика в нас відома, нема тут потреби про неї розписуватися. Потрібно лише з’ясувати зв’язок між нею та евентуальними змінами адміністративного поділу нашої митрополії.
                Зв’язок цей є похідним від церковного устрою, в якому передбачена приналежність єпархіяльних священнослужителів до конкретної єпархії. Цей зв’язок не є формою рабства, він включає і можливість священнослужителю нести служіння поза межами єпархії, до якої приписаний (за згодою обох дотичних єпархів), а навіть поміняти свою приналежність. В чому, отже, проблема? А в тому, що священнослужителя іншої єпархії місцевий владика не зобов’язаний приймати до праці у своїй єпархії. Уявімо собі єпархію, де багато парафій вимирають і частина священиків стає «безробітними»: їхній владика не має для них парафій ні засобів для утримання. Вони йдуть шукати місця в інших єпархіях, а там їх не приймають, мовляв, у нас все обсаджено, а якщо виникає потреба творити парафію для імігрантів у великому місті, то краще на її пастиря взяти 30-річного ієрея з українським паспортом, ніж 50-річного з досвідом служіння по лемківських селах. Чим більше єпархій, тим менші їхні території та тим більша небезпека, що такі неприємні ситуації з плином часу появлятимуться. Та й без того потрібно так «викроювати» території єпархій, щоби дати можливість священикам переходу на інші парафії – з села у місто (деколи навпаки), з ліквідованої парафії на новостворену і т.д. Беручи до уваги явище іміграції з України на «нетрадиційні» для нас терени, слід би наш «пятий регіон» радше поділити між різними єпархіями, ніж включати до однієї (напр. митрополичої).
                Інший висновок з міграційних процесів такий, що єпископські осідки мали б знаходитися у великих містах. Єдиний виняток – Перемишль, який уже за нашого життя великим містом не стане, проте не повинен, як я вже писав вище, позбавлятися рангу реальної єпархіяльної столиці. Отже, крім ніким не оспорюваної Варшави, на півночі мабуть не Кошалін і не Ольштин, але Ґданськ. А якщо б мала появитися «лемківська» єпархія – то Вроцлав, а ніяк не Криниця.

                          По-п’яте: сполучення

                Проблема може й не першорядна (звідси й п’яте місце), але таки реальна. Дійсність така, що в основному краще у Польщі розвинені шляхи схід-захід, ніж північ-південь. Коли ж єпархії в нас поділені Віслою, то добратися з півночі на південь забирає досить багато часу. У Вроцлавсько-Ґданській єпархії це якось компенсується наявністю шляхів південь-північ по німецькому боці кордону (поки діє шенґенська система!). В єпархії митрополичій такого нема, внаслідок чого напр. на огляди релігійної творчости до Ґурова, номінально «Архиєпархіяльні», не їздять представники парафій розташованих південніше Варшави. З другого ж боку, завдяки автобану А-4, Вроцлав із Перемишлем мають зараз дуже добре сполучення. Про його якість свідчить м.ін. поява сілезьких туристів на Розточчі та Володавському Поліссі.
               Практичний висновок: сполучення промовляє за поділом північ-південь, а не схід-захід.



                         По-шосте: характер і стиль єпископського служіння

                       Тут ідеться про дві протилежні моделі. Модель, яку (зважаючи на традиції Першої Речі Посполитої) назвав би «магнатсько-сенаторською», і яка (mutatis mutandis) ще простежується у служінні польських римо-католицьких ієрархів, особливо старшого покоління – та модель єпископа-душпастиря, близького до людей; цю модель ми б певно асоціювали з Папою Римським Франциском, але мені вона стала відомою далеко перед тим, як взагалі довідався про існування кардинала Берґольйо (який тоді ще не був кардиналом, а може і єпископом) – а саме, коли читав про служіння одного з мелхітських єпископів у Сирії у 80-ті роки ХХ ст.
                    Перша модель – це перш за все адміністратор. Друга – пастир, служитель Таїнств, проповідник. Про того мелхітського єпископа читав, що він напр. радо вінчає і хрестить своїх вірних (по всій єпархії, не тільки в катедрі) і не тому, як міг би хтось подумати, що хоче особисто взяти за це відповідного «конвертика», але тому, що на хрещення чи вінчання з’являється багато людей, і це для того Владики є нагодою голосити Слово Боже тим людям, до яких, можливо, не мав би іншої нагоди дійти.
                   Очевидно, вибір стилю служіння великою мірою залежить від особистих якостей архиєрея. З другого ж боку, чим менша єпархія, тим легше самому єпарху бути єпископом-душпастирем. Коли б, навпаки, ми вернулися до одноєпрхіяльної системи, до того ж із осідком у Варшаві – ситуація вимусила б прийняття моделі єпарха-адміністратора. Отже, чим більше єпархій, тим кращі умови для «єпископів-душпастирів». А менша кількість і більший розмір єпархії – об’єктивно сприяють «адміністраторській» моделі.

                              По-сьоме: ілюзія самодостатности versus співдія
                          
                        Покійний о. Богдан Липський у своїй книзі Духовість нашого обряду писав про ментальність «удільних князівств» як проблему в житті У(Г)КЦ в Канаді 60-их рр. ХХ ст. У нас ця проблема не стоїть зараз так гостро, зате поєднується з браком достатнього розуміння важливости мати Церкві, крім парафіяльної мережі та куріяльно-деканального «нагляду» над парафіями, ще й інші важливі установи. У нас, загалом, усе поза куріями і парафіями базовано на громадській, неоплаченій праці – що позначується, звичайно, на спроможності різних установ та якості плодів їхньої роботи. Звичайно, наші матеріяльні умови є скрутними і це нас великою мірою обмежує. Проте чи наша організація праці є оптимальною?
                Коли б у нас була одна єпархія, проблеми «удільности» не було б. Однак маємо поділ і до одноєпархіяльної моделі вертатися не бажаємо. Беручи це до уваги, слід визнати, що якраз множення числа єпархій може (як би це парадоксально не звучло) призвести до покращання. Яким чином?
              Слово-ключ звучить «співдія». Чим меншими і слабшими будуть єпархії, тим краще їхні Владики розумітимуть (будуть змушені розуміти!) потребу діяти спільно, соборно. Ми, як уже писав, маємо вже деякі спільні установи. Та де-факто можна б їх нам мати більше. Напр. навіщо кожній єпархії мати свій окремий офіціоз? Хай буде один для всієї митрополії, а якщо найкраще з тим ділом досі справлялися в Перемишлі, то хай так і надалі буде. Замість окремих єпархіяльних сайтів хай буде один, спільний для всієї УГКЦ в Польщі, на базі напр. вроцлавського. Різні комісії теж можуть бути спільними, позаяк питання, якими займаються, схоже виглядають по всій країні.
             Така модель, звичайно, зменшує реальний «суверенітет» окремих єпархій та їхніх Владик. Та втрачають вони його не на користь якоїсь зовнішньої установи чи особи, але на користь свого власного митрополичого синоду, в якому кожен із них засідає з рівним правом голосу. Таким чином синод стає не лише формально необхідним органом управління, але й засобом реального плекання єдности й координування співдії усіх єпархій митрополії. У такій моделі максималізовані користі від помноження числа єпархій та мінімалізовані втрати від поділу УГКЦ в Польщі на окремі єпархії.

                                По-восьме: врахуймо межі парафій

             Кожен поділ мусить мати на увазі формальні кордони, а перш за все реальні межі душпастирського впливу окремих парафій. Класичним прикладом неповаги до цього принципу було проведення 1996 року єпархіяльного кордону по Віслі. Мало того, що південніше джерел Вісли наші єпархії формально не розділені (це не має зараз фактичного душпастирського значення, проте засвідчує «безтурботний» характер особи, яка це видумала) – але у ситуації діяспори такий кордон призвів до того, що напр. варшавські парафіяни, які проживали, скажімо, у Прушкові, стали формально вірними іншої єпархії, і то без фактичного пароха. Щойно багато років пізніше Кир Володимир видав декрет, в якому врегуював це питання, надавши варшавському парохові юрисдикцію в частині своєї єпархії. Реформа єпархіяльного поділу мусить елімінувати такі ситуації та не допустити інших такого роду промахів. 

                            По-девяте: питання кандидатів у єпископи

Зараз нам це питання може не здаватися проблемним. У нас є двох відносно молодих архиєреїв, серед священиків доволі легко знайти ще одного чи двох кандидатів у єпископи. Але треба нам думати й про майбутнє. Нагадую, що кандидатом у єпископи не може бути будь-хто, а тільки пресвітер із принаймні 5-річним священичим стажем, віку не менше 35 років, з докторатом або ліценціятом (у церковному розумінні) з богословії, християнської філософії чи канонічного права, не звязаний подружнім вузлом. Це формальні вимоги кан. 180 ККСЦ. Конкордат від 1993 р. додає ще до цього вимогу польського громадянства (ст. 7 абзац 3). Зараз у нас кільканадцять кандидатів, які виконують ці формальні вимоги, хоча, звичайно, не кожен здатний формально є фактично спроможним нести тягар єпископського служіння. Проте «зараз» не триватиме вічно. Рецензуючи шематизм 2013 року для «Нашого Слова», я зробив підрахунок: серед загалу єпархіяльних пресвітерів одружені становили тоді 44 %, проте серед рукоположених у ХХІ ст. (2001-2013) уже 74 %. Тенденція є отже цілком виразною, а коли додати до цього, що з того часу дехто відійшов з духовного стану (і то якраз із числа безженних) – можна засумніватися, чи через 15, 20, 25 років ми зможемо на вакантні єпископства представити список «принаймні трьох» кандидатів, які б виконували всі ці формальні вимоги, ну й перш за все були фактично надійними кандидатами в архиєреї. Треба водночас памятати, що й до польської містопровінції Василіянського чину давно вже не вступив жоден громадянин РП...
                       Нам, звичайно, вже тепер потрібно домагатися (в рамках стремлінь до належного виправлення юридичного статусу УГКЦ в РП), щоб у відношенні до нас вищенаведений припис Конкордату не діяв. Загальні принципи польського закону про свободу совісти дозволяють іноземцям ставати «органами церковних юридичних осіб» за дозволом влади, причому коли влада у 60-денний строк не зробила застережень, це тотожне згоді. Та все ж таки мусимо брати до уваги, плануючи реформу єпархіяльного поділу, також і це, що легше знайти кандидатів на три єпархії, ніж на чотири, про пять уже й не згадуючи.

 
                                        По-десяте: митрополича традиція

                         Як Київський, так і Галицький (з 1807 р.) митрополити завжди стояли на чолі найбільшої, найсильнішої, найчисельнішої, найбільш розлогої єпархії. Втім, у київський (номінально) період уніятські митрополити часто залишали за собою ще й попередню єпархію, що мало свої основи особливо в ранній унійній добі, коли далеко не вся митрополича єпархія визнавала владу уніятського предстоятеля.
                       Думаю, що цю традицію слід зберегти, хоча, звичайно, без перебільшень. Митрополит, однак, не мав би бути якоюсь бідною «попелюшкою» на фоні інших єпархіяльних архиєреїв своєї митрополії. Звідси й логічно випливає ідея поєднати у митрополичій єпархії два греко-католицькі демографічні центри: центр сучасної іміграції – Варшаву, та найбільше скупчення «старих» греко-католиків – Ольштинщину.

                                      Наша дійсність: підсумки

            Реальність, в якій існує УГКЦ в Польщі, складна. Це видно хоча б із того, що з аналізу різних обумовлень евентуальної реформи випливають взаємновиключні висновки. Хочемо єпископів близьких до людей та соборної співдії єпархів – множімо єпархії! Та якщо хочемо забезпечити єпархіям (відносну) економічну стабільність, кадрові резерви і простір для кадрових міграцій – уважаймо з отим множенням! Таким чином, реальний проект змін мав би базуватися на якомусь компромісі між взаємновиключними потребами і постулатами.

                                    КОНКРЕТНА ПРОПОЗИЦІЯ

На кінець варто представити один із можливих варіянтів. Їх можна накреслити кілька десятків (!), але Пан Редактор, боюся, такого знущання з Читача на сторінках Календаря не допустив би. Тому дозволю собі обмежитися до одного, який, думаю, в наших умовах оптимальний – а вже напевно створений з метою примирити оті різні потреби, постулати, принципи й обставини, про які була мова вище.
МИТРОПОЛИЧА АРХИЄПАРХІЯ ВАРШАВСЬКО-ХОЛМСЬКА
Воєвідства Мазовецьке, Люблинське, Лодзьке, Підляське – повністю. З Вармінсько-Мазурського більшість території з Ольштином (приблизно: Ольштинський та Венґожевський нинішні протопресвітерати). З Підкарпатського – більшість Любачівського повіту (парафії Дев’ятир і Любачів).
(АРХИ)ЄПАРХІЯ ПЕРЕМИСЬКО-ВРОЦЛАВСЬКА
Воєвідства Малопольське, Сьвєнтокшизьке, Сілезьке, Опольське, Долішньосілезьке, Любуське – повністю. З Підкарпатського – все поза двома парафіями Любачівщини. Можливо, якась частина Велокопольського. У Вроцлаві осідок єпископа-помічника, якого завданням мала б бути м.ін опіка над греко-католиками лемками.
ЄПАРХІЯ ҐДАНСЬКО-КОШАЛІНСЬКА
Воєвідства Західнопоморське, Поморське, Куявсько-Поморське – повністю. З Вармінсько-Мазурського західна частина (приблизно Ельблонзький протопресвітерат). Великопольське – повністю або без тих окраїн, які б увійшли в Перемисько-Вроцлавську (архи)єпархію.

Така схема поділу:

1)     Означає більш-менш рівний поділ мирян і духовенства, з певною, однак, преференцією для митрополичої єпархії.
2)     Митрополича єпархія отримує найбільше вірних і осідок у столиці Польщі.
3)     Територіяльно митрополича єпархія охоплює те, що в нас залишилося із Холмської єпархії, успадковує її титул, має право і обов’язок продовжувати традицію. Канонічне створення її мало б відбутися як формальне відновлення єпархії Холмської зі зміною столиці.
4)     Центральна Польща (Варшава, Лодзь) нарешті під одним єпископом. Виправлення історичної помилки 1996 р.
5)     Духовна семінарія надалі у межах митрополичої єпархії.
6)     Перемишль надалі осідком Владики УГКЦ, бажано архиєпископа, а не «простого» єпископа, а це з огляду на а) римо-католицького патрнера на місці, б) помічника у Вроцлаві.
7)     Вроцлав надалі втішається присутністю єпископа.
8)     Створюється можливість активізації лемків (об’єднання в одній єпархії, «спеціяльний» єпископ), без загрози сепаратизму.
9)     Північні греко-католики отримують владику в Ґданську та (теж близького) у Варшаві. Таким чином, виправляється інша помилка 1996 року (більшість вірних на півночі, а єпископи на півдні). Під Ґданськ переходять парафії повязаної традиційно з тим містом Ельблонжчини.
10) Найслабший сеґмент УГКЦ – південний пояс - об’єднується в одній  єпархії, додатковою підмогою є прибутки з нерухомостей, а священики з парафій на рідних землях, загрожених вимиранням і ліквідацією, мають більше можливостей міграції в межах єпархії, ніж мали б у чисто «рідноземельній» єпархії. Автобан А-4 влегшує сполучення між східною та західною частинами (архи)єпархії.
11) Тричленна митрополича структура дає можливість створення синоду єпископів як колегіяльного органу. Присутність єпископа-помічника стабілізує синод на випадок смерти чи наглої важкої хвороби одного з єпархів.
12) Чи вплинув би такий поділ на зміну моделі єпископського служіння? Не беруся висувати надто сміливі тези. Такі зміни, якщо будуть, не мусять бути результатами якраз адміністративної реформи. Напевно фізичний доступ до єпископа став би тоді легшим, завдяки зменшенню єпархіяльних території та чисто фізичному наближенню Владик до вірних.



                                                                  диякон Петро Сивицький


----------------------------------------------------------------------------------------------


Do reformy jeparchijalnoho podiłu UHKC w Polszczi


WWEDENNIA Pytannia zmin w administratywnij strukturi UHKC w Polszczi wyrynuło wże kilka rokiw tomu w publicystyci, a widtak znajszło swoje oficijne widdzerkałennia u rezolucijach Soboru 2014 roku, de u rozdili V Prowid ta uprawlinnia parafijeju, u № 29 Propozycij Władykam UHKC u Polszczi mowyt´sia: Reorhanizuwaty strukturu UHKC w Polszczi takym czynom, aby umożływyty stworennia synodu jepyskopiw, oczołenoho mytropołytom z osidkom u Warszawi. Ce wersija zatwerdżena naszymy todisznimy Władykamy. Wona widrizniajet´sia wid perwisnoho proektu menszoju kilkistiu detałej – ne podano ni konkretnoho czysła jeparchij, ni propozycij szczodo jichnich terytorij, osidkiw i tytuliw. Z wyszczenawedenoji cytaty explicite wypływaje łysze postułat peremiszczennia mytropołyczoho osidku do Warszawy ta zbilszennia czysła jeparchij (z dwoma jeparchijalnymy jepyskopamy hodi mrijaty pro kołehijalnu strukturu, szczo neju bezpereczno je synod). Implicite widkynuły Władyky alternatywnyj, zowsim protyłeżnyj warijant – powernennia do odnojeparchijalnoji struktury, oczilnyk jakoji mih by zresztoju j nadali maty poczesnyj tytut archyjepyskopa-mytropołyta, z faktycznym osidkom radsze taky u tij że Warszawi. U ramkach takoji zahalnoji prohramy je misce riznym warijantam rozw‘jazky. Ta poky jich proponuwaty, warto sperszu oznajomytysia z pryncypamy, jakymy kerujet´sia Cerkwa u zminach swoho administratywnoho podiłu – a widtak dopownyty ce analizom pro naszych miscewych umow.


ZAHALNOCERKOWNI PRYNCYPY


Jich wykładeno w Dekreti II Watykanśkoho soboru Pro pastyrśki zawdannia jepyskopiw «Chrystos Hospod´». Widpowidnu cytatu w polśkomu perekładi (ukrajinśkoho nema w mereżi) dozwolu sobi pomistyty nyżcze:


Przy rewizji rozgraniczeń diecezji należy zapewnić każdej z nich przede wszystkim jedność organiczną co do osób, stanowisk oraz instytucji, na wzór dobrze funkcjonującego organizmu. W poszczególnych zaś wypadkach, po dokładnym rozważeniu wszystkich okoliczności, należy mieć przed oczyma następujące kryteria:

1) Przy określaniu granic diecezji należy w miarę możności uwzględnić różnorodny skład ludu Bożego, co może się wielce przyczynić do sprawniejszego pełnienia duszpasterskiej pieczy. Równocześnie trzeba się starać, by w miarę możności zachować demograficzne ugrupowania tegoż ludu jako jedną całość wraz z cywilnymi urzędami i instytucjami społecznymi, tworzącymi jego organiczną strukturę. Z tego to względu terytorium każdej diecezji winno być w swej rozciągłości zwarte. Należy też brać pod uwagę, jeśli na to okoliczności pozwalają, granice cywilnego podziału oraz specjalne warunki osób czy miejsc, np. psychologiczne, ekonomiczne, geograficzne i historyczne.

 2) Zasięg terytorium diecezjalnego oraz liczba jego mieszkańców winny być w ogólności takie, by z jednej strony biskup, choćby miał do pomocy innych, mógł osobiście spełniać funkcje biskupie i przeprowadzać odpowiednio wizytacje pasterskie, kierować należycie i uzgadniać wszystkie dzieła apostolskie w diecezji, poznać przede wszystkim swoich kapłanów, a także zakonników i świeckich, mających jakiś współudział w poczynaniach diecezjalnych. Z drugiej zaś strony trzeba stworzyć dostateczne i odpowiednie do działania pole, na którym by zarówno biskup, jak i duchowni mogli wytężać owocnie wszystkie swoje siły w posłudze świętej, mając przed oczyma potrzeby całego Kościoła.

 3) Celem wreszcie sprawniejszego wykonywania posługi zbawczej w diecezji należy przyjąć za regułę, by każda diecezja rozporządzała przynajmniej wystarczającą ilościowo i jakościowo liczbą duchownych dla należytej obsługi ludu Bożego, by nie brakowało urzędów, instytucji i dzieł właściwych dla Kościoła partykularnego, których niezbędność dla należytego kierowania nim i dla apostolatu potwierdza praktyka, na koniec środki utrzymania dla osób i instytucji albo winny być już gotowe, lub przynajmniej należy przezornie przewidzieć, że ich skądinąd nie braknie. Tam gdzie znajdują się wierni odmiennego obrządku, niech w tym również celu zatroszczy się biskup diecezji o ich duchowe potrzeby czy to przez kapłanów i parafie tegoż samego obrządku, czy przez wikariusza biskupiego, wyposażonego w odpowiednie władze, czy nawet, w razie potrzeby, w godność biskupią, czy też osobiście, pełniąc funkcje ordynariusza różnych obrządków. Jeśliby to wszystko, ze specjalnych powodów, było zdaniem Stolicy Apostolskiej nie do wykonania, należy ustanowić własną hierarchię dla różnych obrządków. W podobnych okolicznościach należy również zadbać o wiernych obcojęzycznych czy to przez kapłanów i parafie z tym samym językiem, czy przez wikariusza biskupiego władającego dobrze daną mową, a nawet wyposażonego w razie potrzeby w godność biskupią, czy ostatecznie w jakiś inny, bardziej odpowiedni sposób. (Christus Dominus, 23)



Zwyczajno, ci zahalni pryncypy slid rozhladaty u switli specyficznoji sytuaciji jak Schidnych Katołyćkych Cerkow, tak i UHKC u dijaspori, zokrema tut u Polszczi. U ciomu switli dejaki z wyszczepereliczenych wymoh nabyrajut´ prykmet radsze nedosiażnoho ideału (do kotroho, zwyczajno, slid stremity), a ne czohoś, szczo można b uże na perszych porach zdijsnyty. Mowa jde, zwyczajno, pro dostatniu kilkist´ duchowenstwa, najawnist´ usich potribnych jeparchijalnych ustanow (kurija, seminarija, sud toszczo) ta harantiji materijalnoho zabezpeczennia. Koły b my wsi ci wymohy spryjniały jak absolutni, to musiły b wodnoczas wyznaty, szczo zaraz my nespromożni nawit´ na odnu samostijnu jeparchiju w Polszczi (!). Ta doswid jak UHKC, tak i sestrynych Schidnych Katołyćkych Cerkow, pokazuje, szczo w żyttiewij praktyci bahato jeparchij (czy, tym pacze, ekzarchatiw) abo zberehły swoje isnuwannia z dawnich czasiw, abo buły stworeni (zokrema u dijaspori) bez wykonannia cych wymoh, a dekoły i bez realnoji nadiji na wykonannia jich u majbutniomu.



PRYNCYPY, SZCZO STOSUJUT´SIA NASZOJI SYTUACIJI


Tut ja by nahołosyw na dwoch pytanniach. Persze – i ważnisze – ce potreba UHKC maty orhan uprawlinnia na riwni naszoji krajiny. U 1991-1996 rr. takym orhanom buw Peremyśkyj (Peremyśko-Sianićkyj) jepyskop. Z 1996 r., pisla stworennia mytropoliji u składi dwoch jeparchij, takoho orhanu nemaje. Tut treba rozumity, szczo mytropołyt u cerkownij ustrojewij systemi ne je «nastojatełem» czy «szefom» dla jepyskopa nemytropołyczoji jeparchiji. Mytropołyt stojit´ na czoli cerkownoji prowinciji ta jiji jepyskopatu, ałe inszi jeparchijalni jepyskopy prowinciji ne je joho «pidłehłymy». Orhanom mytropoliji maw by otże buty synod jiji jepyskopiw, oczołenyj mytropołytom jak predstojatełem prowinciji. Dla cioho neobchidno maty prynajmni trioch jeparchijalnych jepyskopiw (wkluczno z mytropołytom). Ce wypływaje z samoji pryrody synodu jak kołehijalnoho orhanu. Poky jeparchiw u nas łysze dwoch, synod isnuwaty ne może, a riszennia w massztabi wsijeji mytropoliji można pryjmaty łysze za obopilnoju zhodoju Władyk. Koły Władyky rozchodiat´sia – nema mechanizmu podołannia cijeji rozbiżnosty i pryjniattia riszennia, nema wychodu z tupyka. Jasno, szczo taka sytuacija ne widrowidaje wymoham racionalnoho uprawlinśkoho mechanizmu i musyt´ buty widminena. Abo zbilszenniam czysła jeparchij do trioch-czotyrioch (u teoriji możływe zbilszennia j do pjaty jeparchij), abo likwidacijeju dwopodiłu j powernenniam do odnoosobowoho keriwnyctwa, z osidkom tytularnoho wże mytropołyta radsze wże u Warszawi, niż u Peremyszli. Cej warijant maje swoji perewahy, prote pidtwerdżena Władykamy rezolucija Soboru 2014 roku, jak my wże zhaduwały, wyznaczyła nam szlach w napriamku ne zmenszennia, a zbilszennia czysła jeparchij, szczoby można buło stworyty w nas nareszti mytropołyczyj synod, zhidno z kan. 138 Kodeksu Kanoniw Schidnych Cerkow (KKSC).

Druhe pytannia może dekomu zdawatysia ciłkom zajwym – i wono dijsno ne je perszoriadnym dla spasytelnoji misiji Cerkwy. Swoje znaczennia, prote, wono takoż maje i na moju dumku ne slid joho łehkoważyty czy, tym pacze, widkydaty. Idet´sia tut pro wszanuwannia naszoji miscewoji cerkownoji tradyciji, a zokrema tradyciji dwoch starodawnich jepyskopśkych prestoliw naszoji Cerkwy – Peremyśkoho i Chołmśkoho. Tradycija Peremyszla zaraz ne potrebuje zachystu – ba, w jakomuś sensi wona sama «pohłynuła» i «zahłuszyła» tradyciju Chołma. Pro ce pysaw ja w Kałendari «Błahowista» za 2016 rik (Spadkojemci, okupanty, czy zyczływi susidy? UHKC u Polszczi ta Chołmśka jeparchija) i ne choczu tut powtoriuwaty sebe. Tradycija Chołma pobutuje zaraz deś na okrajinach naszoji swidomosty, ne buduczy widdzerkałenoju nawit´ u symwolicznij sferi jepyskopśkoji tytulatury. I ce potribno zminyty – odyn z jeparchijalnych archyjerejiw naszoji mytropoliji maje wziaty na sebe misiju spadkojemcia, chranytela j prodowżuwacza chołmśkoji spadszczyny. Szczo ż stosujet´sia tradyciji peremyśkoji, to tut nibyto wse harazd – ta potencijno wona zahrożena ponyżenniam do riwnia, na jakyj ja b bażaw pidniaty (!) tradyciju chołmśku, tobto do riwnia nominalno-symwolicznoho. Zaraz Peremyszl je realnym osidkom archyjepyskopa-mytropołyta. Ja zhidnyj z dumkoju (ba – sam wysuwaw jiji), szczo dla UHKC u Polszczi maty centralnyj osidok u prowincijnomu-taky Peremyszli ne nadto zdorowo i ne duże praktyczno. Prote ja b duże ne chotiw wyriszennia cijeji sprawy takym czynom, szczoby – za umow zbilszennia czysła jeparchij – prosto perenesty osidok archyjepyskopa-mytropołyta u Warszawu, załyszajuczy Peremyszl nadali u składi mytropołyczoji jeparchiji, de-fakto bez jepyskopa na misci. Na moju dumku, take robyty ne hodyt´sia. Jak bahatowikowa tradycija cioho prestołu, tak i sytuacija UHKC u misti nad Sianom ta w rehioni, wymahajut´ prysutnosty tam na postijno hreko-katołyćkoho jeparchijalnoho jepyskopa. Czy buty jomu szcze j predstojatełem wsijeji UHKC w Polszczi – ce wże insze pytannia.


Otoż, pryncyp poszany naszoji tradyciji wymahaje, na mij pohlad: a) symwolicznoho woskresinnia Chołmśkoji jeparchiji z osidkom w inszomu misti ta b) zbereżennia Peremyszla w jakosti realnoho, a ne nominalnoho jepyskopśkoho osidku.


NASZA DIJSNIST´ U POLSZCZI


Koły my wże zjasuwały sobi, jakymy pryncypamy slid buło b keruwatysia w administratywnij reformi, możemo perejty do analizu naszoji sytuaciji. Jaki czynnyky potribno tut urachuwaty?

Po-persze: heohrafija j statystyka.

Zhidno z perepysom 2011 roku można wyznaczyty czotyry osnowni rehiony prożywannia hreko-katołykiw u Polszczi: a) Piwdenno-schidnyj, «peremyśkyj». Ce, sproszczujuczy deszczo, terytorija dwoch wojewidstw, Pidkarpatśkoho j Małopolśkoho. Za perepysom – 4 tys. 372 czołowik, tobto 13,1 % wid usich 33 tys. 281 hreko-katołykiw Polszczi. b) Piwdenno-zachidnyj, «wrocławśkyj». Ce Dolisznia Siłezija ta Lubuśke wojewidstwo. 4 tys. 861 hreko-katołyk, tobto 14,6 % usich wirnych mytropoliji. w) Piwniczno-zachidnyj, «koszalinśko-gdanśkyj», tobto Zachidnopomorśke i Pomorśke wojewidstwa. 7 tys. 362 wirnych, tobto 22,1 % wid usioho hreko-katołyćkoho nasełennia Polszczi. h) Piwniczno-zachidnyj, «olsztynśkyj», jakyj najmenszyj za płoszczeju, ochopluje tilky odne wojewidstwo (Warminśko-Mazurśke), prote hreko-katołykiw tut najbilsze – aż 12 tys. 724, tobto 38,2 % wid usich wirnych naszoji Cerkwy u cij krajini.

Reszta Polszczi za perepysom ce 3 tys. 962 hreko-katołykiw, szczo stanowyt´ bł. 12 % wirnych naszoji mytropoliji. Cia żmeńka rozsijana po 9-ty wojewidstwach, w jakych isnuje 13 parafij czy duszpastyrstw UHKC (Łodź, Poznań, Lubłyn, Hrebenne, Chołm – u stadiji orhanizaciji, Biłostok, Opołe, Katowyci, Gliwyci, Toruń, Warszawa-Medowa, Warszawa-Domaniewśka, Pjaseczno) ta neounijna parafija u Kostomołotach, formalno nam ne pidporiadkowana. Najbilszym skupczenniam je wojewidstwo Mazowećke (a radsze Warszawa j okołyci) – 1394 wirnych, tobto bł. 4,2 % wid usich wirnych. Pomitni skupczennia – bila 500 czołowik – je też u wojewidstwach Siłeźkomu, Lubłynśkomu ta Wełykopolśkomu.


Taka kartyna w osnownomu widpowidaje realijam «postwislanśkoji» doby UHKC w Polszczi. Widdzerkaluwawsia win u dawniomu podili na dekanaty: peremyśkyj, wrocławśkyj, koszalinśkyj ta olsztynśkyj, z jakych perszi dwa u 1982-1989 rr. wchodyły do piwdennoho, a dwa inszi – do piwnicznoho wikarijatu. Ta ne wrachowuje wona w osnownomu imihrantiw z Ukrajiny: na 33 tys. 281 wirnoho tilky 1900 (5,7 %) buły inozemciamy, z czoho aż 1228 osib – żinoczoji stati. Do toho ż robywsia perepys wesnoju 2011 roku, zadowho do Majdanu i wijny w Ukrajini, pry kudy nyżczomu riwni emihraciji zwidtam. Takym czynom, zaraz musymo pidkoryhuwaty kartynu i wyznaty, szczo Warszawa j okołyci stały de-fakto pjatym rehionom prożywannia hreko-katołykiw. Jich tam, możływo, bilsze niż u reszti Polszczi razom uziatych, toż stołycia mała b staty terytorijeju osobływoji duszpastyrśkoji uwahy i zaanhażowanosty. A jak widnosyt´sia teperisznia orhanizacija UHKC do cijeji statystyko-heohraficznoji dijsnosty? Na żal, sytuacija tut hirsza niż za Prymasa Głempa, koły prynajmni dwopodił buw po liniji piwdeń-piwnicz, z osidkom synkeła piwnoczi u Warszawi. Z 1996 roku majemo 2 jepyskopśki stołyci – i żodnoji na piwnoczi, de prożywaje bilsz jak 60 % wirnych z polśkym hromadianstwom, ani u Warszawi, de ne łysze centr krajiny, ałe j najczyselnisze skupczennia imihrantiw. Do toho ż kordon miż jeparchijamy wyznaczenyj bez urachuwannia realnoji duszpastyrśkoji sytuaciji Warszawy czy Krakowa, wnaslidok czoho warszawśki parafiji pidlahajut´ Peremyszłewi, a Pjaseczno i Łodź – Wrocławu. Ostanniomu pidporiadkowanyj nawit´ szmatoczok terytoriji Lubłynśkoho wojewidstwa. Jak ce widnosyt´sia do perszoji z nawedenych wymoh dekretu «Chrystos Hospod´» - nema potreby j pojasniuwaty. Zwernu uwahu łysze na odyn aspekt – «orhanicznu jednist´». U mytropołyczij jeparchiji mabut´ nichto ne skaże, szczo isnuje «orhaniczna jednist´» piwdnia j piwnoczi, bo miż nymy prostiahajet´sia terytorija wełyczeznoji «pusteli». U Wrocławśko-Gdanśkij jeparchiji tiahlist´ posełeń isnuje, ałe j tak myrianśki zachody orhanizowujut´sia okremo dla piwdnia j piwnoczi.


Po-druhe: ekonomiczni pytannia


Jak by my ne nahołoszuwały na perszenstwi ducha, tiło też maje swoji potreby. Hodi pidporiadkuwaty orhanizaciju cerkwy materijalno-finansowym kryterijam, prote ne wrachuwaty jich takoż ne można. Na żal, naszi cerkowni finansy na praktyci zasekreczeni, szczo robyt´ nemożływymy dowszi rozdumy na ciu preważływu temu. Napewno slid stremity do rozumnoho bałansu miż tworenniam nowych struktur ta jichnim materijalnym zabezpeczenniam. Ne możu, na żal, zahłybluwatysia w detali, tomu obmeżusia do kilkoch zawwah zahalnoho charakteru:

a) Tworennia nowych jeparchij wodnoczas pidwyszczuje koszty funkcionuwannia okremoji jeparchiji, z druhoho ż boku – w deczomu jich znyżuje (napr. pry menszij terytoriji jepyskop mesze jizdyt´, trochy mensze spraw «pereroblaje» kurija toszczo). Treba też wyznaty, szczo bahato ustanow czy poczynań możut´ buty spilnymy dla wsijeji mytropoliji (dejaki j tak spilni, jak seminarija czy «Błahowist»). I, wreszti, jakszczo zbilszennia czysła jeparchij mało b prynesty pożwawłennia cerkownoho żyttia, to ce w podalszomu mohło b zapłodonosyty zrostom czysła wirnych i prybutkiw.

 b) Pry wsij wełykij żertownosti naszych wirnych, zokrema hromadian RP, może buty j tak, szczo prybutky wid neruchomoho majna możut´ perewyszczuwaty prybutky z pożertw czy wneskiw myrian. Pyszu ce, bo my prywykły dumaty stereotypom, szczo, mowlaw, duchowenstwo j cerkowni struktury «utrymujut´ wirni». Ce nibyto i je jakaś, u zahalnomu płani, istyna – prote dijsnist´ u menszynnych konfesijach (tych iz dowszoju istorijeju) buwaje kudy składniszoju. Tam, de nyni newełyka relihijna hromada zberehła czy oderżała nazad neruchome majno z czasiw, koły buła czyselnoju, znaczuszczoju ta bahatoju – może buty j tak, szczo same ce majno bude materijalnoju osnowoju isnuwannia, a wnesok wirnych matyme druhoriadne znaczennia. Pry ciomu treba maty na uwazi j ce, szczo pereważna bilszist´ «prybutkowych» składnykiw naszoho neruchomoho majna znachodyt´sia w Pidkarpatśkomu j Małopolśkomu wojewidstwach. U Warszawi ż, de chotiły b maty mytropołyczyj centr, niczoho takoho ne majemo. A koszty tam wełyki – jak zemli pid budiwnyctwo, tak i samoho budiwnyctwa, a potim i utrymannia (jak budynkiw, tak i ludej).

w) Prodowżujuczy temu dżereł utrymannia – takoż i na parafijalnomu riwni dałeko ne kożen swiaszczenyk utrymujet´sia swojimy parafijanamy. Koły parafijan 100, 50, a to j mensze – ce staje serjoznoju probłemoju. Po-riznomu ce wyriszujet´sia na praktyci. U koho kapełanśkyj sztat (zaraz ridkist´), u koho płatnia za nawczannia relihiji u szkoli (jak prawyło, nepownyj sztat), u koho zarpłata drużyny dozwolaje ne wmerty z hołodu. Oczewydno, można zaproponuwaty, szczoby swiaszczenyky w takij sytuaciji szukały zarobitkiw poza parafijeju, a to j poza Cerkwoju – adże sam sw. Apostoł Pawło zaroblaw na prożytok wyrobnyctwom nametiw (Di 18, 2-3). Prawda wono, i take neraz buwaje, prote ne wsiudy można znajty praciu, ne w kożnoho swiaszczenyka możływosti własztuwatysia, a krim cioho sumiszczaty duszpastyrstwo, switśku praciu, a to j rodynne żyttia (mołode pokolinnia ijerejiw – ludy jak prawyło simejni) – nełehko. Tomu-to wełykoho znaczennia nabyraje pytannia wnutriszniocerkownoji pidtrymky najmenszych ta najbidniszych parafij ta jichnich pastyriw. Dżereła takoji pidtrymky możut´ buty w osnownomu dwa: 1) pererozpodił prybutkiw miż parafijamy – adże my, sylni, musymo nesty nemoczi kwołych, a ne sobi dohodżaty (Rm 15, 1), 2) dopomoha jeparchijalnoho czy mytropołyczoho centru z inszych dżereł (napr. z prybutkiw wid neruchomostej). Ce też jakojuś miroju treba wrachuwaty pry zminach jeparchijalnoho podiłu. Szczoby ne łysze sam jeparchijalnyj centr miż wyżyty, ałe j ti, komu ne obijtysia bez zownisznioji pidtrymky.

 h) Okremym «tabu» je w nas rozmir naszych – jak cerkownoji spilnoty – finansowych wneskiw u dijalnist´ cerkownoho centru UHKC w Ukrajini. Mene osobysto dratuje czomu, w naszych umowach, my je płatnykamy a ne beneficijarijamy Fondu «Andrijiw hrisz», szczo dopomahaje nowym imihrantam u krajinach, de nema szcze ekzarchatiw ta jeparchij. U nas jeparchiji je, prote buła j «Wisła» ta czas rujiny pisla neji, a do toho ż naszi struktury zdebilszoho znachodiat´sia ne tam, de poselujut´sia nowi imihranty. Takym czynom, duszpastyrstwo dla nych treba orhanizuwaty na misciach praktyczno z nula, a możływosti dopomohy newełyki. Tomu, możływo, warto by postawyty pered Synodom Jepyskopiw UHKC pytannia pro docilnist´ nam płatyty na Ispaniju, Italiju czy Portuhaliju, koły w nas swoja «nowa dijaspora» de-fakto poza terytorijamy naszoho doteperisznioho prożywannia, a my sami łedwe zwodymo kinci z kinciamy?

Po-tretie: nacionalni probłemy

Nacionalna struktura UHKC za perepysom wyjawyłasia składniszoju, niż nam dosi hadałosia. Takoż i tomu, szczo perepys daw możływist´ dekłaruwaty ne odnu nacionalno-etnicznu identycznist´, a dwi.

Sered hreko-katołykiw u Polszczi:

a) ukrajinśku identycznist´ dekłaruwało bila 21 tys. 100 osib (63,5 %), z-pomiż jakych bł. 14 tys. 400 (tobto 43,3 % usich hreko-katołykiw) – jak jedynu;

b) do polśkoji identycznosti pryznałosia koło 15 tys. 200 hreko-katołykiw (45,5%), u t.cz. bila 8 tys. 400 jak do jedynoji (ce 25,3 % wirnych);

w) łemkamy wyznały sebe bł. 3,8 tys. naszych wirnych (11,5 %), z nych do «łem-łemkiw» zarachuwały sebe koło 1 tys. 900 (5,7 % człeniw UHKC w Polszczi).


Warto ci dani poriwniaty z danymy pro Polśku Awtokefalnu Prawosławnu Cerkwu, w jakij identycznosti dekłaruwałysia takym czynom (czysła prybłyzni):

a) polaky – 116,8 tys. (74,8 %), z toho «czystych» 97,8 tys. (62,6 %);

b) biłorusy – 39,1 tys. (25 %), z nych 26,8 tys. «czystych» (17,2 %);

w) ukrajinci – 10,1 tys. (5,3 %), u t.cz. 5,3 tys. «czystych» (3,4 %);

h) łemky – 3,8 tys. (2,4 %), z jakych «łem-łemkiw» 2,7 tys. (1,8 %); d) rosijany – 3,5 tys. (2,3 %), sered nych «czystych» 1,7 tys., tobto 1,1 % prawosławnych u Polszczi.

Ne bude zajwym hlanuty na sytuaciju i «z druhoho kincia», oznajomlujuczysia z danymy pro wirospowidnyj podił okremych nacionalno-etnicznych spilnot.

Sered ukrajinciw – 41,41 % hreko-katołykiw, 23,33 % rymo-katołykiw (11 tys. 901), 19,71 % prawosławnych, 0,51 % swidkiw Jehowy (261 czoł.), 4,07 % bezkonfesijnych (2 tys. 78), 8,65 % (4 tys. 413) widmowyłysia dekłaruwaty konfesiju, a szczodo 1,43 % (732) konfesijnoji prynałeżnosty ne wdałosia wstanowyty. Dodam, szczo sered rymo-katołykiw buło 3,8 tys. «czystych» ukrajinciw ta 8,1 tys. ludej, jaki zajawyły szcze druhu identycznist´ (pereważno polśku).

Sered łemkiw – dekłaraciji prynałeżnosty do PAPC i UHKC rozdiłyłysia praktyczno poriwnu: 36,31 % prawosławnych ta 36,23 % hreko-katołykiw. Rymo-katołykiw 15,87 % (1671 czoł.), bezkonfesijnych 1,42 % (150), widmowyłysia dekłaruwatyś 8,37 % (882), ne ustałeno konfesijnoji prynałeżnosty 0,3 % (32 osoby).

Koły mowa jde pro nacionalni probłemy w konteksti administratywno-terytorijalnomu, to włastywo nema pidstaw używaty tut formu mnożyny. Probłema tut odna-jedyna: łemkiwśka. Dostupni dani perepysu, prawda, ne dajut´ tocznoji kartyny szczodo terytorijalnoho roztaszuwannia łemkiw hreko-katołykiw, prote dozwolajut´ konstatuwaty najawnist´ dwoch najbilszych skupczeń łemkiw u piwdenno-zachidnomu rehioni ta na zachidnij Łemkiwszczyni. Piwdenno-zachidnyj rehion ce 61,8 % wid usich łemkiw (Dolisznia Siłezija – 46,9%, Lubuśke wojewidstwo – 14,9 %), Małopolśke wojewidstwo – 21,4 %. Można pryjniaty, szczo same ci try wojewidstwa stanowlat´ takoż «łemkiwśkyj rehion» (rehiony) w UHKC. U Pidkarpatśkomu wojewidstwi prożywaje łysze 2,8 % łemkiw. 3,2 % - żyteli wojewidstwa Zachidnopomorśkoho, 2,5 % Mazowećkoho, po 2 % u Pomorśkomu ta Warminśko-Mazurśkomu.

Łemkiwśke pytannia w UHKC w Polszczi wełykoju miroju tabujizowane, i to ne tilky cerkownoju werchiwkoju, ałe j t.zw. «prostymy lud´my». Ne buduczy ni łemkom, ni żytełem Łemkiwszczyny, ja dowoli dowho żyw u połoni stereotypu, bucimto w UHKC nema pomitnoho czysła łem-łemkiw, szczo wsi łem-łemky prawosławni (chocza ne wsi prawosławni łemky je «łem»), a łemky hreko-katołyćkoji konfesiji wsi czy majże wsi je ukrajinśkoji orijentaciji. Kołyś, dawnym-dawno, u dobrij wiri zapytaw na odnomu internetiwśkomu forumi, czy je łem-łemky w UHKC. Spodiwawsia jakychoś bilsz-mensz konkretnych widpowidej, otrymaw łysze jakiś prystrasni zwynuwaczennia w prowokatorśkij dijalnosti. Tema cia ne wyswitluwałasia też u żodnych ZMI, ne buła j predmetom publikowanych doslidżeń (naskilky znaju). Tomu zahałom u mojij publicystyci pro nacionalni ta mowni probłemy u Cerkwi ja pro łemkiw zhaduwaw łysze z obowjazku, załyszajuczyś na riwni zahalnych pryncypiw i ne wchodiaczy w podrobyci, pro jaki znaju nebahato abo j niczoho.


 Otże łemky w UHKC u Polszczi ce takyj sobi «mowczaznyj wełeteń». Ne choczut´ czy ne wmijut´ orhanizowano wysuwaty jakychoś specyficzno łemkiwśkych postułatiw na wyszczomu niż parafijalnyj riwni. Ijerarcham z tym bezpereczno łehsze, czomu, zresztoju, ne można dywuwatysia – inszych kłopotiw dosyt´. A koły pryjniaty, szo łemky, jak hrupa, mowczat´, to zhidno z łatynśkoju prypowidkoju qui tacet consentire videtur – chto mowczyt´, toj pohodżujet´sia. A chto pohodżujet´sia, toho nawriad czy slid nasyłu oszczasływluwaty?


Łemkiwśka «medal» maje odnak i druhyj bik. Z terytorij, de prożywaje osnowna masa łemkiw, praktyczno ne majemo pokłykań. Prawda, czerneczych ne majemo (majże) wzahali. Dyjakonśkych też obmal. Ałe swiaszczenyczych trochy je. Ta z piwdennoji czastyny Wrocławśko-Gdanśkoji jeparchiji ostannij kandydat wstupyw do seminariji szcze...1992 roku. Pro szczo ce swidczyt´? Standartna widpowid´ – de nema żywoji wiry w hromadi (narodi, krajini toszczo), tam i pokłykań ne bude. Prote czy ce prawda u danomu wypadku? Czy sprawdi piwdenno-zachidnyj rehion prożywannia hreko-katołykiw ce taka «duchowna pustela», de ludy łysze formalistyczno praktykujut´ relihijni obriady – todi, koły w inszych rehionach jakaś wira taky żewrije? Meni zdajet´sia, szczo ce pojasnennia małojmowirne. Błyżczoju do istyny zdajet´sia meni teza, szczo ce wyjaw pewnoho rodu widczużennia hreko-katołykiw łemkiw (czy jich czastyny) wid UHKC u ciomu «formati», w jakomu wona buła widtworena u «postwislanśkij» dijsnosti. Cioho intujitywnoho pojasnennia nikomu ne bażaju nakydaty, łysze prosyw by ne zapereczuwaty joho a priori.


«Łemkiwśki terytoriji» UHKC je, otże, dosyt´ «probłemnymy». Krim probłemy pokłykań slid też nazwaty inszu, szczo stosujet´sia wże ridnych zemel, zachidnoji Łemkiwszczyny. U Małopolśkomu wojewidstwi za perepysom 2011 roku 1660 hreko-katołykiw (2164 prawosławnych), parafiji małeńki, a chramy czasto stari, wymahajut´ dohladu, remontiw ta fachowoji restawraciji. Ce prosto bidna, mabut´ na wsiu hreko-katołyćku Polszczu najbidnisza terytorija.

U takij sytuaciji można pryjniaty odnu z dwoch rozwjazok. Perszu zastosowowano 1996 roku, tworiaczy jeparchiji, jaki pojednujut´ «słabki» ta (widnosno) «sylni» terytoriji. Wodnoczas łemkiwśki ridni zemli ta rehion najbilsz kompaktnoho prożywannia łemkiw-wysełenciw rozdiłeno po riznych jeparchijach. Druha rozwjazka – jaku można by ewentualno zastosuwaty zaraz – ce pojednannia usioho łemkiwśkoho kompłeksu w odnij jeparchiji. Ce może maty dwi formy – jeparchiji «piwdennoho pojasa», wid Pidkarpatśkoho wojewidstwa po Lubuśke, abo jeparchiji «łemkiwśkoji», jaka b objednuwała try «najbilsz łemkiwśki» wojewidstwa (Dolisznia Siłezija, Małopolszcza, Lubuśke) ta dwa, jaki nenacze «po dorozi» (Siłeźke ta Opolśke).


Czy warto wzahali rozhladaty możływist´ stworennia «łemkiwśkoji» (u dużkach, bo ż ne bude wona wykluczno dla łemkiw) jeparchiji? Ideja może wyhladaty (zokrema u switli nazwanych wyszcze probłem) dowoli bezhłuzdoju, adże ce ne matematyka, de z dwoch minusiw otrymujemo plus. Zakydiw tut można stawyty bahato. Ce kumulacija probłem w odnij jeparchiji. Ce zahroza separatyzmu, pryczomu suto cerkownoho, jakszczo b duchowenstwo i myriany «łemkiwśkoji» jeparchiji poczały «bokuwaty» wid reszty mytropoliji. Ce j zahroza nedostatnioji uwahy do imihrantiw z Ukrajiny, jaki poselujut´sia u mistach na terytoriji potencijnoji jeparchiji, w masi ne majut´ niczoho spilnoho z łemkiwstwom i ne koncze zacikawłeni u nawjazuwanni jim cioho ż łemkiwstwa. Ce takoż probłema, jak mała b wyhladaty «łemkiwśka prohrama» cijeji jeparchiji ta czyjimy syłamy zdijsniuwałaś by wona na praktyci. Bo jakszczo łemky w UHKC je otym mowczaznym wełetom (nu, ne takym-to j wełetom), to mabut´ treba by prowesty anket na temu: jaki jichni potreby ta spodiwannia? Tut że zrazu postaje pytannia kadriw: brak pokłykań z łemkiwśkych tereniw zapłodonosyw małym czysłom swiaszczenykiw-łemkiw. I na kineć szcze j heohraficznyj arhument – zachidna Łemkiwszczyna dosi mała swoho władyku w Peremyszli, uwijszowszy ż do składu «łemkiwśkoji» jeparchiji mała b joho u Wrocławi, tobto znaczno dalsze.


Jaki arhumenty za stworenniam «łemkiwśkoji» jeparchiji? Ne je serjoznym arhumentom odyn-jedynyj hołos za stworenniam takoji jeparchiji, do toho ż iz stołyceju w Krynyci (!), szczo pojawywsia w chodi pidhotowky do Soboru 2014 roku. Ne warto wdawatysia też do arhumentu, szczo reszti mytropoliji, inszym jeparchijam, stane łehsze, koły pozbudut´sia tych terytorij. Jak na mene, serjoznym arhumentom «za» je tut możływist´ daty łemkam u ruky widpowidalnist´ za jichniu dolu jak okremoji czastyny Bożoho ludu. Sprobuwaty wyrwaty z apatiji, kynuwszy na hłybiń. Ne chowaty jichni probłemy, «rozczyniajuczy» łemkiw u jeparchijach z nełemkiwśkoju bilszistiu – ałe zirwaty szyrmu, widkryto zahoworyty pro nedoliky ta daty zmohu jich dołaty, persz za wse syłamy samych łemkiw. Arhument serjoznyj, prote czy stane win wyriszalnym? Ne meni tut pryjmaty riszennia i, prawdu każuczy, ne zawyduju tym, chto jich pryjmatyme.


Po-czetwerte: mihracijni procesy


Majemo tut do diła z trioma jawyszczamy:

1) wnutrisznioju mihracijeju mołodych osib z sił ta misteczok u wełyki mista,

2) imihracijeju z Ukrajiny, też zdebilszoho u wełyki mista (ta menszi oseredky pry kordoni z Ukrajinoju, persz za wse dla nawczannia),

3) pochidnoju wid dwoch perszych mihracijeju duchowenstwa i cerkownych struktur.

Chtoś mih by szcze dodaty emihraciju za kordon naszoji mołodi, prote ce wże naszoji temy ne stosujet´sia.


Ci jawyszcza (prynajmni dwa perszi) zahalnowidomi ta obhoworiujut´sia u cerkownomu ta nawkołocerkownomu seredowyszczi ne perszyj rik. Jasnoju dla zahału je też i potreba prowodyty (na cej raz uże orhanizowanu, ne stychijnu) mihraciju № 3 – i perszi kroky w ciomu napriami wże zrobłeno: zasnowano duszpastyrstwa (widtak nadiłeni statusom parafij) u Toruni j Biłostoci, u warszawśkij ahłomeraciji majemo zaraz 4 miscia widpraw, a ne 1-2 jak dosi. Powoli poczynajet´sia i neunyknennyj na żal ruch u napriamku zakrywannia czy obmeżennia riwnia duszpastyrśkoji obsłuhy tych parafij, u jakych załyszyłosia duże mało wirnych pochyłoho wiku j nema rozumnych osnow nadijatysia na widrodżennia. Otże cia probłematyka w nas widoma, nema tut potreby pro neji rozpysuwatysia. Potribno łysze zjasuwaty zwjazok miż neju ta ewentualnymy zminamy administratywnoho podiłu naszoji mytropoliji. Zwjazok cej je pochidnym wid cerkownoho ustroju, w jakomu peredbaczena prynałeżnist´ jeparchijalnych swiaszczennosłużyteliw do konkretnoji jeparchiji. Cej zwjazok ne je formoju rabstwa, win wkluczaje i możływist´ swiaszczennosłużytelu nesty służinnia poza meżamy jeparchiji, do jakoji prypysanyj (za zhodoju oboch dotycznych jeparchiw), a nawit´ pominiaty swoju prynałeżnist´. W czomu, otże, probłema? A w tomu, szczo swiaszczennosłużytela inszoji jeparchiji miscewyj władyka ne zobowjazanyj pryjmaty do praci u swojij jeparchiji. Ujawimo sobi jeparchiju, de bahato parafij wymyrajut´ i czastyna swiaszczenykiw staje «bezrobitnymy»: jichnij władyka ne maje dla nych parafij ni zasobiw dla utrymannia. Wony jdut´ szukaty miscia w inszych jeparchijach, a tam jich ne pryjmajut´, mowlaw, u nas wse obsadżeno, a jakszczo wynykaje potreba tworyty parafiju dla imihrantiw u wełykomu misti, to kraszcze na jiji pastyria wziaty 30-ricznoho ijereja z ukrajinśkym pasportom, niż 50-ricznoho z doswidom służinnia po łemkiwśkych sełach. Czym bilsze jeparchij, tym menszi jichni terytoriji ta tym bilsza nebezpeka, szczo taki nepryjemni sytuaciji z płynom czasu pojawlatymut´sia. Ta j bez toho potribno tak «wykrojuwaty» terytoriji jeparchij, szczoby daty możływist´ swiaszczenykam perechodu na inszi parafiji – z seła u misto (dekoły nawpaky), z likwidowanoji parafiji na nowostworenu i t.d.

Beruczy do uwahy jawyszcze imihraciji z Ukrajiny na «netradycijni» dla nas tereny, slid by nasz «p‘jatyj rehion» radsze podiłyty miż riznymy jeparchijamy, niż wkluczaty do odnijeji (napr. mytropołyczoji). Inszyj wysnowok z mihracijnych procesiw takyj, szczo jepyskopśki osidky mały b znachodytysia u wełykych mistach. Jedynyj wyniatok – Peremyszl, jakyj uże za naszoho żyttia wełykym mistom ne stane, prote ne powynen, jak ja wże pysaw wyszcze, pozbawlatysia ranhu realnoji jeparchijalnoji stołyci. Otże, krim nikym ne osporiuwanoji Warszawy, na piwnoczi mabut´ ne Koszalin i ne Olsztyn, ałe Gdanśk. A jakszczo b mała pojawytysia «łemkiwśka» jeparchija – to Wrocław, a nijak ne Krynycia.


Po-pjate: społuczennia


Probłema może j ne perszoriadna (zwidsy j pjate misce), ałe taky realna. Dijsnist´ taka, szczo w osnownomu kraszcze u Polszczi rozwyneni szlachy schid-zachid, niż piwnicz-piwdeń. Koły ż jeparchiji w nas podiłeni Wisłoju, to dobratysia z piwnoczi na piwdeń zabyraje dosyt´ bahato czasu. U Wrocławśko-Gdanśkij jeparchiji ce jakoś kompensujet´sia najawnistiu szlachiw piwdeń-piwnicz po nimećkomu boci kordonu (poky dije szengenśka systema!). W jeparchiji mytropołyczij takoho nema, wnaslidok czoho napr. na ohlady relihijnoji tworczosty do Gurowa, nominalno «Archyjeparchijalni», ne jizdiat´ predstawnyky parafij roztaszowanych piwdennisze Warszawy. Z druhoho ż boku, zawdiaky awtobanu A-4, Wrocław iz Peremyszłem majut´ zaraz duże dobre społuczennia. Pro joho jakist´ swidczyt´ m.in. pojawa siłeźkych turystiw na Roztoczczi ta Wołodawśkomu Polissi. Praktycznyj wysnowok: społuczennia promowlaje za podiłom piwnicz-piwdeń, a ne schid-zachid.


Po-szoste: charakter i styl jepyskopśkoho służinnia


Tut idet´sia pro dwi protyłeżni modeli. Model, jaku (zważajuczy na tradyciji Perszoji Reczi Pospołytoji) nazwaw by «mahnatśko-senatorśkoju», i jaka (mutatis mutandis) szcze prosteżujet´sia u służinni polśkych rymo-katołyćkych ijerarchiw, osobływo starszoho pokolinnia – ta model jepyskopa-duszpastyria, błyźkoho do ludej; ciu model my b pewno asocijuwały z Papoju Rymśkym Francyskom, ałe meni wona stała widomoju dałeko pered tym, jak wzahali dowidawsia pro isnuwannia kardynała Bergoljo (jakyj todi szcze ne buw kardynałom, a może i jepyskopom) – a same, koły czytaw pro służinnia odnoho z mełchitśkych jepyskopiw u Syriji u 80-ti roky XX st.

Persza model – ce persz za wse administrator. Druha – pastyr, służytel Tajinstw, propowidnyk. Pro toho mełchitśkoho jepyskopa czytaw, szczo win napr. rado winczaje i chrestyt´ swojich wirnych (po wsij jeparchiji, ne tilky w katedri) i ne tomu, jak mih by chtoś podumaty, szczo chocze osobysto wziaty za ce widpowidnoho «konwertyka», ałe tomu, szczo na chreszczennia czy winczannia zjawlajet´sia bahato ludej, i ce dla toho Władyky je nahodoju hołosyty Słowo Boże tym ludiam, do jakych, możływo, ne maw by inszoji nahody dijty.

Oczewydno, wybir stylu służinnia wełykoju miroju załeżyt´ wid osobystych jakostej archyjereja. Z druhoho ż boku, czym mensza jeparchija, tym łehsze samomu jeparchu buty jepyskopom-duszpastyrem. Koły b, nawpaky, my wernułysia do odnojeprchijalnoji systemy, do toho ż iz osidkom u Warszawi – sytuacija wymusyła b pryjniattia modeli jeparcha-administratora. Otże, czym bilsze jeparchij, tym kraszczi umowy dla «jepyskopiw-duszpastyriw». A mensza kilkist´ i bilszyj rozmir jeparchiji – objektywno spryjajut´ «administratorśkij» modeli.

Po-siome: iluzija samodostatnosty versus spiwdija

Pokijnyj o. Bohdan Łypśkyj u swojij knyzi Duchowist´ naszoho obriadu pysaw pro mentalnist´ «udilnych kniaziwstw» jak probłemu w żytti U(H)KC w Kanadi 60-ych rr. XX st. U nas cia probłema ne stojit´ zaraz tak hostro, zate pojednujet´sia z brakom dostatnioho rozuminnia ważływosty maty Cerkwi, krim parafijalnoji mereżi ta kurijalno-dekanalnoho «nahladu» nad parafijamy, szcze j inszi ważływi ustanowy. U nas, zahałom, use poza kurijamy i parafijamy bazowano na hromadśkij, neopłaczenij praci – szczo poznaczujet´sia, zwyczajno, na spromożnosti riznych ustanow ta jakosti płodiw jichnioji roboty. Zwyczajno, naszi materijalni umowy je skrutnymy i ce nas wełykoju miroju obmeżuje. Prote czy nasza orhanizacija praci je optymalnoju? Koły b u nas buła odna jeparchija, probłemy «udilnosty» ne buło b. Odnak majemo podił i do odnojeparchijalnoji modeli wertatysia ne bażajemo. Beruczy ce do uwahy, slid wyznaty, szczo jakraz mnożennia czysła jeparchij może (jak by ce paradoksalno ne zwuczło) pryzwesty do pokraszczannia. Jakym czynom?

Słowo-klucz zwuczyt´ «spiwdija». Czym menszymy i słabszymy budut´ jeparchiji, tym kraszcze jichni Władyky rozumitymut´ (budut´ zmuszeni rozumity!) potrebu dijaty spilno, soborno. My, jak uże pysaw, majemo wże dejaki spilni ustanowy. Ta de-fakto można b jich nam maty bilsze. Napr. nawiszczo kożnij jeparchiji maty swij okremyj oficioz? Chaj bude odyn dla wsijeji mytropoliji, a jakszczo najkraszcze z tym diłom dosi sprawlałysia w Peremyszli, to chaj tak i nadali bude. Zamist´ okremych jeparchijalnych sajtiw chaj bude odyn, spilnyj dla wsijeji UHKC w Polszczi, na bazi napr. wrocławśkoho. Rizni komisiji też możut´ buty spilnymy, pozajak pytannia, jakymy zajmajut´sia, schoże wyhladajut´ po wsij krajini.

Taka model, zwyczajno, zmenszuje realnyj «suwerenitet» okremych jeparchij ta jichnich Władyk. Ta wtraczajut´ wony joho ne na koryst´ jakojiś zownisznioji ustanowy czy osoby, ałe na koryst´ swoho własnoho mytropołyczoho synodu, w jakomu kożen iz nych zasidaje z riwnym prawom hołosu. Takym czynom synod staje ne łysze formalno neobchidnym orhanom uprawlinnia, ałe j zasobom realnoho płekannia jednosty j koordynuwannia spiwdiji usich jeparchij mytropoliji. U takij modeli maksymalizowani korysti wid pomnożennia czysła jeparchij ta minimalizowani wtraty wid podiłu UHKC w Polszczi na okremi jeparchiji.


Po-wośme: wrachujmo meżi parafij


Kożen podił musyt´ maty na uwazi formalni kordony, a persz za wse realni meżi duszpastyrśkoho wpływu okremych parafij. Kłasycznym prykładom nepowahy do cioho pryncypu buło prowedennia 1996 roku jeparchijalnoho kordonu po Wisli. Mało toho, szczo piwdennisze dżereł Wisły naszi jeparchiji formalno ne rozdiłeni (ce ne maje zaraz faktycznoho duszpastyrśkoho znaczennia, prote zaswidczuje «bezturbotnyj» charakter osoby, jaka ce wydumała) – ałe u sytuaciji dijaspory takyj kordon pryzwiw do toho, szczo napr. warszawśki parafijany, jaki prożywały, skażimo, u Pruszkowi, stały formalno wirnymy inszoji jeparchiji, i to bez faktycznoho parocha. Szczojno bahato rokiw piznisze Kyr Wołodymyr wydaw dekret, w jakomu wrehujuwaw ce pytannia, nadawszy warszawśkomu parochowi jurysdykciju w czastyni swojeji jeparchiji. Reforma jeparchijalnoho podiłu musyt´ eliminuwaty taki sytuaciji ta ne dopustyty inszych takoho rodu promachiw.


Po-dewjate: pytannia kandydatiw u jepyskopy


Zaraz nam ce pytannia może ne zdawatysia probłemnym. U nas je dwoch widnosno mołodych archyjerejiw, sered swiaszczenykiw dowoli łehko znajty szcze odnoho czy dwoch kandydatiw u jepyskopy. Ałe treba nam dumaty j pro majbutnie. Nahaduju, szczo kandydatom u jepyskopy ne może buty bud´-chto, a tilky preswiter iz prynajmni 5-ricznym swiaszczenyczym stażem, wiku ne mensze 35 rokiw, z doktoratom abo licencijatom (u cerkownomu rozuminni) z bohosłowiji, chrystyjanśkoji fiłosofiji czy kanonicznoho prawa, ne zwjazanyj podrużnim wuzłom. Ce formalni wymohy kan. 180 KKSC. Konkordat wid 1993 r. dodaje szcze do cioho wymohu polśkoho hromadianstwa (st. 7 abzac 3).

Zaraz u nas kilkanadciat´ kandydatiw, jaki wykonujut´ ci formalni wymohy, chocza, zwyczajno, ne kożen zdatnyj formalno je faktyczno spromożnym nesty tiahar jepyskopśkoho służinnia. Prote «zaraz» ne trywatyme wiczno. Recenzujuczy szematyzm 2013 roku dla «Naszoho Słowa», ja zrobyw pidrachunok: sered zahału jeparchijalnych preswiteriw odrużeni stanowyły todi 44 %, prote sered rukopołożenych u CHCHI st. (2001-2013) uże 74 %. Tendencija je otże ciłkom wyraznoju, a koły dodaty do cioho, szczo z toho czasu dechto widijszow z duchownoho stanu (i to jakraz iz czysła bezżennych) – można zasumniwatysia, czy czerez 15, 20, 25 rokiw my zmożemo na wakantni jepyskopstwa predstawyty spysok «prynajmni trioch» kandydatiw, jaki b wykonuwały wsi ci formalni wymohy, nu j persz za wse buły faktyczno nadijnymy kandydatamy w archyjereji. Treba wodnoczas pamjataty, szczo j do polśkoji mistoprowinciji Wasylijanśkoho czynu dawno wże ne wstupyw żoden hromadianyn RP... Nam, zwyczajno, wże teper potribno domahatysia (w ramkach stremliń do nałeżnoho wyprawłennia jurydycznoho statusu UHKC w RP), szczob u widnoszenni do nas wyszczenawedenyj prypys Konkordatu ne dijaw. Zahalni pryncypy polśkoho zakonu pro swobodu sowisty dozwolajut´ inozemciam stawaty «orhanamy cerkownych jurydycznych osib» za dozwołom włady, pryczomu koły włada u 60-dennyj strok ne zrobyła zastereżeń, ce totożne zhodi. Ta wse ż taky musymo braty do uwahy, płanujuczy reformu jeparchijalnoho podiłu, takoż i ce, szczo łehsze znajty kandydatiw na try jeparchiji, niż na czotyry, pro pjat´ uże j ne zhadujuczy.

Po-desiate: mytropołycza tradycija

Jak Kyjiwśkyj, tak i Hałyćkyj (z 1807 r.) mytropołyty zawżdy stojały na czoli najbilszoji, najsylniszoji, najczyselniszoji, najbilsz rozłohoji jeparchiji. Wtim, u kyjiwśkyj (nominalno) period unijatśki mytropołyty czasto załyszały za soboju szcze j poperedniu jeparchiju, szczo mało swoji osnowy osobływo w rannij unijnij dobi, koły dałeko ne wsia mytropołycza jeparchija wyznawała władu unijatśkoho predstojatela. Dumaju, szczo ciu tradyciju slid zberehty, chocza, zwyczajno, bez perebilszeń. Mytropołyt, odnak, ne maw by buty jakojuś bidnoju «popeluszkoju» na foni inszych jeparchijalnych archyjerejiw swojeji mytropoliji. Zwidsy j łohiczno wypływaje ideja pojednaty u mytropołyczij jeparchiji dwa hreko-katołyćki demohraficzni centry: centr suczasnoji imihraciji – Warszawu, ta najbilsze skupczennia «starych» hreko-katołykiw – Olsztynszczynu.

Nasza dijsnist´: pidsumky

Realnist´, w jakij isnuje UHKC w Polszczi, składna. Ce wydno chocza b iz toho, szczo z analizu riznych obumowłeń ewentualnoji reformy wypływajut´ wzajemnowykluczni wysnowky. Choczemo jepyskopiw błyźkych do ludej ta sobornoji spiwdiji jeparchiw – mnożimo jeparchiji! Ta jakszczo choczemo zabezpeczyty jeparchijam (widnosnu) ekonomicznu stabilnist´, kadrowi rezerwy i prostir dla kadrowych mihracij – uważajmo z otym mnożenniam! Takym czynom, realnyj proekt zmin maw by bazuwatysia na jakomuś kompromisi miż wzajemnowyklucznymy potrebamy i postułatamy.

KONKRETNA PROPOZYCIJA

Na kineć warto predstawyty odyn iz możływych warijantiw. Jich można nakresłyty kilka desiatkiw (!), ałe Pan Redaktor, bojusia, takoho znuszczannia z Czytacza na storinkach Kałendaria ne dopustyw by. Tomu dozwolu sobi obmeżytysia do odnoho, jakyj, dumaju, w naszych umowach optymalnyj – a wże napewno stworenyj z metoju prymyryty oti rizni potreby, postułaty, pryncypy j obstawyny, pro jaki buła mowa wyszcze.

MYTROPOŁYCZA ARCHYJEPARCHIJA WARSZAWŚKO-CHOŁMŚKA Wojewidstwa Mazowećke, Lubłynśke, Łodźke, Pidlaśke – pownistiu. Z Warminśko-Mazurśkoho bilszist´ terytoriji z Olsztynom (prybłyzno: Olsztynśkyj ta Wengożewśkyj nyniszni protopreswiteraty). Z Pidkarpatśkoho – bilszist´ Lubacziwśkoho powitu (parafiji Dewjatyr i Lubacziw).

(ARCHY)JEPARCHIJA PEREMYŚKO-WROCŁAWŚKA Wojewidstwa Małopolśke, Świentokszyźke, Siłeźke, Opolśke, Doliszniosiłeźke, Lubuśke – pownistiu. Z Pidkarpatśkoho – wse poza dwoma parafijamy Lubacziwszczyny. Możływo, jakaś czastyna Wełokopolśkoho. U Wrocławi osidok jepyskopa-pomicznyka, jakoho zawdanniam mała b buty m.in opika nad hreko-katołykamy łemkamy.

JEPARCHIJA GDANŚKO-KOSZALINŚKA Wojewidstwa Zachidnopomorśke, Pomorśke, Kujawśko-Pomorśke – pownistiu. Z Warminśko-Mazurśkoho zachidna czastyna (prybłyzno Elbłonźkyj protopreswiterat). Wełykopolśke – pownistiu abo bez tych okrajin, jaki b uwijszły w Peremyśko-Wrocławśku (archy)jeparchiju.

Taka schema podiłu:

1) Oznaczaje bilsz-mensz riwnyj podił myrian i duchowenstwa, z pewnoju, odnak, preferencijeju dla mytropołyczoji jeparchiji.

2) Mytropołycza jeparchija otrymuje najbilsze wirnych i osidok u stołyci Polszczi.

3) Terytorijalno mytropołycza jeparchija ochopluje te, szczo w nas załyszyłosia iz Chołmśkoji jeparchiji, uspadkowuje jiji tytuł, maje prawo i obowjazok prodowżuwaty tradyciju. Kanoniczne stworennia jiji mało b widbutysia jak formalne widnowłennia jeparchiji Chołmśkoji zi zminoju stołyci.

4) Centralna Polszcza (Warszawa, Łodź) nareszti pid odnym jepyskopom. Wyprawłennia istorycznoji pomyłky 1996 r.

5) Duchowna seminarija nadali u meżach mytropołyczoji jeparchiji.

6) Peremyszl nadali osidkom Władyky UHKC, bażano archyjepyskopa, a ne «prostoho» jepyskopa, a ce z ohladu na a) rymo-katołyćkoho patrnera na misci, b) pomicznyka u Wrocławi.

7) Wrocław nadali wtiszajet´sia prysutnistiu jepyskopa.

8) Stworiujet´sia możływist´ aktywizaciji łemkiw (objednannia w odnij jeparchiji, «specijalnyj» jepyskop), bez zahrozy separatyzmu.

9) Piwniczni hreko-katołyky otrymujut´ władyku w Gdanśku ta (też błyźkoho) u Warszawi. Takym czynom, wyprawlajet´sia insza pomyłka 1996 roku (bilszist´ wirnych na piwnoczi, a jepyskopy na piwdni). Pid Gdanśk perechodiat´ parafiji powjazanoji tradycijno z tym mistom Elbłonżczyny.

10) Najsłabszyj segment UHKC – piwdennyj pojas - objednujet´sia w odnij jeparchiji, dodatkowoju pidmohoju je prybutky z neruchomostej, a swiaszczenyky z parafij na ridnych zemlach, zahrożenych wymyranniam i likwidacijeju, majut´ bilsze możływostej mihraciji w meżach jeparchiji, niż mały b u czysto «ridnozemelnij» jeparchiji. Awtoban A-4 włehszuje społuczennia miż schidnoju ta zachidnoju czastynamy (archy)jeparchiji.

11) Tryczłenna mytropołycza struktura daje możływist´ stworennia synodu jepyskopiw jak kołehijalnoho orhanu. Prysutnist´ jepyskopa-pomicznyka stabilizuje synod na wypadok smerty czy nahłoji ważkoji chworoby odnoho z jeparchiw.

12) Czy wpłynuw by takyj podił na zminu modeli jepyskopśkoho służinnia? Ne berusia wysuwaty nadto smiływi tezy. Taki zminy, jakszczo budut´, ne musiat´ buty rezultatamy jakraz administratywnoji reformy. Napewno fizycznyj dostup do jepyskopa staw by todi łehszym, zawdiaky zmenszenniu jeparchijalnych terytoriji ta czysto fizycznomu nabłyżenniu Władyk do wirnych.


dyjakon Petro Sywyćkyj


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



A oto obiecany na początku wariant podziału na 3 eparchie. Nazwałbym go lub zachowawczym (choć oczywiście możliwy byłby wariant jeszcze bardziej zachowawczy, jak np. utworzenie eparchii olsztyńskiej z północnej części archieparchii przemysko-warszawskiej, czyli woj. warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, skrawków pomorskiego i części kujawsko-pomorskiego, a może i północnej części mazowieckiego - czemu jestem zasadniczo przeciwny). Dlaczego? O tym już po przedstawieniu propozycji:


ARCHIEPARCHIA METROPOLITALNA PRZEMYSKO-CHEŁMSKA: woj. lubelskie, podkarpackie, małopolskie, świętokrzyskie i śląskie (!) - nieco ponad 82 tys. km. kw.

EPARCHIA WROCŁAWSKO-GDAŃSKA: woj. opolskie, dolnośląskie, lubuskie, wielkopolskie, zachodniopomorskie i pomorskie - nieco ponad 114 tys. km. kw.

EPARCHIA WARSZAWSKO-OLSZTYŃSKA: woj. łódzkie, mazowieckie, podlaskie, warmińsko-mazurskie i kujawsko-pomorskie - nieco ponad 116 tys. km. kw.


Zachowawczość polega na pozostawieniu 2 dotychczasowych stolic, rangi metropolitalnej Przemyśla i tytułu eparchii ze stolicą we Wrocławiu. Nb. można w tymże wariancie, nie zmieniając granic eparchii, z czasem (lub od razu) ulokować metropolitę w Warszawie. Wtedy straciłby (wariant, nie metropolita!) nieco ze swej zachowawczości.

Oczywiście - wspomnę o tym dla porządku - granice w niektórych punktach mogłyby odbiegać od granic województw (np. czy północna granica ep. wrocławskiej i warszawskiej pokrywałaby się z granicą woj. warmińsko-mazurskiego i pomorskiego? - zapewne nie, znając miejscową sieć parafialną i jej uwarunkowania). To nie jest istotny element projektu.


wtorek, 27 lutego 2018

"Gdy słyszymy w cerkwi język starosłowiański..."

Takimi właśnie słowy rozpoczyna się jedna z dzisiejszych notekinternetowym serwisie eparchii wrocławsko-gdańskiej UKGK. 27 lutego to w kalendarzu juliańskim 14 dzień tegoż miesiąca - wspomnienie św. Cyryla, jednego z dwóch Braci Sołuńskich, Apostołów Słowian. Logicznym posunięciem jest wspomnienie w tym dniu o języku cerkiewnosłowiańskim (chociaż oczywiście nie Bracia stworzyli cyrylicę, a jakie konkretnie księgi liturgiczne oni sami przełożyli na - wtedy jeszcze staro-cerkiewno-słowiański - do dziś jest przedmiotem dyskusyj badaczy).

Natomiast zacytowane przeze mnie słowa ujdą może jakoś w kontekście UKGK w Ukrainie (skąd pochodzi ów tekst), lecz na stronie eparchii istniejącej i działającej w Polsce aż się proszą o retoryczne pytanie: KTO I W JAKIEJ CERKWI GRECKOKATOLICKIEJ W POLSCE MA MOŻLIWOŚĆ USŁYSZEĆ CERKIEWNOSŁOWIAŃSKI?

Może gdzieś na zachodniej Łemkowszczyźnie...? Kiedyś jedna z 3 Liturgii niedzielnych w soborze metropolitalnym w Przemyślu była celebrowana w tym języku - pytanie, czy po zgonie śp. Włodzimierza Pajtasza, wieloletniego dyrygenta chóru katedralnego i wielkiego obrońcy cerkiewnosłowiańszczyzny, ostała się czy nie? Przyznam, że nie wiem...

Nie, nie podważam tutaj słuszności decyzji z lat 90-ych XX w. o przejściu na ukraiński w sferze liturgicznej. Sam byłem wtedy co prawda zwolennikiem innej koncepcji - by na ukraiński przejść w częściach zmiennych oraz w tych celebracjach, które są rzadziej odprawiane i przez to mniej znane (obrzędy chrzcielne, ślubne i pogrzebowe, różnego rodzaju poświęcenia i błogosławieństwa), zaś w Boskiej Liturgii zachować cs. do czasu, gdy UKGK w Ukrainie wypracuje nowy, jednolity przekład zamiast dwóch "diasporalnych", z 1968 i 1988 r. Ale to w tej chwili bez znaczenia, choć nadal nie uważam, bym wtedy proponował był wyjście złe.  "Człowiek nie świnia - do wszystkiego przywyknie" - mówi niewybredne przysłowie. Ja osobiście przywykłem i do języka bazyliańskiego Mołytwosłowa z 1990 r. - który stał się językiem mej osobistej modlitwy - i do nowego przekładu Liturgikonu (zaznaczam, że mam tu na myśli nie "czysty" przekład z 1988 r., lecz nieco zmieniony już przez liturgistów z Ukrainy - z 2003 r.), z którym zrosła się ma posługa diakońska od samego początku. Dziś raczej archaizmy (niektóre) przekładów z kręgu Patriarchy Józefa mnie drażnią, a nie "ludowy" język choćby ww. Mołytwosłowa. Ba, jakoś przywykłem i do pomieszania 2 przekładów w praktyce liturgicznej: gdy kapłan(i) i diakon(i) używają przekładu z 2003 r., a wierni (chór) - wersji z 1968 r. Nadzieję zaś pokładam w ukraińskich współczesnych tłumaczach, zwłaszcza z kręgu warsztatów translatorskich Trypisneć (A. Szkrabjuk, M. Tymo, T. Tymo), których opracowanie części zmiennych Liturgii Uprzednio Poświęconych Darów (Lwów 2009) łączy harmonijnie "wysoki" styl języka z jego współczesnością, nie rażąc archaizacją.


Akceptując w 100 % ukraiński czy inne języki żywe w liturgii UKGK, nie mogę jednak do końca pogodzić się, że w naszej metropolii tak łatwo, radykalnie i całkowicie pozbyliśmy się de facto ważnego składnika naszej kultury religijnej. Języka, który będąc liturgiczną lingua franca grekokatolików słowiańskich, mimo różnic wymowy czy melodii śpiewu cerkiewnego (a i odmianek tekstowych!) łączył te wszystkie nasze nie za wielkie przecież wspólnoty...


Myślę, że w Polsce winę ponosi tu po pierwsze obiektywny nasz stan, będący konsekwencją rozproszenia - a po drugie nieszczęsna mentalność "parafialna" nie widząca, nie doceniająca i nie pragnąca niczego więcej poza parafiami i biskupstwem rozumianym jako swego rodzaju "ober-parafia". Ale to już temat na osobne rozważania.


Czy uda nam się przywrócić jakieś elementy spuścizny cerkiewnosłowiańskiej w życiu UKGK w Polsce? Nie wiem. Wiem natomiast, że skoro w cerkwi greckokatolickiej w Polsce szanse usłyszenia tego języka są bliskie zeru , nie powinien się na tutejszej stronie pojawiać tekst sugerujący, że jest inaczej. Dość mamy wszelkiego rodzaju pozorów i fikcyjek w naszym życiu cerkiewnym i winniśmy je zeń eliminować, a nie mnożyć!


I na koniec, by dać Czytelnikom rzeczywistą możność usłyszenia liturgicznej cerkiewnosłowiańszczyzny z wymową ukraińską, proponuję skorzystać z 2 zasobów sieciowych.

Pierwszy to strona studyckiej Ławry Uniowskiej (Ukraina). Można tam posłuchać:

1) fragmentów nieszporów;

2) fragmentów jutrzni;

3) niektórych utworów liturgicznych powiązanych z przeżywanym przez nas obecnie Wielkim Postem.


Drugi - to witryna WWW seminarium greckokatolickiego w Lublinie. Po prawej stronie, poniżej napisu СЕМІНАРІЙНІ ХОРИ, mamy możliwość odsłuchiwania różnych plików muzycznych. Język cerkiewnosłowiański reprezentują te, których tytuły zaczynają się od Хор Мойсей.
 


poniedziałek, 26 lutego 2018

Pochwała dla Rady Miasta Lublin

Sława Isusu Chrystu!



W ostatnich miesiącach jesteśmy świadkami pogorszenia stosunków polsko-ukraińskich na tle prowadzonej w obu państwach polityki historycznej. Tym bardziej cieszyć musi gest, uczyniony przez organ władzy publicznej w jednym z tych państw, a idący pod prąd wzmiankowanych przeze mnie przykrych tendencyj.

Mowa o podjęciu przez Radę Miasta Lublin w dniu 22 lutego 2018 r. uchwały zezwalającej na postawienie w Lublinie pomnika bł. Emiliana Kowcza (1884-1944), kapłana greckokatolickiego, więźnia nr 2399 w Konzentrationslager Lublin, męczennika.

O Postaci tej pisałem na niniejszym blogu wielokrotnie (odsyłam do wyszukiwarki) - i z pewnością, jeśli Bóg pozwoli, napiszę jeszcze nie raz i nie dwa. Dziś, gdy piszę o czwartkowej uchwale Rady Miasta Lublin i czynię to w kontekście złego stanu stosunków między Polską a Ukrainą, chciałbym przypomnieć jeden z wniosków wieńczących moje kazanie o Błogosławionym, wygłoszone 15 lutego 2004 r. w kościele pw. Świętej Rodziny w Lublinie. Publikuję tu go w wersji rozszerzonej, wygłoszonej ponad 13 lat później w kościele pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego w Lublinie (17 września 2017 r.) w ramach "Dni Majdanka"; w tej wersji passus ów uwzględnia w większym stopniu współczesną sytuację:

Bł. Emilian uczy swym przykładem prawdziwie chrześcijańskiego patriotyzmu, polegającego na szczególnym umiłowaniu własnej ojczyzny, narodu, języka, kultury - ale bez krzty szowinizmu, wrogości wobec ludzi innej narodowości, wiary, języka czy rasy. Dziś, gdy obserwujemy renesans postaw nacjonalistycznych w różnych krajach, w tym niestety po obu stronach granicy ukraińsko-polskiej, warto pamiętać, że ten ukraiński patriota, dawny kapelan wojskowy, gdy jego parafianie z filialnej wsi w 1939 r. ograbili sąsiadów-Polaków, nie usprawiedliwiał ani nie relatywizował ich zachowania, lecz potępił je stanowczo: „Chciałem was wychować na porządnych Ukraińców, a wychowałem hołotę, za którą wstyd mi będzie przed Bogiem!”.  Nie dożył na wolności masowych mordów na ludności polskiej, ale z pewnością nie byłby skłonny stawiać ich sprawcom pomników. Nieodłącznym elementem bycia dobrym członkiem swego narodu, jak kiedyś stwierdził Błogosławiony, jest ciągła praca nad sobą, przede  wszystkim w dziedzinie duchowej.


Jako z narodowości jednoznacznie zdeklarowany Ukrainiec nie mam żadnego problemu z negatywnym stosunkiem czy to Polaków, czy polskich władz, do tzw. integralnego nacjonalizmu ukraińskiego. Sam - choć z innych, wewnątrzukraińskich (a nie np. polonofilskich) pozycji - odrzucam ten prąd ideologiczny, jego dziedzictwo i symbolikę (zainteresowanych odsyłam do mego artykułu Moje stanowisko wobec problemu "Wołynia"). Problem dostrzegam w tym, że często retoryka "antybanderowska" jest w Polsce w istocie mniej lub bardziej zawoalowanym przejawem wrogości nie (tylko) do "banderowców" czy ich współczesnych ideowych następców, lecz do Ukrainy i Ukraińców jako takich.


Z tego właśnie względu cieszą mnie zawsze te gesty strony polskiej, które dawniejsze hasło środowisk "kresowych", brzmiące "Polska-Ukraina - przyjaźń i partnerstwo, OUN-UPA - hańba i potępienie" starają się traktować poważnie, tzn. nie ograniczają się do członu drugiego, lecz obok potępienia dla dawniejszych zbrodni i dzisiejszej gloryfikacji sprawców, starają się wskazać po stronie ukraińskiej postaci pozytywne; potępiając zbrodnie - nie odmawiać jednocześnie Ukraińcom (zarówno dzisiejszym, jak i niegdysiejszym) prawa do bycia narodem i do walki o niezawisłość.


Wymienię tu kilka pozytywnych moim zdaniem przykładów ze strony, mówiąc ogólnie, "prawicowo-kresowej".

W znanym liście posła PiS Michała Dworczyka z 20 (?) czerwca 2016 r. znalazł się taki ważny passus:

 W pełni uznajemy nie tylko wartość obecnej ukraińskiej państwowości, ale też odrębnej ukraińskiej myśli i czynu niepodległościowego. Uznajemy za słuszną i zrozumiałą wielowiekową walkę Ukraińców o prawo do swobodnego rozwoju kulturalnego i państwowego.

Nawiasem - zignorowanie w mediach ukraińskich tych słów skomentowałem wówczas w artykule dla "Naszego Słowa" jako dowód, że skończył się czas wymiany not, listów, oświadczeń, deklaracji i innych papierków. Przestały być - w ogólnym zacietrzewieniu - w ogóle czytane. A przecież zacietrzewienie ówczesne to przy dzisiejszym burza w szklance wody... Do mego artykułu-komentarza z 2016 r. jeszcze powrócę.

Do pozytywów tego typu odnoszę również inicjatywy dążące do oddania hołdu "Sprawiedliwym Ukraińcom", czyli tym, którzy ratowali Polaków przed "banderowcami". Oczywiście, niekiedy słuszną w zasadzie ideę umieszcza się w pakiecie z czymś nie do przyjęcia. Takim przykładem był lubelski pomysł upamiętnienia Sprawiedliwych Ukraińców poprzez... nazwanie ich imieniem skweru im. Tarasa Szewczenki. Skwer otrzymał owa nazwę w 2012 bodajże roku, zaś inicjatywa zmiany patronatu pojawiła się już jesienią roku 2014 r. Nowa (czyli obecna) Rada Miasta wstrzymała się jednak od dezawuowania decyzji swej, formalnie rzecz biorąc, poprzedniczki. Pomijając meritum wniosku, lubelscy radni musieliby w ten sposób zdezawuować samych siebie, bo przecież kadencja 2010-2014 i obecna (2014-2018) to te same zasadniczo ugrupowania polityczne i w dużej mierze ci sami radni...

Za cenną i wartościową można by też uznać inicjatywę przypomnienia Postaci bł. Grzegorza Chomyszyna (1867-1945), greckokatolickiego biskupa stanisławowskiego od 1904 r., gdyby skupiła się ona na piętnującym nacjonalizm nauczaniu Biskupa-Męczennika (jest to jeden z tych elementów jego nauczania, który w dużej mierze zachował aktualność, podczas gdy np. Jego poglądy na kwestie obrządkowe były nieaktualne i zdezawuowane przez Rzym już pod koniec życia bł. Grzegorza). Niestety, zamiast tego użyto bł. Grzegorza jako instrumentu zwalczania zarówno Czcigodnego Sługi Bożego metr. Andrzeja Szeptyckiego (1865-1944), jak i współczesnego UKGK. Do tego tematu również powrócę....

Czwartkowa uchwała RML, zwłaszcza że podjęta jednogłośnie (obecnych 28 z 31 radnych, wszyscy "za") zasługuje w moim odczuciu na pochwałę. To dobra decyzja, podejmując którą rajcy lubelscy dołożyli swą cegiełkę do budowy fundamentów rzeczywistej i trwałej przyjaźni polsko-ukraińskiej. Nawet gdyby w przyszłości budowa gmachu tej przyjaźni miała się przeciągnąć - ba, nawet gdyby gmach ów miał nigdy nie zostać ukończony - mojej oceny gestu lubelskich samorządowców to nie zmieni.

A zatem - dziękuję Wam serdecznie, Panie i Panowie Radni!  




sobota, 10 lutego 2018

Wyznania, języki, narodowości i grupy etniczne w Polsce - w świetle NSP 2011

CHRYSTOS RAŻDAJETSIA!



Tematyka statystyczno-demograficzna w jej aspekcie wyznaniowo-narodowościowo-językowym interesuje mnie nie od dziś, czego świadectwem są dość liczne publikacje, także na niniejszym blogu.  Rzecz jasna, nie mogłem nie interesować się wynikami Narodowego Spisu Powszechnego z 2011 r. - pierwszego od 1931 r., który zawierał pytanie o przynależność konfesyjną respondenta.


Ostatnim chronologicznie tekstem opublikowanym tu był artykuł z miesięcznika "Błahowist", z sierpnia 2014 r., który ukazał się drukiem w kontekście bezpośrednich przygotowań do wspólnego Zgromadzenia obu eparchij UKGK w RP (Przemyśl, X.2014). Artykuł ów zamieściłem na blogu 23.IX.2014.


Po co o tym przypominam? Otóż po to, by zachęcić PT Czytelników do sięgnięcia po najnowsze (choć nie wczorajsze) i najpełniejsze opracowanie GUS z tej dziedziny, a mianowicie Struktura narodowo-etniczna, językowa i wyznaniowa ludności Polski - NSP 2011.

Opracowanie to można ściągnąć w pliku .pdf lub .zip. Znajdziemy tam najpełniejszy dostępny zestaw danych spisowych, m. in. korelacje między narodowością a wyznaniem.

Rzecz jasna, świat nie stoi w miejscu, w szczególności zaś nie stoi w miejscu polska demografia; ostatnie lata, zwłaszcza okres "pomajdanowy" (od 2014 r.) przyniosły ogromną falę imigracji z Ukrainy, która znacząco wpływa na dane dot. Ukraińców, grekokatolików i prawosławnych. Warto jednak moim zdaniem poznać obraz wynikający ze spisu powszechnego sprzed 7 lat. Tworzy on jeden z elementów rzeczywistości, które winny być uwzględnione przy reformie podziału administracyjnego UKGK w RP - do której to tematyki niezadługo powrócę.

piątek, 2 lutego 2018

Spadkobiercy, okupanci, życzliwi sąsiedzi? UKGK w Polsce wobec eparchii chełmskiej


CHRYSTOS RAŻDAJETSIA!


Blog ten już wystarczająco długo pozostawał w stanie uśpienia - nadszedł czas, by go nieco ożywić. Na początek publikować będę artykuły archiwalne z ostatnich lat, których to artykułów jeszcze tu nie zamieszczałem. Choć nie są "świeże", to jednak tematyka w nich poruszana jest moim zdaniem na tyle aktualna, że nadają się one do publikacji także i teraz, gdy od ich powstania minęło - jak w poniższym przypadku - ponad 2 lata.

Artykuł o znaczeniu spuścizny chełmskiej dla UKGK w Polsce ukazał się w Kalendarzu "Błahowista" za rok 2016. Publikuję plik autorski, najpierw oryginał, potem transkrypcję polską.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

           
       Спадкоємці, окупанти чи зичливі сусіди? УГКЦ у Польщі та Холмська єпархія


                                 ВВЕДЕННЯ

                 140 річниця ліквідації Холмської єпархії царською владою та примусового приєднання її вірних і майна до Греко-Російської (Православної) Церкви (1875) пройшла в середовищі УГКЦ у Польщі властиво цілком непомітно. Правда, 23 січня, як і щороку від 2004 р., у давньому кафедральному соборі відправлено Божественну Літургію св. Івана Золотоустого – але ніяких інших заходів не проведено.
                Чому так сталося? З одного боку нема чому дивуватися, адже з кінця 2013 року наша увага зосереджена на «гарячих» подіях в Україні – Майдан, «Кримнаш», а відтак кривава війна у Донбасі. Кров і страждання з-перед 140 років програвають із сучасними, теж кривавими подіями. Це психологічно зрозуміле, також і тому, що історичні події ми вважаємо чимось, що давно і безповоротно минуло, мовляв, нічого вже з минулим не зробиш, воно не зміниться, на нинішню ж війну ми можемо хоч якось впливати: молитвою, пожертвами на допомогу бійцям тощо.
              Та чи це вся до кінця правда? Чи Холмська єпархія «канула в Лету», пропала безслідно, залишилася тільки на сторінках історичних книжок? І чи ми, вірні УГКЦ в Польщі, можемо (а може: маємо обовязок?) «щось зробити» зі спадщиною Холмської єпархії? Що саме? На ці питання спробую розповісти нижче.

                            ЛІКВІДАЦІЯ І СПРОБИ ВІДРОДЖЕННЯ

                          Фактична ліквідація Холмської єпархії відбулася рішенням Святішого Правлячого Синоду ГРЦ від 23 травня 1875 року, коли «воззєднану з Церквою-Матірю» єпархію включено до складу православної Варшавської-Новогеоргієвської (відтоді Варшавсько-Холмської) єпархії, утворюючи в її рамках автономне управління  - Люблинський вікаріят, очолений титулярним Люблинським єпископом; дотеперішня єпархіяльна консисторія стала «Холмським духовим правлінням», збережено також холмську семінарію, школу дяків та інші освітні установи, які ще за унійних часів були реформовані, чи створені вже з метою поступової русифікації. Відтак окрема Холмська єпархія відроджувалася у ХХ ст. аж тричі, завжди як православна.
                    Вперше у 1905 році, коли царський маніфест «Про утвердження принципів віротерпимости» дозволив легально покидати Греко-Російську Церкву; цим дозволом скористалися як т.зв. «упорствующі уніяти» (ці, хто повністю саботував насильне приєднання до Православної Церкви), так і частина вірних, що досі таки практикували в ГРЦ – тож державна Церква для боротьби з цим явищем відновила Холмську єпархію з єпископом Євлогієм Георгієвським. Ця єпархія де-факто проіснувала лише 10 років – біженсто 1915 року фактично стерло її з лиця землі, хоча формальна ліквідація (і включення до Варшавської митрополичої єпархії) відбулася тільки 1922 року.
                  Друге відродження відбулося за сприянням німецької окупаційної влади осінню 1940 року. Правлячим архиєреєм Холмсько-Підляської єпархії (у складі «Святої Автокефальної Православної Церкви в Генеральному Губернаторстві») став архиєпископ Іларіон (проф. Іван Огієнко). Його політика послідовного «розмосковлення» Православної Церкви чекає ще свого обєктивного і проникливого дослідника. Та й цій єпархії не було суджено протриматися довго: як  у 1915 році, так і в 1944 військова офензива (на цей раз не австро-німецька, а совєтсько-польська) і зміна влади зумовили крах церковної структури, очільник якої утік на Захід. Формально єпархію скасовано 1945 року, а її територія знову ж увійшла до Варшавської митрополичої єпархії.
               Утретє ж відроджувалася ця єпархія у ПАПЦ за ниших уже днів – 25 березня 1989 року. У травні цього ж року відбулася інтронізація нового владики Авеля (зараз – почесний архиєпископ), який виявив чималі організаторські здібності, відновлюючи церковні структуру на землі, вихолощеній різнями 1944-1945 рр. та переселеннями з років 1944-1947. Єпархія, яку очолює донині, має назву «Люблинсько-Холмська» з осідком єпископа у Люблині.
             Це – у Православній Церкві. А як у нас?
             Останній як досі греко-католицький холмський владика Михайло Куземський (1809-1879, єпископ з 1868 р.) у 1871 році малодушно попросив імператора Олександра ІІ про звільнення від єпископських обовязків. Можливо, це була форма своєрідного морального шантажу супроти царя. Та єпископ прорахувався – Олександру ІІ на даному етапі підготовки «воззєднання» послуги його ж власного ставленника не були вже потрібні; єпископ, який завзято поборював «латинство і польськість», але не був готовий іти на розрив із Римом – зробив уже своє і мав відійти. Таким чином, отримавши звільнення від монарха, але не від Папи Римського (якому безпосередньо підлягав) – владика Михайло повернувся в рідну Галичину і там помер. Його втеча з Холма викликала догану з боку Папи Римського бл. Пія ІХ, та попри це Михайло Куземський до смерти вважався офіційно холмським єпископом. Відтак, до 1925 року в Annuario Pontificio значилася Холмська єпархія як вакантна.  
           Коли царський маніфест про віротерпимість (1905) подав надію живим іще холмським священикам на відродження рідної єпархії, вони подали прохання на руки митр. Андрея Шептицького, який звернувся в цій справі до Папи Римського св. Пія Х. Та російська влада, хоча дозволяла відхід від православя до інших, існуючих уже конфесій – на відновлення ГКЦ не погоджувалась. Тому й митр. Андрей вирішив звернутися до Папи з проханням пітдвердити його владу – як спадкоємця давніх Києво-Галицьких митрополитів – над фактично зліквідованими, але канонічно ще існуючими греко-католицькими єпархіями в російській державі, та надати ще додаткові владні повноваження щодо інших підросійських територій. Це було зроблено секретним чином у 1908 році. Митр. Андрей прийняв секретно уряд адміністратора вакантних єпархій. Та ні І світова війна, ні післявоєнний час не дали здійснитися планам відродження. Діяльність греко-католицьких капеланів австрійської армії на Холмщині й Підляшші не могла мати тривалих наслідків, адже продовжувалася лише з 1915 по 1918 р., коли велика частина холмщаків і підляшуків перебували на біженстві в Росії. А після відродження польської держави латинські єпископи і польський уряд постаралися про спершу тимчасове, а відтак закріплене на постійно в Конкордаті (1925) рішення Риму про обмеження юрисдикції греко-католицьких єпископів територією кол. австрійського Королівства Галични, тобто, у ІІ Речі Посполитій, «Малопольщі». На території кол. уніятських єпархій створювалися окремі греко-католицькі парафії (здебільшого «неоунійні», візантійсько-російського обряду, але й декілька обряду візантійсько-українського). ІІ світова війна принесла спробу відновити греко-католицьку юрисдикцію поза Галичиною, але у провізоричній формі екзархатів, а не відновлення історичних єпархій. Терени Холмської єпархії ввійшли до екзархату Волині, Підляшшя і Полісся (бл. Миколай Чарнецький), та це не мало практичного значення – німці не дозволяли екзархові туди поїхати. Кінець війни приніс фактичне знищення ГКЦ у СРСР і комуністичній Польщі. Холмське питання здавалося «закритим» навічно, як і – для багатьох – питання ГКЦ взагалі.

                                         НИНІШНЯ СИТУАЦІЯ

                      Політичні зміни у Польщі після 1989 року принесли й легалізацію греко-католицизму. Зокрема важливо тут згадати 13 квітня 1991 року – інтронізацію Кир Івана Мартиняка як перемисько-сяніцького єпископа. Значущість цього факту також і в цьому, що юрисдикція нового владики охоплювала всю Польщу. Таким чином упали всякі «сокальські кордони» і конкордатові обмеження минулого. У відроджену Перемисько-Сяніцьку єпархію ввійшли території майже всієї Холмської єпархії в кордонах 1811-1875 рр. (частина кол. августовського деканату знаходиться зараз у межах... Білорусі).
                    Сталися, отже, великі зміни, яких так очікував (і не діждався!) Андрей Шептицький. На жаль, у питанні Холмської єпархії великих змін вони не принесли. Правда, відродилася де-факто парафія у Люблині та де-юре і в Холмі (св. Миколая). Діють теж інші парафії з «холмським родоводом», про що нижче. Врятовано за участю греко-католиків принаймні 2 храми з таким же корінням (Корчмин, Угринів-Терношин-Люблин). У колишньому нашому соборі на Даниловій горі щорічно (деколи частіше) правимо Службу Божу, а в місцевій тюрмі з 1999 р. ведеться регулярна душпастирська праця. Проголошено блаженними підляських мучеників із Пратуліна (1996). Неоунійна парафія в Костомолотах ще під кінець служіння попереднього настоятеля, о. Романа Пєнтки, а ще більше за нинішього пароха о. Збіґнєва Никонюка – відкрилася на співпрацю з УГКЦ (правда, перш за все зі священиками з України, нашим з Польщі якось важче доїхати – але це не вина костомолотців). Кир Іван Мартиняк, як митрополит перемисько-варшавський, брав участь у холмських святкуваннях 200-річчя смерти єпископа Порфірія Скарбек-Важинського, спонсорував теж видання репринту діянь Синодів цього владики з років 1791-1803. Відбулося декілька поїздок духовенства і мирян у Холм. Проведено теж у цьому місті конференцію про тюремне душпастирство УГКЦ (2008). Врешті-решт слід відзначити, що холмська тематика знаходить своє віддзеркалення на сторінках «Благовіста» і «Календаря» завдяки, зокрема, статтям ред. Богдана Тхіра, збагаченим численними світлинами памяток церковної архітектури.
                 Всі вищеперелічені факти безперечно важливі. Свідчать вони напевно про нашу (принаймні декого) небайдужість до холмської греко-католицької спадщини, про зацікавлення нею та певний рівень пошани. Та цього було б може достатньо, коли б УГКЦ в Польщі (зокрема нинішня митрополича єпархія) була для територій кол. Холмської єпархії сусідкою. А прецінь так не є – митрополича єпархія не межує з Холмською, а вміщає в собі більшість її історичної території зі столицею включно! А якщо так, то ставлення мало б бути іншим. Греко-католицький єпископ, який має владу над територією історичної єпархії, яка зробила великий внесок в існування Зєдиненої Церкви, зокрема у найважчі часи (коли Перемиська єпархія була в більшості ще православною) і дала гарний приклад вірности у ХІХ ст. – мав би почуватися спадкоємцем холмських архиєреїв, відповідальним за збереження решток спадщини єпархії (з тлінними останками єпископів включно) і за продовження її існування принаймні в символічному вимірі. Це трохи як із територіяльними змінами в державному житті. Коли переймаєш владу над якоюсь територією, вшануй її традицію, закони, звичаї, мову, назву, відрубність, субєктність. Можна тут навести приклад назагал зненавидженого нами короля Польщі Казимира Великого. Перейнявши владу над Червною Руссю, він не вдавав, що «відвоював загарбані Володимиром Київським 981 року прапольські землі» і не назвав руську територію «Східною Малопольщею». Навпаки, грамоти для руських підданих писалися по-руськи, а в королівських титулах виразно відділено титули «короля польської землі» та «господаря і дідича руської землі»; Казимир таким чином позиціонував себе як володар двох відрубних територій, окремих геополітичних одиниць. Навпаки, коли ти володієш територією, вдаючи що місцевої ідентичности й традиції начебто й не було, ти просто окупант.
                    Звичайно, назвати нинішній стосунок «церковного Перемишля» до спадщини «церковного Холма» прямо «окупацією» було б не зовсім справедливо. Субєктивно окупантом себе церковний Перемишль зовсім не відчуває. Обєктивно ж існують факти (названі вище), які свідчать про позитивне відношення до холмської спадщини. Проте й до ідеалу далеко. Назовімо тут деякі факти.
                   По-перше, традиція Холмської єпархії не знайшла віддзеркалення в єпископській титулятурі, ні перед, ні після 1996 року. Це символічний, але дуже важливий фактор для формування вищеназваного почуття спадкоємности і відповідальности. На жаль в УГКЦ жоден архиєрей не іменується «холмським». Ні єпархіяльний, ні помічник. Правда, у січні 2009 року Папа Римський Венедикт XVI проголосив Холм титулярним єпископським престолом (такі надаються єпископам-помічникам). Це була б гарна подія, коли б цей титул продовжував традицію нашої руської єпархії. Так може і думалося в перший момент. Та швидко виявилося, що це не так. Холмський титул коріниться в історії римо-католицької Холмської єпархії з 1375-1805 рр. – яка, до речі, від 1490 року фактичну столицю мала у Красноставі. Таким чином, рішення Папи Венедикта, напевно мимо його волі, стало своєрідним плювком у лице нашій Церкві, адже латинська Холмська єпархія була створена як «конкуренція» єпархії руській. Отже діждалися ми того, що єдиним католицьким єпископом з титулом єпископа Холмського є зараз єпископ-помічник Перемиської архиєпархії... Латинської Церкви. Це дуже добрий, хоч і як болючий доказ простої істини – якщо не дбаєш за свою спадщину і не пильнуєш її, не дивуйся, що стане вона надбанням чужих!
                   По-друге, УГКЦ занедбала справу ревіндикації цієї частини майна Холмської єпархії, що його можна і треба було відзискати, зокрема церкви св. Миколая у Холмі, яка й надалі залишається комунальною власністю в розпорядженні музею – як зал для тимчасових виставок і концертів. Тут, очевидно, певним виправданням є те, що умови для майнових ревіндикацій були для УГКЦ крайньо несприятливі – такий же строк для висування претензій, як і для РКЦ, хоча стан РКЦ у 1989 році був якісно зовсім іншим. Та тут, можливо, існує ще простір для виправлення цього стану.
                 По-третє ж, 12 років після того, як греко-католицьким Собором у Перемишлі став кол. костел єзуїтів, з попереднього Собору дбайливо перенесено тлінні останки перемиських владик Максиміліяна Рила (який, до речі, спершу був 28 років єпископом холмським, а відтак 9 років – перемиським) та Івана Снігурського. Це дуже гарний вияв пошани і почуття спадкоємства. Але в цьому самому часі в підземних криптах кол. Собору в Холмі (це, до речі, єдиний збережений греко-католицький кафедральний собор у Польщі, не перероблений з костела) лежали перемішані кістки холмських єпископів, в умовах незрівнянно гірших ніж владики Максиміліян та Іван у кармелітів. Чи з боку УГКЦ були якісь офіційні запити про стан цих поховань – чи забракло отого почуття спадкоємности у відношенні не лише до перемиських, але й холмських архиєреїв? Парадоксально, холмські підземелля нещодавно досліджувалися археологами за гроші... православного українця московської юрисдикції, Петра Порошенка.

                    СТАН І ЗНАЧЕННЯ ХОЛМСЬКОЇ СПАДЩИНИ

              Звичайно, кожний намір чи план дій мусить виходити з реального стану справ. Отже поки почнемо говорити про це, що можна зробити, слід взяти до уваги, що від Холмської єпархії реально нам залишилося.
             Щоби належним чином зязувати це питання, слід спершу нагадати один основний факт з історії Холмської єпархії – внаслідок поділів Польщі вона досить суттєво поміняла кордони. Відійшли до Росії волинсько-поліські деканати (ратнівський, любомльський, кашогродський). Австрія ж у 1772 році заволоділа аж 16 південними деканатами (10 повністю, 6 частково), які були приєднані до Перемиської та Львівської єпархій. Перемога Наполеона у війні з Австрією (1809) і зміна кордонів Варшавського князівства довела до повернення частини давніх деканатів з-під влади перемиського єпископа назад у Холмську єпархію. Але чимало парафій історично звязаних з Холмом залишилося в Галичині, уникнувши внаслідок цього російського «воззєднання». Таким чином нинішня Сокальсько-Жовківська єпархія УГКЦ має у своїх кордонах десятки парафій з холмським родоводом (назагал забутим, на жаль). Рава-Руська, Магерів, Угнів, Сокаль, Белз, Тартаків, Стоянів... і так далі. У Польщі ж справа складніша, внаслідок виселень з колишніх холмських парафій Розточчя збереглися тільки Гребенне (з храмом, який походить із «холмських часів») і Девятир. Та ще й церква, яка знаходиться у віданні УГКЦ – у с. Корчмин (оригінальна «холмська»). Коли б не виселення 1944-47 років, скільки таких парафій чи просто сіл з холмським корінням можна б було вичислити: Белзець, Верхрата, Прісся, Тенетиська, Любича, Журавці, Корні, Вербиця, Мости, Ульгівок, Будинин, Хлопятин, Миців, Переводів, Річиця, Посадів, Новосілки, Ліски, Гільче, Щепятин... і ще багато інших.
                   На території «підросійської» Холмської єпархії відродилися парафії у Варшаві та Люблині (церква теж із «холмським корінням», вперше збудована в Угринові 1759 року). Формально відновлено й парафію св. Миколая в Холмі, та на відміну від дирекції люблинського скансену, керівництво холмського музею відмовилося від ідеї реконструкції сакрального  інтерєру храму і спільного його викорстання. Крім цього, на південному Підляшші існує ще неоунійна парафія св. Микити у Костомолотах, підпорядкована латинському єпископові, з російсько-синодальним варіянтом візантійського обряду, але все ж таки з корінням нашим, русько-українським, і холмською традицією ХІХ ст. Ця парафія в останні роки помітно тяжіє до УГКЦ. Сприяє цьому факт, що новий (з 2007 року) настоятель це, навідміну від попередника, не чистокровний поляк, що до Костомолотів прийшов з любови до російського обряду (і щойно потім зрісся з місцевою говіркою і традицією) – але потомок уніятів з села Вороблін у парафії Пратулін, з родини яка ще відносно недавно була україномовною.
                 З холмської єпархії походить також і парафія у Кракові, яка перейшла у підпорядкування Перемишлеві після втілення Краківської республіки до Австрії (1846), але формально змінила єпархіяльну приналежність уже після фактичної ліквідації Холмської єпархії.
               Отже навіть у Польщі, після двох виселень і десятиліть переслідувань, обмежень і дискримінації – маємо ще вірних, яких предки були вірними Холмської єпархії, маємо і храми, які колись цій єпархії належало. Одних і других небагато – але є. Звичайно, куди більше православних, а тим паче римо-католиків з таким корінням. Також і число колишніх холмських храмів у віданні РКЦ (єпархії Сідлецька, Люблинська і Замостянсько-Любачівська) та ПАПЦ (Люблинсько-Холмська єпархія)  значно більше. Але чи задля цього маємо відректися від власної спадщини та віддати її іншим?
              Та крім цього маємо і величезний духовний та інтелектуальний спадок Холмської єпархії, який ще не повністю розкритий дослідниками. Про релігійне життя в Холмській єпархії знаємо дуже мало: культ Холмської ікони Пресв. Богородиці, Пратулінські мученики, може ще «упоствующі» уніяти з 1875-1905 рр., про яких знаємо здебільшого з польської літератури. А це ж тільки уламки картини. Так само чекають ще своїх відкривачів з УГКЦ постаті великих ієрархів – зокрема Методія Терлецького (єпископ 1630-1649) та Якова Суші (1610?-1687, адміністратор єпархії з 1649 р., єпископ з 1652), на думку проф. А. Ґіля чи не найвидатнішого на той час католицького ієрарха в Речі Посполитій. Порфірій Скарбек-Важинський (1730-1804, єпископ з 1790 р.) чи Фердинанд Цєхановський (1759-1828, єпископ з 1810 р.) теж заслуговують більшої популяризації. Зокрема останній, про що можу писати авторитетно як дослідник його діяльности, може в неодному аспекті архипастирського служіння і управління Церквою бути зразком для нинішніх ієрархів УГКЦ в РП, тим паче що ситуація Церкви (при всіх різницях) доволі подібна. А що сказати про о. Павла Шиманського (1782-1852), одного з найвидатніших учених нашої Церкви взагалі, багато думок якого могли б і сьогодні збагатити аргументацію УГКЦ у справі законної автономії нашої Церкви?
             Врешті-решт, маємо ще велике моральне зобовязання. Холмська єпархія, коли її хотіли відєднати від Галицької митрополії, ставила опір. Галицька митрополія «подякувала» за лояльність таким чином, що зі Львівської і Перемиської єпархій після 1866 року прийшли до Холма священики і питомці, разом 110 чоловік, з яких усі, хто дожив 1875 року, прийняли православя (за одним лише винятком). З цієї групи походили найзапекліші, найбільш рафіновані переслідувачі «упорствующих уніятів». Та й ті, хто в Галичині залишився, дуже часто симпатизували московському воззєднанню і священиків-утікачів з Холмської єпархії не хотіли допускати до займання духовних посад. Як засвідчує митр. Андрей Шептицький,наше духовенство криво на ту еміграцію дивилося і було противне надаванню їм парохій. (...) Наші священики не крилися з тим, що холмщаки, утікаючи перед православ’ям, зле робили. Повинні були православ’я прийняти” (Митрополит Андрей Шептицький. Документи і матеріали 1941-1944, упор. Ж. Ковба, наук. ред. А. Кравчук, Київ 2003, с. 133).  І не мало тут значення, що холмські вигнанці були «добрі совісні священики (...) чесні і добрі люди» за словами цього ж Митрополита, який знав особисто багатьох із них (там же, с. 132). Про єпископа Михайла Куземського, що втік з повіреної собі єпархії, залишаючи її на поталу росіянам і русофілам, було вже написано вище.
             Це один аспект морального зобовязання – спокута провин, яких допустилися колись галичани, у т.ч. також і вірні Перемиської єпархії. Та є ще і другий – щоби не дати лукавству тріюмфувати. Так, російській владі спільно з Російською Церквою та її вислужниками українського роду вдалося а основному знищити Холмську єпархію. Але хай їхня перемога не буде повною, стовідсотковою! Нехай не мають почуття тріюмфу, мовляв, від цієї спільноти нічого не залишилося, ми її остаточно і назавжди доконали. Нехай все ж таки щось залишиться і хай історія Холмської єпархії, хоча б у символічному вимірі, продовжується!
                 Тим, хто вважатиме такий підхід надто екзальтованим і нереальним, відповім двома прикладами – євреїв у теперішій Польщі, після Голокосту, та греко-католиків у Білорусі. Перших з майже 4 мільйонів і 4 тисяч не залишилося (якщо ідеться про релігійних євреїв). Але вони не опускають рук, а стараються триматися свого і його по змозі відроджувати – «щоби Гітлер до кінця не переміг». Греко-католики ж у «лукашистській» Білорусі є ледве толерованою конфесією. Навіть порядних церков з куполами не вільно їм ставити (ані, зрештою, нікому крім РПЦ). А однак взялися після 150 років від Полоцького псевдособору розпочати з нуля відродження ГКЦ у Білорусі – і ось уже чверть століття відроджують. Нехай Микола І не тріюмфує на 100 % !
               Така настанова має, отже, не романтично-екзальтований, а ідеалістський характер – і базована на вірі в Бога, Який може людей, що виконують угодну Йому діяльність, наділити необхідною ласкою. Крім цього, сама програма дій, звичайно, не може бути взята «з місяця», але враховувати туземну реальність сучасної Польщі і зокрема УГКЦ у цій країні.
            
                 ЩО РОБИТИ?

                Ясно, що залишків Холмської єпархії недостатньо для її відновлення як повнокровної структури. Правда, можна теоретично собі уявити поділ нашої митрополії, в якому така єпархія могла б появитися (деталі див. ruthenus.blogspot.com від 29 серпня 2012), але це була би дуже «проблемна» структура. Про принципи розумного єпархіяльного поділу можна б написати окрему статтю, а то й книгу, отже тут не місце розписуватися про це – досить згадати, що в Холмі по суті слід щойно організувати парафіяльне життя, то ж єпископський осідок і так мусів би розташуватися деінде. Можна пробувати «відвойовувати» титулярний Холмський престіл для наших єпископів-помічників. Та в нас помічник на постійно зайвий, а якшо він буде в Україні, то не матиме практичного звязку з Холмом і територією єпархії. Єдний вихід, який я пропонував іще в часі, коли готувалося створення митрополії у Польщі – це включення Холма в титулятуру одного з наших єпархів. На даний момент це міг би бути тільки Перемисько-Варшавський архиєпископ, який має під своєю юрисдикцією всі парафії з холмськими традиціями. Якщо діждемося нового поділу митрополії, то могли б тут появитися два варіянти – холмський титул залишився б за єпархом Перемишля або був би прийнятий єпархом Варшави. Такий варіянт розглядаю наблоґові (див. вище), передбачаючи поділ дотеперішньої митрополичої єпархії на Варшавсько-Холмську і Перемисько-Краківську. Звичайно, для холмської спадщини краще, щоби її хранителем був інший єпископ, ніж перемиський (та й для новоствореної де-факто єпархії теж краще мати якісь історичні корені). Але тому, що холмське питання не є єдиним ані навіть головним у справі нового єпархіяльного поділу, варіянт подальшої спільноти з Перемишлем теж треба врахувати. Важливо, щоби врешті-решт появився єпархіяльний єпископ УГКЦ з холмським титулом та щоби при новому поділі пошанувати холмську територію. Іншими словами, Гребенне і Дев’ятир (і тоді автоматично також Любачів), Люблин і Холм та Костомолоти (а добре було б, коли б і Варшава) мають бути в межах однієї єпархії. Кракова приєднати радше не дасться (хіба в «перемиському» варіянті, де б він просто залишився на свому місці).
                    Єпархіяльний єпископ з холмським титулом (для даної справи не суттєво, чи був би він і митрополитом) мав би вважати себе спадкоємцем холмських владик і захисником їхньої спадщини (та останків). Єпархія ним очолена природним чином патронувала б дослідженням холмських традицій (так, як це успішно робиться вже щодо традицій перемиських).
                 Якщо ж ідеться про розвиток парафіяльних структур, то слід їх творити перш за все в більших осередках. Зараз назріла потреба реального відновлення парафіяльного життя в Холмі (де храм св. Миколая зайнятий музеєм) та Замості (де церквою, теж св. Миколая, адмініструють як дочернім костелом оо. редемптористи, тобто орден, що має греко-католицьку вітку в Україні). Це не лише справа символіки – в обох містах багато імігрантів з України, зокрема студентів. Вони, звичайно, не такі побожні як галицькі церковні бабці – але чи тільки побожні бабці заслуговують уваги з боку Церкви?
               Підсумовуючи: час нам врешті-решт прийняти до відома нашу відповідальність за холмську спадщину. Тим паче, що по суті це не вимагає від нас жодних надлюдських зусиль, ані величезних фінансових витрат. А користі, як на мене, аж надто очевидні. 
                    
                                                                            диякон Петро Сивицький
          
          

                
__________________________________________________________________________


Spadkojemci, okupanty czy zyczływi susidy? UHKC u Polszczi ta Chołmśka jeparchija


WWEDENNIA


140 ricznycia likwidaciji Chołmśkoji jeparchiji carśkoju władoju ta prymusowoho pryjednannia jiji wirnych i majna do Hreko-Rosijśkoji (Prawosławnoji) Cerkwy (1875) projszła w seredowyszczi UHKC u Polszczi włastywo ciłkom nepomitno. Prawda, 23 sicznia, jak i szczoroku wid 2004 r., u dawniomu kafedralnomu sobori widprawłeno Bożestwennu Liturhiju sw. Iwana Zołotoustoho – ałe nijakych inszych zachodiw ne prowedeno. Czomu tak stałosia? Z odnoho boku nema czomu dywuwatysia, adże z kincia 2013 roku nasza uwaha zoseredżena na «hariaczych» podijach w Ukrajini – Majdan, «Krymnasz», a widtak krywawa wijna u Donbasi. Krow i strażdannia z-pered 140 rokiw prohrawajut´ iz suczasnymy, też krywawymy podijamy. Ce psychołohiczno zrozumiłe, takoż i tomu, szczo istoryczni podiji my wważajemo czymoś, szczo dawno i bezpoworotno mynuło, mowlaw, niczoho wże z mynułym ne zrobysz, wono ne zminyt´sia, na nyniszniu ż wijnu my możemo chocz jakoś wpływaty: mołytwoju, pożertwamy na dopomohu bijciam toszczo. Ta czy ce wsia do kincia prawda? Czy Chołmśka jeparchija «kanuła w Łetu», propała bezslidno, załyszyłasia tilky na storinkach istorycznych knyżok? I czy my, wirni UHKC w Polszczi, możemo (a może: majemo obowjazok?) «szczoś zrobyty» zi spadszczynoju Chołmśkoji jeparchiji? Szczo same? Na ci pytannia sprobuju rozpowisty nyżcze.


LIKWIDACIJA I SPROBY WIDRODŻENNIA


Faktyczna likwidacija Chołmśkoji jeparchiji widbułasia riszenniam Swiatiszoho Prawlaczoho Synodu HRC wid 23 trawnia 1875 roku, koły «wozz‘jednanu z Cerkwoju-Matirju» jeparchiju wkluczeno do składu prawosławnoji Warszawśkoji-Nowoheorhijewśkoji (widtodi Warszawśko-Chołmśkoji) jeparchiji, utworiujuczy w jiji ramkach awtonomne uprawlinnia - Lubłynśkyj wikarijat, oczołenyj tytularnym Lubłynśkym jepyskopom; doteperisznia jeparchijalna konsystorija stała «Chołmśkym duchowym prawlinniam», zbereżeno takoż chołmśku seminariju, szkołu diakiw ta inszi oswitni ustanowy, jaki szcze za unijnych czasiw buły reformowani, czy stworeni wże z metoju postupowoji rusyfikaciji. Widtak okrema Chołmśka jeparchija widrodżuwałasia u CHCH st. aż tryczi, zawżdy jak prawosławna. Wpersze u 1905 roci, koły carśkyj manifest «Pro utwerdżennia pryncypiw wiroterpymosty» dozwoływ łehalno pokydaty Hreko-Rosijśku Cerkwu; cym dozwołom skorystałysia jak t.zw. «uporstwujuszczi unijaty» (ci, chto pownistiu sabotuwaw nasylne pryjednannia do Prawosławnoji Cerkwy), tak i czastyna wirnych, szczo dosi taky praktykuwały w HRC – toż derżawna Cerkwa dla borot´by z cym jawyszczem widnowyła Chołmśku jeparchiju z jepyskopom Jewłohijem Heorhijewśkym. Cia jeparchija de-fakto proisnuwała łysze 10 rokiw – biżensto 1915 roku faktyczno sterło jiji z łycia zemli, chocza formalna likwidacija (i wkluczennia do Warszawśkoji mytropołyczoji jeparchiji) widbułasia tilky 1922 roku. Druhe widrodżennia widbułosia za spryjanniam nimećkoji okupacijnoji włady osinniu 1940 roku. Prawlaczym archyjerejem Chołmśko-Pidlaśkoji jeparchiji (u składi «Swiatoji Awtokefalnoji Prawosławnoji Cerkwy w Heneralnomu Hubernatorstwi») staw archyjepyskop Iłarion (prof. Iwan Ohijenko). Joho polityka poslidownoho «rozmoskowłennia» Prawosławnoji Cerkwy czekaje szcze swoho objektywnoho i pronykływoho doslidnyka. Ta j cij jeparchiji ne buło sudżeno protrymatysia dowho: jak u 1915 roci, tak i w 1944 wijśkowa ofenzywa (na cej raz ne awstro-nimećka, a sowietśko-polśka) i zmina włady zumowyły krach cerkownoji struktury, oczilnyk jakoji utik na Zachid. Formalno jeparchiju skasowano 1945 roku, a jiji terytorija znowu ż uwijszła do Warszawśkoji mytropołyczoji jeparchiji. Utretie ż widrodżuwałasia cia jeparchija u PAPC za nyszych uże dniw – 25 bereznia 1989 roku. U trawni cioho ż roku widbułasia intronizacija nowoho władyky Awela (zaraz – poczesnyj archyjepyskop), jakyj wyjawyw czymali orhanizatorśki zdibnosti, widnowlujuczy cerkowni strukturu na zemli, wychołoszczenij rizniamy 1944-1945 rr. ta peresełenniamy z rokiw 1944-1947. Jeparchija, jaku oczoluje donyni, maje nazwu «Lubłynśko-Chołmśka» z osidkom jepyskopa u Lubłyni. Ce – u Prawosławnij Cerkwi. A jak u nas? Ostannij jak dosi hreko-katołyćkyj chołmśkyj władyka Mychajło Kuzemśkyj (1809-1879, jepyskop z 1868 r.) u 1871 roci małoduszno poprosyw imperatora Ołeksandra II pro zwilnennia wid jepyskopśkych obowjazkiw. Możływo, ce buła forma swojeridnoho moralnoho szantażu suproty caria. Ta jepyskop prorachuwawsia – Ołeksandru II na danomu etapi pidhotowky «wozzjednannia» posłuhy joho ż własnoho stawłennyka ne buły wże potribni; jepyskop, jakyj zawziato poboriuwaw «łatynstwo i polśkist´», ałe ne buw hotowyj ity na rozryw iz Rymom – zrobyw uże swoje i maw widijty. Takym czynom, otrymawszy zwilnennia wid monarcha, ałe ne wid Papy Rymśkoho (jakomu bezposerednio pidlahaw) – władyka Mychajło powernuwsia w ridnu Hałyczynu i tam pomer. Joho wtecza z Chołma wykłykała dohanu z boku Papy Rymśkoho bł. Pija ICH, ta popry ce Mychajło Kuzemśkyj do smerty wważawsia oficijno chołmśkym jepyskopom. Widtak, do 1925 roku w Annuario Pontificio znaczyłasia Chołmśka jeparchija jak wakantna. Koły carśkyj manifest pro wiroterpymist´ (1905) podaw nadiju żywym iszcze chołmśkym swiaszczenykam na widrodżennia ridnoji jeparchiji, wony podały prochannia na ruky mytr. Andreja Szeptyćkoho, jakyj zwernuwsia w cij sprawi do Papy Rymśkoho sw. Pija Ch. Ta rosijśka włada, chocza dozwolała widchid wid prawosławja do inszych, isnujuczych uże konfesij – na widnowłennia HKC ne pohodżuwałaś. Tomu j mytr. Andrej wyriszyw zwernutysia do Papy z prochanniam pitdwerdyty joho władu – jak spadkojemcia dawnich Kyjewo-Hałyćkych mytropołytiw – nad faktyczno zlikwidowanymy, ałe kanoniczno szcze isnujuczymy hreko-katołyćkymy jeparchijamy w rosijśkij derżawi, ta nadaty szcze dodatkowi władni pownoważennia szczodo inszych pidrosijśkych terytorij. Ce buło zrobłeno sekretnym czynom u 1908 roci. Mytr. Andrej pryjniaw sekretno uriad administratora wakantnych jeparchij. Ta ni I switowa wijna, ni pislawojennyj czas ne dały zdijsnytysia płanam widrodżennia. Dijalnist´ hreko-katołyćkych kapełaniw awstrijśkoji armiji na Chołmszczyni j Pidlaszszi ne mohła maty trywałych naslidkiw, adże prodowżuwałasia łysze z 1915 po 1918 r., koły wełyka czastyna chołmszczakiw i pidlaszukiw perebuwały na biżenstwi w Rosiji. A pisla widrodżennia polśkoji derżawy łatynśki jepyskopy i polśkyj uriad postarałysia pro sperszu tymczasowe, a widtak zakripłene na postijno w Konkordati (1925) riszennia Rymu pro obmeżennia jurysdykciji hreko-katołyćkych jepyskopiw terytorijeju koł. awstrijśkoho Koroliwstwa Hałyczny, tobto, u II Reczi Pospołytij, «Małopolszczi». Na terytoriji koł. unijatśkych jeparchij stworiuwałysia okremi hreko-katołyćki parafiji (zdebilszoho «neounijni», wizantijśko-rosijśkoho obriadu, ałe j dekilka obriadu wizantijśko-ukrajinśkoho). II switowa wijna prynesła sprobu widnowyty hreko-katołyćku jurysdykciju poza Hałyczynoju, ałe u prowizorycznij formi ekzarchatiw, a ne widnowłennia istorycznych jeparchij. Tereny Chołmśkoji jeparchiji wwijszły do ekzarchatu Wołyni, Pidlaszszia i Polissia (bł. Mykołaj Czarnećkyj), ta ce ne mało praktycznoho znaczennia – nimci ne dozwolały ekzarchowi tudy pojichaty. Kineć wijny prynis faktyczne znyszczennia HKC u SRSR i komunistycznij Polszczi. Chołmśke pytannia zdawałosia «zakrytym» nawiczno, jak i – dla bahatioch – pytannia HKC wzahali.


NYNISZNIA SYTUACIJA


Polityczni zminy u Polszczi pisla 1989 roku prynesły j łehalizaciju hreko-katołycyzmu. Zokrema ważływo tut zhadaty 13 kwitnia 1991 roku – intronizaciju Kyr Iwana Martyniaka jak peremyśko-sianićkoho jepyskopa. Znaczuszczist´ cioho faktu takoż i w ciomu, szczo jurysdykcija nowoho władyky ochopluwała wsiu Polszczu. Takym czynom upały wsiaki «sokalśki kordony» i konkordatowi obmeżennia mynułoho. U widrodżenu Peremyśko-Sianićku jeparchiju wwijszły terytoriji majże wsijeji Chołmśkoji jeparchiji w kordonach 1811-1875 rr. (czastyna koł. awhustowśkoho dekanatu znachodyt´sia zaraz u meżach... Biłorusi). Stałysia, otże, wełyki zminy, jakych tak oczikuwaw (i ne diżdawsia!) Andrej Szeptyćkyj. Na żal, u pytanni Chołmśkoji jeparchiji wełykych zmin wony ne prynesły. Prawda, widrodyłasia de-fakto parafija u Lubłyni ta de-jure i w Chołmi (sw. Mykołaja). Dijut´ też inszi parafiji z «chołmśkym rodowodom», pro szczo nyżcze. Wriatowano za uczastiu hreko-katołykiw prynajmni 2 chramy z takym że korinniam (Korczmyn, Uhryniw-Ternoszyn-Lubłyn). U kołyszniomu naszomu sobori na Danyłowij hori szczoriczno (dekoły czastisze) prawymo Służbu Bożu, a w miscewij tiurmi z 1999 r. wedet´sia rehularna duszpastyrśka pracia. Prohołoszeno błażennymy pidlaśkych muczenykiw iz Pratulina (1996). Neounijna parafija w Kostomołotach szcze pid kineć służinnia poperednioho nastojatela, o. Romana Pjentky, a szcze bilsze za nyniszioho parocha o. Zbigniewa Nykoniuka – widkryłasia na spiwpraciu z UHKC (prawda, persz za wse zi swiaszczenykamy z Ukrajiny, naszym z Polszczi jakoś ważcze dojichaty – ałe ce ne wyna kostomołotciw). Kyr Iwan Martyniak, jak mytropołyt peremyśko-warszawśkyj, braw uczast´ u chołmśkych swiatkuwanniach 200-riczczia smerty jepyskopa Porfirija Skarbek-Ważynśkoho, sponsoruwaw też wydannia repryntu dijań Synodiw cioho władyky z rokiw 1791-1803. Widbułosia dekilka pojizdok duchowenstwa i myrian u Chołm. Prowedeno też u ciomu misti konferenciju pro tiuremne duszpastyrstwo UHKC (2008). Wreszti-reszt slid widznaczyty, szczo chołmśka tematyka znachodyt´ swoje widdzerkałennia na storinkach «Błahowista» i «Kałendaria» zawdiaky, zokrema, stattiam red. Bohdana Tchira, zbahaczenym czysłennymy switłynamy pamjatok cerkownoji architektury. Wsi wyszczepereliczeni fakty bezpereczno ważływi. Swidczat´ wony napewno pro naszu (prynajmni dekoho) nebajdużist´ do chołmśkoji hreko-katołyćkoji spadszczyny, pro zacikawłennia neju ta pewnyj riweń poszany. Ta cioho buło b może dostatnio, koły b UHKC w Polszczi (zokrema nynisznia mytropołycza jeparchija) buła dla terytorij koł. Chołmśkoji jeparchiji susidkoju. A preciń tak ne je – mytropołycza jeparchija ne meżuje z Chołmśkoju, a wmiszczaje w sobi bilszist´ jiji istorycznoji terytoriji zi stołyceju wkluczno! A jakszczo tak, to stawłennia mało b buty inszym. Hreko-katołyćkyj jepyskop, jakyj maje władu nad terytorijeju istorycznoji jeparchiji, jaka zrobyła wełykyj wnesok w isnuwannia Zjedynenoji Cerkwy, zokrema u najważczi czasy (koły Peremyśka jeparchija buła w bilszosti szcze prawosławnoju) i dała harnyj prykład wirnosty u CHICH st. – maw by poczuwatysia spadkojemcem chołmśkych archyjerejiw, widpowidalnym za zbereżennia resztok spadszczyny jeparchiji (z tlinnymy ostankamy jepyskopiw wkluczno) i za prodowżennia jiji isnuwannia prynajmni w symwolicznomu wymiri. Ce trochy jak iz terytorijalnymy zminamy w derżawnomu żytti. Koły perejmajesz władu nad jakojuś terytorijeju, wszanuj jiji tradyciju, zakony, zwyczaji, mowu, nazwu, widrubnist´, subjektnist´. Można tut nawesty prykład nazahał znenawydżenoho namy korola Polszczi Kazymyra Wełykoho. Perejniawszy władu nad Czerwnoju Russiu, win ne wdawaw, szczo «widwojuwaw zaharbani Wołodymyrom Kyjiwśkym 981 roku prapolśki zemli» i ne nazwaw ruśku terytoriju «Schidnoju Małopolszczeju». Nawpaky, hramoty dla ruśkych piddanych pysałysia po-ruśky, a w koroliwśkych tytułach wyrazno widdiłeno tytuły «korola polśkoji zemli» ta «hospodaria i didycza ruśkoji zemli»; Kazymyr takym czynom pozycionuwaw sebe jak wołodar dwoch widrubnych terytorij, okremych heopolitycznych odynyć. Nawpaky, koły ty wołodijesz terytorijeju, wdajuczy szczo miscewoji identycznosty j tradyciji naczebto j ne buło, ty prosto okupant. Zwyczajno, nazwaty nynisznij stosunok «cerkownoho Peremyszla» do spadszczyny «cerkownoho Chołma» priamo «okupacijeju» buło b ne zowsim sprawedływo. Subjektywno okupantom sebe cerkownyj Peremyszl zowsim ne widczuwaje. Objektywno ż isnujut´ fakty (nazwani wyszcze), jaki swidczat´ pro pozytywne widnoszennia do chołmśkoji spadszczyny. Prote j do ideału dałeko. Nazowimo tut dejaki fakty. Po-persze, tradycija Chołmśkoji jeparchiji ne znajszła widdzerkałennia w jepyskopśkij tytulaturi, ni pered, ni pisla 1996 roku. Ce symwolicznyj, ałe duże ważływyj faktor dla formuwannia wyszczenazwanoho poczuttia spadkojemnosty i widpowidalnosty. Na żal w UHKC żoden archyjerej ne imenujet´sia «chołmśkym». Ni jeparchijalnyj, ni pomicznyk. Prawda, u siczni 2009 roku Papa Rymśkyj Wenedykt XVI prohołosyw Chołm tytularnym jepyskopśkym prestołom (taki nadajut´sia jepyskopam-pomicznykam). Ce buła b harna podija, koły b cej tytuł prodowżuwaw tradyciju naszoji ruśkoji jeparchiji. Tak może i dumałosia w perszyj moment. Ta szwydko wyjawyłosia, szczo ce ne tak. Chołmśkyj tytuł korinyt´sia w istoriji rymo-katołyćkoji Chołmśkoji jeparchiji z 1375-1805 rr. – jaka, do reczi, wid 1490 roku faktycznu stołyciu mała u Krasnostawi. Takym czynom, riszennia Papy Wenedykta, napewno mymo joho woli, stało swojeridnym pluwkom u łyce naszij Cerkwi, adże łatynśka Chołmśka jeparchija buła stworena jak «konkurencija» jeparchiji ruśkij. Otże diżdałysia my toho, szczo jedynym katołyćkym jepyskopom z tytułom jepyskopa Chołmśkoho je zaraz jepyskop-pomicznyk Peremyśkoji archyjeparchiji... Łatynśkoji Cerkwy. Ce duże dobryj, chocz i jak boluczyj dokaz prostoji istyny – jakszczo ne dbajesz za swoju spadszczynu i ne pylnujesz jiji, ne dywujsia, szczo stane wona nadbanniam czużych! Po-druhe, UHKC zanedbała sprawu rewindykaciji cijeji czastyny majna Chołmśkoji jeparchiji, szczo joho można i treba buło widzyskaty, zokrema cerkwy sw. Mykołaja u Chołmi, jaka j nadali załyszajet´sia komunalnoju własnistiu w rozporiadżenni muzeju – jak zał dla tymczasowych wystawok i koncertiw. Tut, oczewydno, pewnym wyprawdanniam je te, szczo umowy dla majnowych rewindykacij buły dla UHKC krajnio nespryjatływi – takyj że strok dla wysuwannia pretenzij, jak i dla RKC, chocza stan RKC u 1989 roci buw jakisno zowsim inszym. Ta tut, możływo, isnuje szcze prostir dla wyprawłennia cioho stanu. Po-tretie ż, 12 rokiw pisla toho, jak hreko-katołyćkym Soborom u Peremyszli staw koł. kosteł jezujitiw, z poperednioho Soboru dbajływo pereneseno tlinni ostanky peremyśkych władyk Maksymilijana Ryła (jakyj, do reczi, sperszu buw 28 rokiw jepyskopom chołmśkym, a widtak 9 rokiw – peremyśkym) ta Iwana Snihurśkoho. Ce duże harnyj wyjaw poszany i poczuttia spadkojemstwa. Ałe w ciomu samomu czasi w pidzemnych kryptach koł. Soboru w Chołmi (ce, do reczi, jedynyj zbereżenyj hreko-katołyćkyj kafedralnyj sobor u Polszczi, ne pererobłenyj z kosteła) łeżały peremiszani kistky chołmśkych jepyskopiw, w umowach nezriwnianno hirszych niż władyky Maksymilijan ta Iwan u karmelitiw. Czy z boku UHKC buły jakiś oficijni zapyty pro stan cych pochowań – czy zabrakło otoho poczuttia spadkojemnosty u widnoszenni ne łysze do peremyśkych, ałe j chołmśkych archyjerejiw? Paradoksalno, chołmśki pidzemella neszczodawno doslidżuwałysia archeołohamy za hroszi... prawosławnoho ukrajincia moskowśkoji jurysdykciji, Petra Poroszenka.


STAN I ZNACZENNIA CHOŁMŚKOJI SPADSZCZYNY


Zwyczajno, kożnyj namir czy płan dij musyt´ wychodyty z realnoho stanu spraw. Otże poky pocznemo howoryty pro ce, szczo można zrobyty, slid wziaty do uwahy, szczo wid Chołmśkoji jeparchiji realno nam załyszyłosia. Szczoby nałeżnym czynom zjazuwaty ce pytannia, slid sperszu nahadaty odyn osnownyj fakt z istoriji Chołmśkoji jeparchiji – wnaslidok podiliw Polszczi wona dosyt´ suttiewo pominiała kordony. Widijszły do Rosiji wołynśko-poliśki dekanaty (ratniwśkyj, lubomlśkyj, kaszohrodśkyj). Awstrija ż u 1772 roci zawołodiła aż 16 piwdennymy dekanatamy (10 pownistiu, 6 czastkowo), jaki buły pryjednani do Peremyśkoji ta Lwiwśkoji jeparchij. Peremoha Napołeona u wijni z Awstrijeju (1809) i zmina kordoniw Warszawśkoho kniaziwstwa doweła do powernennia czastyny dawnich dekanatiw z-pid włady peremyśkoho jepyskopa nazad u Chołmśku jeparchiju. Ałe czymało parafij istoryczno zwjazanych z Chołmom załyszyłosia w Hałyczyni, unyknuwszy wnaslidok cioho rosijśkoho «wozzjednannia». Takym czynom nynisznia Sokalśko-Żowkiwśka jeparchija UHKC maje u swojich kordonach desiatky parafij z chołmśkym rodowodom (nazahał zabutym, na żal). Rawa-Ruśka, Maheriw, Uhniw, Sokal, Bełz, Tartakiw, Stojaniw... i tak dali. U Polszczi ż sprawa składnisza, wnaslidok wysełeń z kołysznich chołmśkych parafij Roztoczczia zberehłysia tilky Hrebenne (z chramom, jakyj pochodyt´ iz «chołmśkych czasiw») i Dewjatyr. Ta szcze j cerkwa, jaka znachodyt´sia u widanni UHKC – u s. Korczmyn (oryhinalna «chołmśka»). Koły b ne wysełennia 1944-47 rokiw, skilky takych parafij czy prosto sił z chołmśkym korinniam można b buło wyczysłyty: Bełzeć, Werchrata, Prissia, Tenetyśka, Lubycza, Żurawci, Korni, Werbycia, Mosty, Ulhiwok, Budynyn, Chłopjatyn, Myciw, Perewodiw, Riczycia, Posadiw, Nowosiłky, Lisky, Hilcze, Szczepjatyn... i szcze bahato inszych. Na terytoriji «pidrosijśkoji» Chołmśkoji jeparchiji widrodyłysia parafiji u Warszawi ta Lubłyni (cerkwa też iz «chołmśkym korinniam», wpersze zbudowana w Uhrynowi 1759 roku). Formalno widnowłeno j parafiju sw. Mykołaja w Chołmi, ta na widminu wid dyrekciji lubłynśkoho skansenu, keriwnyctwo chołmśkoho muzeju widmowyłosia wid ideji rekonstrukciji sakralnoho interjeru chramu i spilnoho joho wykorstannia. Krim cioho, na piwdennomu Pidlaszszi isnuje szcze neounijna parafija sw. Mykyty u Kostomołotach, pidporiadkowana łatynśkomu jepyskopowi, z rosijśko-synodalnym warijantom wizantijśkoho obriadu, ałe wse ż taky z korinniam naszym, ruśko-ukrajinśkym, i chołmśkoju tradycijeju CHICH st. Cia parafija w ostanni roky pomitno tiażije do UHKC. Spryjaje ciomu fakt, szczo nowyj (z 2007 roku) nastojatel ce, nawidminu wid poperednyka, ne czystokrownyj polak, szczo do Kostomołotiw pryjszow z lubowy do rosijśkoho obriadu (i szczojno potim zrissia z miscewoju howirkoju i tradycijeju) – ałe potomok unijatiw z seła Woroblin u parafiji Pratulin, z rodyny jaka szcze widnosno nedawno buła ukrajinomownoju. Z chołmśkoji jeparchiji pochodyt´ takoż i parafija u Krakowi, jaka perejszła u pidporiadkuwannia Peremyszłewi pisla wtiłennia Krakiwśkoji respubliky do Awstriji (1846), ałe formalno zminyła jeparchijalnu prynałeżnist´ uże pisla faktycznoji likwidaciji Chołmśkoji jeparchiji. Otże nawit´ u Polszczi, pisla dwoch wysełeń i desiatylit´ peresliduwań, obmeżeń i dyskryminaciji – majemo szcze wirnych, jakych predky buły wirnymy Chołmśkoji jeparchiji, majemo i chramy, jaki kołyś cij jeparchiji nałeżało. Odnych i druhych nebahato – ałe je. Zwyczajno, kudy bilsze prawosławnych, a tym pacze rymo-katołykiw z takym korinniam. Takoż i czysło kołysznich chołmśkych chramiw u widanni RKC (jeparchiji Sidłećka, Lubłynśka i Zamostianśko-Lubacziwśka) ta PAPC (Lubłynśko-Chołmśka jeparchija) znaczno bilsze. Ałe czy zadla cioho majemo widrektysia wid własnoji spadszczyny ta widdaty jiji inszym? Ta krim cioho majemo i wełyczeznyj duchownyj ta intełektualnyj spadok Chołmśkoji jeparchiji, jakyj szcze ne pownistiu rozkrytyj doslidnykamy. Pro relihijne żyttia w Chołmśkij jeparchiji znajemo duże mało: kult Chołmśkoji ikony Presw. Bohorodyci, Pratulinśki muczenyky, może szcze «upostwujuszczi» unijaty z 1875-1905 rr., pro jakych znajemo zdebilszoho z polśkoji literatury. A ce ż tilky ułamky kartyny. Tak samo czekajut´ szcze swojich widkrywacziw z UHKC postati wełykych ijerarchiw – zokrema Metodija Terłećkoho (jepyskop 1630-1649) ta Jakowa Suszi (1610?-1687, administrator jeparchiji z 1649 r., jepyskop z 1652), na dumku prof. A. Gila czy ne najwydatniszoho na toj czas katołyćkoho ijerarcha w Reczi Pospołytij. Porfirij Skarbek-Ważynśkyj (1730-1804, jepyskop z 1790 r.) czy Ferdynand Ciechanowśkyj (1759-1828, jepyskop z 1810 r.) też zasłuhowujut´ bilszoji popularyzaciji. Zokrema ostannij, pro szczo możu pysaty awtorytetno jak doslidnyk joho dijalnosty, może w neodnomu aspekti archypastyrśkoho służinnia i uprawlinnia Cerkwoju buty zrazkom dla nynisznich ijerarchiw UHKC w RP, tym pacze szczo sytuacija Cerkwy (pry wsich riznyciach) dowoli podibna. A szczo skazaty pro o. Pawła Szymanśkoho (1782-1852), odnoho z najwydatniszych uczenych naszoji Cerkwy wzahali, bahato dumok jakoho mohły b i siohodni zbahatyty arhumentaciju UHKC u sprawi zakonnoji awtonomiji naszoji Cerkwy? Wreszti-reszt, majemo szcze wełyke moralne zobowjazannia. Chołmśka jeparchija, koły jiji chotiły widjednaty wid Hałyćkoji mytropoliji, stawyła opir. Hałyćka mytropolija «podiakuwała» za łojalnist´ takym czynom, szczo zi Lwiwśkoji i Peremyśkoji jeparchij pisla 1866 roku pryjszły do Chołma swiaszczenyky i pytomci, razom 110 czołowik, z jakych usi, chto dożyw 1875 roku, pryjniały prawosławja (za odnym łysze wyniatkom). Z cijeji hrupy pochodyły najzapekliszi, najbilsz rafinowani peresliduwaczi «uporstwujuszczych unijatiw». Ta j ti, chto w Hałyczyni załyszywsia, duże czasto sympatyzuwały moskowśkomu wozzjednanniu i swiaszczenykiw-utikacziw z Chołmśkoji jeparchiji ne chotiły dopuskaty do zajmannia duchownych posad. Jak zaswidczuje mytr. Andrej Szeptyćkyj, „nasze duchowenstwo krywo na tu emihraciju dywyłosia i buło protywne nadawanniu jim parochij. (...) Naszi swiaszczenyky ne kryłysia z tym, szczo chołmszczaky, utikajuczy pered prawosławjam, złe robyły. Powynni buły prawosławja pryjniaty” (Mytropołyt Andrej Szeptyćkyj. Dokumenty i materiały 1941-1944, upor. Ż. Kowba, nauk. red. A. Krawczuk, Kyjiw 2003, s. 133). I ne mało tut znaczennia, szczo chołmśki wyhnanci buły «dobri sowisni swiaszczenyky (...) czesni i dobri ludy» za słowamy cioho ż Mytropołyta, jakyj znaw osobysto bahatioch iz nych (tam że, s. 132). Pro jepyskopa Mychajła Kuzemśkoho, szczo wtik z powirenoji sobi jeparchiji, załyszajuczy jiji na potału rosijanam i rusofiłam, buło wże napysano wyszcze. Ce odyn aspekt moralnoho zobowjazannia – spokuta prowyn, jakych dopustyłysia kołyś hałyczany, u t.cz. takoż i wirni Peremyśkoji jeparchiji. Ta je szcze i druhyj – szczoby ne daty łukawstwu trijumfuwaty. Tak, rosijśkij władi spilno z Rosijśkoju Cerkwoju ta jiji wysłużnykamy ukrajinśkoho rodu wdałosia a osnownomu znyszczyty Chołmśku jeparchiju. Ałe chaj jichnia peremoha ne bude pownoju, stowidsotkowoju! Nechaj ne majut´ poczuttia trijumfu, mowlaw, wid cijeji spilnoty niczoho ne załyszyłosia, my jiji ostatoczno i nazawżdy dokonały. Nechaj wse ż taky szczoś załyszyt´sia i chaj istorija Chołmśkoji jeparchiji, chocza b u symwolicznomu wymiri, prodowżujet´sia! Tym, chto wważatyme takyj pidchid nadto ekzaltowanym i nerealnym, widpowim dwoma prykładamy – jewrejiw u teperiszij Polszczi, pisla Hołokostu, ta hreko-katołykiw u Biłorusi. Perszych z majże 4 miljoniw i 4 tysiacz ne załyszyłosia (jakszczo idet´sia pro relihijnych jewrejiw). Ałe wony ne opuskajut´ ruk, a starajut´sia trymatysia swoho i joho po zmozi widrodżuwaty – «szczoby Hitłer do kincia ne peremih». Hreko-katołyky ż u «łukaszystśkij» Biłorusi je łedwe tołerowanoju konfesijeju. Nawit´ poriadnych cerkow z kupołamy ne wilno jim stawyty (ani, zresztoju, nikomu krim RPC). A odnak wziałysia pisla 150 rokiw wid Połoćkoho psewdosoboru rozpoczaty z nula widrodżennia HKC u Biłorusi – i oś uże czwert´ stolittia widrodżujut´. Nechaj Mykoła I ne trijumfuje na 100 % ! Taka nastanowa maje, otże, ne romantyczno-ekzaltowanyj, a idealistśkyj charakter – i bazowana na wiri w Boha, Jakyj może ludej, szczo wykonujut´ uhodnu Jomu dijalnist´, nadiłyty neobchidnoju łaskoju. Krim cioho, sama prohrama dij, zwyczajno, ne może buty wziata «z misiacia», ałe wrachowuwaty tuzemnu realnist´ suczasnoji Polszczi i zokrema UHKC u cij krajini.

SZCZO ROBYTY?


Jasno, szczo załyszkiw Chołmśkoji jeparchiji nedostatnio dla jiji widnowłennia jak pownokrownoji struktury. Prawda, można teoretyczno sobi ujawyty podił naszoji mytropoliji, w jakomu taka jeparchija mohła b pojawytysia (detali dyw. ruthenus.blogspot.com wid 29 serpnia 2012), ałe ce buła by duże «probłemna» struktura. Pro pryncypy rozumnoho jeparchijalnoho podiłu można b napysaty okremu stattiu, a to j knyhu, otże tut ne misce rozpysuwatysia pro ce – dosyt´ zhadaty, szczo w Chołmi po suti slid szczojno orhanizuwaty parafijalne żyttia, to ż jepyskopśkyj osidok i tak musiw by roztaszuwatysia deinde. Można probuwaty «widwojowuwaty» tytularnyj Chołmśkyj prestił dla naszych jepyskopiw-pomicznykiw. Ta w nas pomicznyk na postijno zajwyj, a jakszo win bude w Ukrajini, to ne matyme praktycznoho zwjazku z Chołmom i terytorijeju jeparchiji. Jednyj wychid, jakyj ja proponuwaw iszcze w czasi, koły hotuwałosia stworennia mytropoliji u Polszczi – ce wkluczennia Chołma w tytulaturu odnoho z naszych jeparchiw. Na danyj moment ce mih by buty tilky Peremyśko-Warszawśkyj archyjepyskop, jakyj maje pid swojeju jurysdykcijeju wsi parafiji z chołmśkymy tradycijamy. Jakszczo diżdemosia nowoho podiłu mytropoliji, to mohły b tut pojawytysia dwa warijanty – chołmśkyj tytuł załyszywsia b za jeparchom Peremyszla abo buw by pryjniatyj jeparchom Warszawy. Takyj warijant rozhladaju na błogowi (dyw. wyszcze), peredbaczajuczy podił doteperisznioji mytropołyczoji jeparchiji na Warszawśko-Chołmśku i Peremyśko-Krakiwśku. Zwyczajno, dla chołmśkoji spadszczyny kraszcze, szczoby jiji chranytełem buw inszyj jepyskop, niż peremyśkyj (ta j dla nowostworenoji de-fakto jeparchiji też kraszcze maty jakiś istoryczni koreni). Ałe tomu, szczo chołmśke pytannia ne je jedynym ani nawit´ hołownym u sprawi nowoho jeparchijalnoho podiłu, warijant podalszoji spilnoty z Peremyszłem też treba wrachuwaty. Ważływo, szczoby wreszti-reszt pojawywsia jeparchijalnyj jepyskop UHKC z chołmśkym tytułom ta szczoby pry nowomu podili poszanuwaty chołmśku terytoriju. Inszymy słowamy, Hrebenne i Dewjatyr (i todi awtomatyczno takoż Lubacziw), Lubłyn i Chołm ta Kostomołoty (a dobre buło b, koły b i Warszawa) majut´ buty w meżach odnijeji jeparchiji. Krakowa pryjednaty radsze ne dast´sia (chiba w «peremyśkomu» warijanti, de b win prosto załyszywsia na swomu misci). Jeparchijalnyj jepyskop z chołmśkym tytułom (dla danoji sprawy ne suttiewo, czy buw by win i mytropołytom) maw by wważaty sebe spadkojemcem chołmśkych władyk i zachysnykom jichnioji spadszczyny (ta ostankiw). Jeparchija nym oczołena pryrodnym czynom patronuwała b doslidżenniam chołmśkych tradycij (tak, jak ce uspiszno robyt´sia wże szczodo tradycij peremyśkych). Jakszczo ż idet´sia pro rozwytok parafijalnych struktur, to slid jich tworyty persz za wse w bilszych oseredkach. Zaraz nazriła potreba realnoho widnowłennia parafijalnoho żyttia w Chołmi (de chram sw. Mykołaja zajniatyj muzejem) ta Zamosti (de cerkwoju, też sw. Mykołaja, administrujut´ jak doczernim kostełom oo. redemptorysty, tobto orden, szczo maje hreko-katołyćku witku w Ukrajini). Ce ne łysze sprawa symwoliky – w oboch mistach bahato imihrantiw z Ukrajiny, zokrema studentiw. Wony, zwyczajno, ne taki pobożni jak hałyćki cerkowni babci – ałe czy tilky pobożni babci zasłuhowujut´ uwahy z boku Cerkwy? Pidsumowujuczy: czas nam wreszti-reszt pryjniaty do widoma naszu widpowidalnist´ za chołmśku spadszczynu. Tym pacze, szczo po suti ce ne wymahaje wid nas żodnych nadludśkych zusyl, ani wełyczeznych finansowych wytrat. A korysti, jak na mene, aż nadto oczewydni.

 dyjakon Petro Sywyćkyj