Na polskim rynku prasowym pojawił się nowy, intrygujący tytuł - dwumiesięcznik "Wartymej" czyli "Bartymeusz". Pismo dwujęzyczne, ukraińsko-polskie, przeznaczone dla młodych (i nie tylko) grekokatolików w Polsce (i nie tylko, bo kupić je można również w wersji elektronicznej płacąc online, więc czytelnicy mogą być z całego świata).
Obszerną prezentację pisma zamieścił blog "Z życia grekokatolików".
Ja poprzestanę w tym miejscu na przytoczeniu ewangelicznej opowieści o człowieku, którego imię stało się tytułem dwumiesięcznika:
Tak przyszli do Jerycha. Gdy wraz z uczniami i
sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn
Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Synu Dawida, ulituj się nade mną! Jezus przystanął i rzekł: Zawołajcie go! I przywołali niewidomego, mówiąc mu: Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię. On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział Mu niewidomy: Rabbuni, żebym przejrzał. Jezus mu rzekł: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą (Mk 10, 46-52; cyt. za Biblią Tysiąclecia).
Co można "na gorąco" powiedzieć o nowym dwumiesięczniku? Jest on w jakimś sensie wcieleniem moich własnych idei. 2.II.2013 pisałem był na tut. blogu, jakie moim zdaniem kroki winno się podjąć celem reanimacji miesięcznika "Błahowist". Przypomnę dwa hasła: internetyzacja ("Błahowist" nie miał wtedy i nie ma po dziś dzień najmarniejszej strony internetowej, nie mówiąc już o e-wersji) i bilingwizacja - czyli dopuszczenie, obok ukraińskiego, także polskiego. "Bartymeusz" spełnia oba postulaty, co więcej - posiada e-wydanie, które z czasem będzie chyba priorytetową formą kolportażu (zgodnie z ogólnymi tendencjami w rozwoju prasy), tym bardziej, że celowym adresatem pisma ma być przede wszystkim "młodzież".
W dyskusji (również na temat "Błahowista") prowadzonej na portalu grekokatolicy.pl (w komentarzach) wskazałem dwa nazwiska potencjalnych naczelnych redaktorów pisma: ks. Pawła W. Potocznego i p. Grzegorza A. Stecha, magistra teologii, absolwenta seminarium lubelskiego, a przy tym fachowego dziennikarza. I proszę bardzo: red. nacz. "Bartymeusza" jest ks. Potoczny, a G.A. Stech - członkiem kolegium redakcyjnego, w którym zasiadają także inne, znane mi od najlepszej strony osoby.
Skoro zatem w postaci "Bartymeusza" zmaterializowały się moje własne pomysły, trudno bym miał na samym początku działalności pisma inny doń stosunek, niż jednoznacznie pozytywny. Dlatego z całego serca zachęcam do zainteresowania się pismem, do jego nabywania, do lektury wreszcie.
W tej beczce miodu - dwie malutkie łyżeczki dziegciu. Pierwsza dotyczy "młodzieżowości" pisma. Otóż nigdy nie byłem entuzjastą "młodzieży" i rozmaite peany pod adresem tejże czasem mnie śmieszą, a czasem irytują. Z drugiej strony, nie byłem też nigdy "młodzieży" wrogiem i zasadniczo nic przeciwko wychodzeniu do tej grupy wiernych z propozycjami duszpasterskimi ( sensu largo ) specjalnie do niej skierowanymi nie mam. Zastanawiam się tylko, na ile "wypali" takie ujęcie targetu pisma. Sami redaktorzy poniekąd "puszczają oko" do czytelnika starszego: Wierzymy, że czytelnik 40+ poczuje się młodszym, kiedy spojrzy na świat oczyma młodzieńca spod Jerycha - piszą. Pojawia się tu praktyczna trudność: czy twórcy pisma zdołają pogodzić jedno z drugim? Czy nie dojdzie do wykształcenia się "zgniłego kompromisu", który nie zadowoli ani "starych", ani młodych? Jest rzeczą dla mnie jasną, że w Kościele greckokatolickim w Polsce winno istnieć dwujęzyczne czasopismo z e-wersją (a może nawet i wyłącznie w e-wersji, kto wie?) "dla dorosłych", coś jak "Patrijarchat" (pewnym odbiciem tej idei był śp. półrocznik "Grekokatolicy.pl"). Stąd też nie postulowałem nigdy założenia pisma "młodzieżowego", a reformę "Błahowista". Powtarzam: nie potępiam "Bartymeusza", ani nawet jego "młodzieżowego" profilu - tyle tylko, że obawiam się, iż albo pismo to będzie konsekwentnie "młodzieżowe" - co odstraszy czytelnika starszego (przez co tenże czytelnik nadal nie będzie miał swego pisma, poza strupieszałym "Błahowistem"), albo też będzie zbyt wychylone w kierunku targetu 40 + i przez to nieatrakcyjne dla gimbazy. Dylemat jest poważny i mam nadzieję, że uda się go rozwiązać z pożytkiem dla wszystkich.
Druga łyżka dziegciu to kwestia uzasadnienia dwujęzyczności pisma. W polskiej wersji prezentacji brzmi ona tak: W celu wzajemnego zrozumienia pewne artykuły będą drukowane zarówno w wersji polskiej, jak i ukraińskiej. Mucha nie siada. Natomiast po ukraińsku mamy to sformułowane inaczej: Для кращого розуміння нас сусідами-поляками деякі статті надруковані й польською мовою.
Otóż, Kochani, tak nie wolno! Wiemy doskonale, że dopuszczenie polszczyzny nie jest koncesją na rzecz "sąsiadów-Polaków", a przynajmniej nie w pierwszym rzędzie; jest to jak najsłuszniejsze uwzględnienie faktu, że najmłodsze pokolenie naszych wiernych jest niemal całkowicie polskojęzyczne. Owszem, w UKGK w Polsce jak na razie jest to temat tabu, a jeśli się o tym zjawisku wspomina, to dobrze widziane są jedynie rozwiązania typu "jak nauczyć ukraińskiego". Idea, że można być pełnoprawnym (!) grekokatolikiem polskojęzycznym, zasługującym z tego tytułu na uwagę i pomoc ze strony Kościoła, przebija się z ogromnym trudem. Wszystko to wiemy, ale... to jeszcze nie powód, by - rozpoczynając wydawanie młodzieżowego pisma - na samym wstępie dołączać się do chóru udawaczy. Przypomnę, że pozytywny stereotyp młodzieży obejmuje takie cnoty jak szczerość, bezkompromisowość, pogardę dla fałszu i obłudy, potrzebę autentyczności... Stereotyp jak stereotyp, ale jako zestaw ideałów jest, powiedziałbym, całkiem fajny. Zatem o wiele lepiej byłoby trzymać się tego właśnie zestawu cnót i pisać po prostu szczerze i otwarcie, bez tego rodzaju wygibasów. W Kościele i tak jest zbyt dużo hipokryzji, przyuczanie do niej młodego czytelnika można co prawda uznać za "szkołę praktycznego życia" - ale co to ma wspólnego z ewangelicznymi ideałami? Jest to ich zaprzeczenie.
Na razie, można powiedzieć, nic wielkiego się nie stało. Ot komuś (nie wiem kto personalnie to pisał) napisało się "za bardzo po linii". Jak mi się jednak wydaje, warto problem zauważyć przy takiej drobnej okazji - bo być może da się w ten sposób komuś do myślenia i, być może, ktoś w przyszłości uniknie większej "wpadki" tego typu.
Na koniec raz jeszcze - kupujcie, czytajcie, propagujcie, współpracujcie, reagujcie! Pismo bez reakcji czytelników jest martwe!
Blog niniejszy w założeniu służyć ma publikacji tekstów publicystycznych na temat katolickich Kościołów tradycji bizantyjskiej, czyli Kościołów greckokatolickich. Autor jest duchownym greckokatolickiej archieparchii przemysko-warszawskiej. Prezentowane będą zarówno teksty archiwalne, jak też i pisane na bieżąco. Po polsku i ukraińsku, być może wklei się także co nieco w innych językach.
piątek, 14 lutego 2014
niedziela, 26 stycznia 2014
Ks. B. Pańczak: "Pratulin i Majdan"
Pratulin i Majdan
Komentator spraw
kościelnych w opiniotwórczym kijowskim tygodniku „Dzerkało Tyżnia” Kateryna
Szczotkina w artykule „Po co sieją wiatr”(1/2014), poświęconym listowi
Ministerstwa Kultury do zwierzchnika UKGK patriarchy Światosława, napisała:
„Jest w tym liście coś intrygującego. Jego autorzy i uczestnicy farsy plączą
się w zeznaniach. Mówiło się, że departament ds. religii przygotowywał taki
dokument. Ale oczekiwano, że jego adresatem będą wszystkie ukraińskie Kościoły
obecne na Majdanie. Oprócz tego, słychać głosy, opublikowany dokument treścią i
stylem bardzo różni się od «wersji roboczej».
Kto był tym uzdolnionym redaktorem, który z suchego urzędniczego dokumentu
zrobił «najazd».
I tym człowiekiem, który obiektem tego «najazdu» zrobił właśnie
grekokatolików”.
Minęła właśnie 140
rocznica męczeńskiej śmierci unitów z parafii Pratulin. Gdy kilka lat przed
likwidacją unickiej eparchii chełmskiej grupie jej wiernych udało się dotrzeć
do cara Aleksandra II, by przypomnieć mu o jego obietnicy nie ingerować w życie
ich Kościoła, ten odesłał ich do ministra spraw wewnętrznych hr. Tołstoja.
Uniccy delegaci usłyszeli od niego: „Bądźcie sobie lutrami, kalwinami,
mahometanami i czem chcecie, byle nie katolikami i nie unitami, bo na to rząd
nie pozwoli” (J. Bojarski, „Czasy Nerona w XIX w. pod rządem moskiewskim czyli
ostatnie chwile Unii w diecezji chełmskiej. Fakta zebrane przez kapłanów
unickich i naocznych świadków”, Lwów 1878, s. 60. Cyt. za: Tadeusz Krawczak,
„Likwidacja Unii w Królestwie Polskim”, w: „Martyrologia Unitów Podlaskich w
świetle najnowszych badań naukowych”, Siedlce 1996).
21 listopada 1884 rosyjski
minister spraw zagranicznych pisał do watykańskiego sekretarza stanu kardynała
Lodovico Jacobiniego: „Muszę Eminencji przypomnieć, że dla nas nie istnieją
unici w Imperium Rosyjskim (il n‘existe pas d‘Uniates dans l‘Empire de Russie),
są tylko prawosławni i rzymscy katolicy. Z tego też względu ta kwestia nie
będzie przedmiotem żadnych negocjacji, ani jakichkolwiek wyjaśnień”(cyt. za:
Hanna Dylągowa, „Historia procesu beatyfikacyjnego męczenników podlaskich”, w:
„Martyrologia Unitów Podlaskich w świetle najnowszych badań naukowych”, Siedlce
1996).
„Uzdolniony redaktor” z
ukraińskiego ministerstwa musiał znać stanowisko hrabiego Tołstoja. Od biedy
niech marzną na Majdanie lutry, kalwiny i mahomety. Grekokatolicy niech
uważają. Mimo wszystko wierzmy, że żaden minister spraw zagranicznych Ukrainy
nie będzie miał okazji powtarzać za imperialnym urzędnikiem, że nie ma kwestii
greckokatolickiej.
niedziela, 19 stycznia 2014
Święto Jordanu czyli Teofanii Pana naszego Jezusa Chrystusa
Dzisiaj, 6 stycznia według kalendarza juliańskiego, obchodzimy święto Bohojawłennia czyli Teofanii - Objawienia jako Boga - naszego Pana Jezusa Chrystusa. Ponieważ święto Teofanii nawiązuje do chrztu Pana Jezusa w Jordanie, udzielonego przez św. Jana Chrzciciela - popularnie nazywane bywa Jordanem.
Telewizja Polska w programie I retransmitować będzie dzisiejsze uroczystości jordańskie w Przemyślu (Boska Liturgia w Archikatedrze, procesja nad San i wielkie poświęcenie wody nad brzegiem rzeki). 70-minutowy program wyemitowany będzie jutro, tj. w poniedziałek 20 stycznia 2014 r. o 12.40 w TVP 1.
Zamieszczony poniżej opis święta Jordanu i polskie przekłady tekstów zmiennych Boskiej Liturgii zaczerpnięte zostały ze strony śp. o. archimandryty Romana Piętki MIC (1937-2011).
Zachęcam także do lektury artykułu "Boże Narodzenie i Objawienie Pańskie w Kościołach Wschodnich", pióra tegoż Ojca Romana, zawierającym m.in. opis świętowania Jordanu w parafii neounickiej w Kostomłotach.
Telewizja Polska w programie I retransmitować będzie dzisiejsze uroczystości jordańskie w Przemyślu (Boska Liturgia w Archikatedrze, procesja nad San i wielkie poświęcenie wody nad brzegiem rzeki). 70-minutowy program wyemitowany będzie jutro, tj. w poniedziałek 20 stycznia 2014 r. o 12.40 w TVP 1.
Zamieszczony poniżej opis święta Jordanu i polskie przekłady tekstów zmiennych Boskiej Liturgii zaczerpnięte zostały ze strony śp. o. archimandryty Romana Piętki MIC (1937-2011).
Zachęcam także do lektury artykułu "Boże Narodzenie i Objawienie Pańskie w Kościołach Wschodnich", pióra tegoż Ojca Romana, zawierającym m.in. opis świętowania Jordanu w parafii neounickiej w Kostomłotach.
6
♀ ŚWIĘTA TEOFANIA PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA.
Teofanią (Objawieniem Boga)
nazywa się ta uroczystość dlatego, że w czasie Chrztu Pańskiego całemu
światu ukazała się Trójca Przenajświętsza (Mt 3,13-17; Mk 1,9-11;
Łk 3,21-22). Bóg Ojciec z nieba mówił o Synu, Syna chrzcił święty
Jego Poprzednik, a Duch Święty zstąpił w wyglądzie gołębia. Od wczesnego
chrześcijaństwa dzień ten nosi miano Oświecenia i święta Światła,
bo Bóg jest światłem i przyszedł, by oświecić „przebywających w ciemności
i cieniu śmierci” (Mt 4,16) i z łaski zbawić całą ludzkość. W
pierwotnym Kościele był zwyczaj chrzcić katechumenów w przeddzień Teofanii,
bo chrzest jest właśnie duchowym oświeceniem człowieka. Ustanowienie
święta Teofanii miało miejsce w czasach apostolskich. Wspominają już je
Konstytucje Apostolskie. Już Klemens Aleksandryjski (150-215) świadczy o
świętowaniu Chrztu Pańskiego i poprzedzaniu go obrzędem nocnego czuwania.
Znane są Kazania z III wieku św. męczennika Hipolita (wspomnienie
30 stycznia) i św. Grzegorza Cudotwórcy (wspomnienie 17 listopada) na
święto Teofanii. W następnych stuleciach – od IV po IX wiek – wszyscy
wielcy ojcowie Kościoła: Grzegorz z Nazjanzu (wspomnienie 25 stycznia),
Jan Złotousty (wspomnienie 27 stycznia), Ambroży z Mediolanu (wspomnienie
7 grudnia), Jan Damasceński (wspomnienie 4 grudnia), wygłaszali specjalne
mowy o uroczystości Teofanii. Wielebni Józef Hymnograf (wspomnienie 4
kwietnia), Teofan Studyta (wspomnienie 11 października) i Bizancjusz
ułożyli o tym święcie wiele tekstów, które dotąd śpiewa się w czasie
nabożeństw. Św. Jan Damasceński mówił, że Chrystus nie dlatego przyjął
chrzest, jakoby potrzebował oczyszczenia, ale by „w wodzie pogrzebać
ludzkie grzechy”, wypełnić Prawo, ukazać tajemnicę Trójcy Przenajświętszej
i wreszcie poświęcić „żywioł wody” i nam dać wzór i przykład dla naszego
Chrztu. Kościół święty obchodzeniem święta Chrztu Pańskiego umacnia naszą
wiarę w najwyższą, niedostępną dla rozumu tajemnicę Trzech Osób Jednego
Boga i uczy nas z jednakowym szacunkiem wyznawać i wysławiać Trójcę Świętą
Jednoistotną i Niepodzielną; demaskuje i rozwiewa błędy dawnych fałszywych
nauczycieli usiłujących myślą i rozumem ludzkim objąć Stworzyciela świata.
Kościół ukazuje wierzącym chrześcijanom na konieczność chrztu, wpaja w nas
poczucie głębokiej wdzięczności dla Tego, Który oświecił i oczyścił naszą
grzeszną naturę. On uczy, że nasze zbawienie i oczyszczenie z grzechów
jest możliwe tylko dzięki łasce Ducha Świętego. Dlatego trzeba koniecznie
strzec tych darów łaski chrztu świętego, by zachować w czystości
drogocenną szatę, o której nam mówi uroczystość Chrztu Pańskiego: „Bo wy
wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w
Chrystusa.” (Ga 3,27).
Antyfona pierwsza
Ps 113A,1-3 i 5.
- Gdy wychodził Izrael z
Egiptu,* dom Jakuba od ludu obcego.
Refren: Przez wstawiennictwo
Bogurodzicy ocal nas, Zbawicielu.
- Stał się lud Judzki
Jego przybytkiem,* Izrael Jego królestwem.
- Morze ujrzało i
uciekło,* Jordan wstecz się zawrócił.
- Cóż ci jest, morze, żeś
uciekło,* i tobie, Jordanie, żeś się wstecz zawrócił.
Antyfona druga
Ps 114,1-3 i 5.
- Miłuję Pana,
albowiem usłyszał* głos mojej modlitwy.
Refren:
Ocal nas, Synu Boży, ochrzczony w Jordanie,* śpiewających Ci: alleluja.
- Albowiem skłonił ucho
swe ku mnie,* i za dni moich będę Go wzywał.
- Objęły mnie boleści
śmiertelne i niebezpieczeństwa otchłani mnie spotkały,* znalazłem ucisk i
boleść, ale wzywałem imienia Pańskiego.
- Miłościwy Pan i
sprawiedliwy,* i Bóg nasz jest litościwy.
Chwała Ojcu i Synowi i
Świętemu Duchowi, i teraz i zawsze i na wieki wieków, amen.
Jednorodzony Synu...
Antyfona trzecia
Ps 117,1,2 i 4.
- Wysławiajcie Pana, bo
jest dobry, bo na wieki Jego miłosierdzie.
Troparion, ton 1:
Podczas chrztu Twego, Chryste, w Jordanie* miało miejsce uwielbienie
Trójcy świętej:* bo głos Ojca zaświadczył o Tobie,* nazywając Cię
umiłowanym Synem * i Duch pod postacią gołębicy potwierdził niewątpliwość
tego oświadczenia.* Chryste Boże, Któryś się objawił* i oświecił
wszechświat, chwała Tobie.
- Niech mówi Izrael, że
Pan jest dobry, że na wieki Jego miłosierdzie.
- Niech mówi dom Aarona,
że Pan jest dobry, że na wieki Jego miłosierdzie.
- Niech mówią, którzy się
boją Pana, że On jest dobry, że na wieki Jego miłosierdzie.
Śpiew na Wejście, Ps 117 26.
Błogosławiony, Który
przychodzi w imię Pańskie. Błogosławiliśmy wam z domu Pańskiego. Bogiem
jest Pan i zajaśniał nam.
TROPARION, ton 1.
Podczas chrztu Twego,
Chryste, w Jordanie* miało miejsce uwielbienie Trójcy świętej:* bo głos
Ojca zaświadczył o Tobie,* nazywając Cię umiłowanym Synem * i Duch pod
postacią gołębicy potwierdził niewątpliwość tego oświadczenia.* Chryste
Boże, Któryś się objawił* i oświecił wszechświat, chwała Tobie.
Chwała Ojcu i Synowi i
Świętemu Duchowi, i teraz i zawsze i na wieki wieków, amen.
KONTAKION, ton 4.
Objawiłeś się dziś
wszechświatu, Panie,* i światłość Twoja wycisnęła na nas znamię,* którzy z
całą świadomością Cię wielbimy:* przyszedłeś i objawiłeś się,* Światłości
nieprzystępna.
W miejsce Trysagionu śpiewa się:
Wy, którzy w Chrystusa ochrzciliście się, w Chrystusa oblekliście się,
alleluja.
PROKIMEN, ton 4.
Ps 117,26,27 i 1.
Błogosławiony, Który
przychodzi w imię Pańskie.* Bogiem jest Pan i zajaśniał nam.
Stych:
Wysławiajcie Pana, bo jest dobry, bo na wieki Jego miłosierdzie.
Apostoł: Tt 2,11-14 i 3,4-7.
ALLELUJA
Ps 28,1 i 2.
Przynoście Panu, synowie
boży, przynoście Panu młode baranki.
Stych:
Głos Pański nad wodami, Bóg majestatu zagrzmiał, Pan nad wielkimi wodami.
Ewangelia: Mk 3,13-17.
W miejsce Prawdziwie godne
śpiewa się do Zakończenia:
Refren: Uwielbiaj, moja duszo,*
czcigodniejszą od Niebieskiego Wojska Dziewicę Przeczystą, Bogurodzicę.
Irmos:
Żaden język nie zdoła godnie
i anielski umysł nie
potrafi,
opiewać cię,
Bogurodzico.
Ale w swej dobroci
przyjmij naszą wiarę,
bo znasz naszą miłość do
Boga,
gdyż jesteś Obroną
chrześcijan.
Uwielbiamy cię.
ŚPIEW NA KOMUNIĘ
Tt 2,11.
Okazała się łaska boża,*
źródło zbawienia dla wszystkich ludzi,* alleluja
3x
sobota, 11 stycznia 2014
wtorek, 7 stycznia 2014
Narodzenie Pańskie
Proponuję lekturę wprowadzenia pióra śp. o archimandryty Romana Piętki MIC (1937-2011) oraz tekstów zmiennych Boskiej Liturgii tego święta w polskim tłumaczeniu (również o. Romana):
25
♀ NARODZENIE CO DO CIAŁA PANA, BOGA I ZBAWICIELA NASZEGO JAZUSA CHRYSTUSA.
„Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg posłał Syna Swojego” (Ga 4,4).
Od najdawniejszych czasów wielu wierzących
dopatrywało się w zjawisku, jakim było Imperium Rzymskie, dowodu Boskiego
planu. Powstający Kościół przeczuwał już to, co w retrospektywnym
spojrzeniu na historię tylu współczesnych nam chrześcijan powtarzało.
Dzieło Rzymu, gdy wszechświat stał się „olbrzymią rotundą, rządzoną przez
dwa tysiące kohort", za jedyny cel jakby miało nadejście Mesjasza i że
„legiony kroczyły dla Niego". Rzym miał np. niezrównany system środków
komunikacyjnych. Z Rzymu do Hiszpanii, Dalmacji, Tracji, do Bizancjum,
Dunaju wspaniałe szosy pokryte płytami wiodły poprzez góry i równiny jak
symbol nierozerwalnej sieci, którą Rzym zarzucił na świat. Azja Mniejsza
miała w owych czasach wspaniałe arterie drogowe. Morze dawało nie mniejsze
możliwości podróżowania i stało się bezpieczne od chwili, gdy okręty
rzymskie usunęły groźbę napadów pirackich. I zwiastuni ewangelii mogli
udawać się z łatwością wszędzie tam, gdzie wymagała tego ich działalność
apostolska. Już w roku 220 Orygenes pisał: „Opatrzność Boża chcąc, by
wszystkie narody były gotowe do przyjęcia nauki Chrystusowej,
podporządkowała je cesarzowi rzymskiemu”. A w IV wieku Prudencjusz
wspaniale tłumaczył tę teorię: „Na czym polega tajemnica historycznego
przeznaczenia starożytnego Rzymu? Na tym, że Bóg chce jedności rodzaju
ludzkiego, religia Chrystusa bowiem żąda podwalin społecznych: pokoju i
międzynarodowej przyjaźni. Do tej pory cała ziemia, od wschodu do zachodu,
rozerwana była przez nieustanne walki. By opanować ten obłęd, Bóg nauczył
narody, by posłuszne były jednakowym prawom i wszystkie stały się
rzymskie. Za cesarza Augusta widzimy, że ludzie żyją jak obywatele jednego
państwa i członkowie jednej rodziny. Przybywają z odległych krajów,
poprzez morza, na forum, które jest dla nich wszystkich wspólne; narody
zjednoczone są poprzez handel, cywilizację, małżeństwa; zrodziła się
jedna rasa ze zbiorowiska różnych narodów. Oto sens zwycięstw i triumfów
cesarstwa; pokój rzymski przygotował drogę dla przyjścia Chrystusa". W
całym cesarstwie rzymskim można było porozumieć się językiem greckim,
który znał każdy człowiek otarty trochę w świecie i znajomość tego jednego
języka wystarczała. Istniała greka pospolita używana w portach i greka
arystokratyczna sfer elitarnych. Łacina (zyskująca stopniowo większą
popularność od III wieku, stała się językiem panującym na Zachodzie) była
używana w armii i administracji. I teraz w tę najodpowiedniejszą porę, gdy
nadeszła pełnia czasu, Bóg posyła Syna Swojego.
Narodzenie Naszego Pana
Jezusa Chrystusa najpierw było liturgicznie wspominane w Egipcie, gdzie je
obchodzono w nocy z 5 na 6 stycznia, gdy poganie świętowali zimowe
przesilenie Słońca ustalone na 6 stycznia w 1991 roku przed Chrystusem.
Potem to przesilenie cesarz Aurelian (270-275) w 274 roku po Chrystusie
przeniósł na 25 grudnia, gdy Rzymianie świętowali „narodziny
niezwyciężonego Słońca”. Inne regiony cesarstwa w tym samym dniu
obchodziły tej samej treści swoje święta. Kościół anektował zewnętrzne
formy przy całkowitej zmianie znaczenia. Na tym polega mądrość
chrystianizmu - i to jest prawdziwa metoda rewolucji - że wykorzystywał od
dawna istniejące zwyczaje narodów, do których przenikał i dla własnych
celów narzucał im swoje znaczenie. Określił to później tak trafnymi
słowami papież św. Grzegorz Wielki (wspomnienie 12 marca), radząc
misjonarzom udającym się do pogańskich krajów: „Ochrzcijcie bożki i
miejsca kultu pogańskiego”.
Faktycznie Narodzenie
Pańskie, na Wschodzie i na Zachodzie, było wspominane od początku IV
wieku, lecz ono było zawarte w wielkim święcie Objawienia (się Boga), nie
było wspomnieniem historycznego faktu, lecz przede wszystkim świętem idei,
ogólnie świętem ukazania się Boga w ludzkim ciele, ukazanie się w
Chrystusie i przez Chrystusa łaski Bożej: teofanie, objawianie się Boga,
tzn. różne „ukazywania się” Chrystusa: Jego narodzenie się, Jego ukazanie
się mędrcom, Jego chrzest. Tak jest do dziś w obrządku koptyjskim.
I najpierw w Rzymie stało
się świętem oddzielonym od 6 stycznia, bez żadnej wątpliwości dlatego, by
„ochrzcić” święto Słońca. Kiedy to zrobiono? Prawdopodobnie w 354 roku. W
Konstantynopolu wprowadził je w 380 roku św. Grzegorz z Nazjanzu, w
Antiochii św. Jan Chryzostom w 386 roku. I stało się świętem wspominającym
fakt historyczny. Kładzie się akcent na cudownym dziewiczym rodzeniu. Ta
myśl inspirowała pokaźną część tekstów liturgicznych tego święta, bez
wątpienia jako reperkusja Soboru Powszechnego w Efezie (431). To nie
przeszkadza przyjmowaniu się towarzyszącego święta specjalnie ku czci
Bogurodzicy w dniu 26 grudnia, co jest wspólną ideą obrządku
bizantyjskiego i syryjskiego.
O wiele później charakter
ludowy i poetycki tego wschodniego święta przeszedł na Zachód, gdzie pod
wpływem św. Franciszka z Asyżu zajął tak mocne miejsce w folklorze krajów
łacińskich, że stało się ono największą uroczystością po Wielkanocy i w
tym punkcie zastąpiło Objawienie Pańskie (6 stycznia), które zostało tylko
świętem hołdu trzech mędrców, podczas gdy na Wschodzie hołd trzech mędrców
jest związany z narodzeniem Zbawiciela i wspomina się go 25 grudnia.
Antyfona 1
Ps 110,1,3 i 9.
- Będę Cię wysławiał,
Panie, całym moim sercem,* w radzie sprawiedliwych i na zgromadzeniu.
Refren:
Przez wstawiennictwo Bogurodzicy ocal nas, Zbawicielu.
- Chwalebne i
wspaniałe jest Jego dzieło,* a sprawiedliwość Jego trwa na wieki wieków.
- Zesłał odkupienie
Swemu ludowi,* ustanowił na wieki Swoje przymierze.
Antyfona 2
Ps 111,1 i 3.
- Błogosławiony
człowiek, który boi się Pana,* w przykazaniach Jego będzie wielce
rozmiłowany.
Refren:
Ocal nas, Synu Boży, narodzony z Dziewicy,* śpiewających Ci: Alleluja..
- Potężne na ziemi
będzie jego potomstwo,* pokolenie prawych będzie błogosławione.
- Sława i bogactwo w
jego domu,* a sprawiedliwość jego trwa na wieki wieków.
Chwała Ojcu i Synowi i
Świętemu Duchowi, i teraz i zawsze i na wieki wieków, amen.
Jednorodzony Synu...
Antyfona 3
Ps 109,1,2 i 3.
- Rzekł Pan Panu
memu: „Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół twoich podnóżkiem
nóg twoich”.
Troparion, ton 4:
Narodzenie Twoje, Chryste Boże nasz,* napełniło wszechświat
światłem poznania:* dzięki niemu czciciele gwiazd* od gwiazdy nauczyli się
czcić Ciebie, Słońce sprawiedliwości* i poznali, że Ty jesteś Wschodzącym
z wysokości.* Chwała Tobie, Panie.
- Berło mocy Twojej
wypuści Pan z Syjonu; panuj wśród nieprzyjaciół twoich.
- Przy Tobie
panowanie w dzień mocy Twej w blaskach świętości.
Śpiew na Wejście, Ps
109, 3 i 4.
Z łona przed
jutrzenką zrodziłem Cię, przysiągł Pan i nie będzie żałował: „Ty jesteś
kapłanem na wieki według porządku Melchizedeka”.
TROPARION, ton 4. Narodzenie
Twoje, Chryste Boże nasz,* napełniło wszechświat światłem poznania:*
dzięki niemu czciciele gwiazd* od gwiazdy nauczyli się czcić Ciebie,
Słońce sprawiedliwości* i poznali, że Ty jesteś Wschodzącym z wysokości.*
Chwała Tobie, Panie.
Chwała Ojcu i Synowi i
Świętemu Duchowi, i teraz i zawsze i na wieki wieków, amen.
KONTAKION, ton 3.
Dziewica dziś
Przedwiecznego rodzi* a ziemia grotę udostępnia Niedostępnemu.* Anieli z
pasterzami wysławiają,* Mędrcy z gwiazdą podróżują,* bo dla nas narodziło
się małe Dziecię, Przedwieczny Bóg.
W miejsce Trysagionu śpiewa się:
Wy, którzy w Chrystusa ochrzciliście się, w Chrystusa oblekliście się,
alleluja.
PROKIMEN, ton 8.
Ps 65,4 i 1.
Wszystka ziemia niech Ci
się kłania i niech Ci śpiewa,* niech psalm śpiewa Imieniu Twemu,
Najwyższy.
Stych:
Wykrzykujcie Bogu, wszystkie ziemie, psalm śpiewajcie Jego Imieniu, dajcie
cześć Jego chwale.
Apostoł, Ga 4,1-7.
ALLELUJA
Ps 18,2 i 3.
Niebiosa opowiadają chwałę Boga, a dzieła rąk Jego
oznajmia firmament.
Stych:
Dzień dniowi opowiada słowo, a noc nocy podaje wiadomość.
Ewangelia: Mt 2,1-12.
W miejsce Prawdziwie godne
śpiewa się do Zakończenia:
Refren: Uwielbiaj, duszo moja,*
czcigodniejszą i chwalebniejszą od Zastępów niebieskich, Przeczystą
Dziewicę, Bogurodzicę.
Irmos: Tajemnicę dziwną widzę i
przesławną:
niebem - grota,
tronem cherubinów -
Dziewica;
żłobek - pomieszczeniem,
gdzie leży nieobjęty Bóg,
Chrystus, Którego śpiewem uwielbiamy.
ŚPIEW NA KOMUNIĘ
Ps 110,9.
Zesłał Pan odkupienie
Swemu ludowi,* alleluja 3x.
czwartek, 2 stycznia 2014
Będzie jednak kara za zezwolenie na wycinkę?
Ponownie wraca sprawa dokonanej 4 lutego 2012 r. wycinki drzew na dawnym cmentarzu przy ul. Unickiej/Walecznych.
Ponad rok temu, w grudniu 2012 r., prokuratura umorzyła dochodzenie w tej sprawie (zob. wpisy blogowe z grudnia 2012). Teraz jednak skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko b. dyrektorowi Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Lublin, który na wycinkę zezwolił. Pisze o tym red. EP (Ewa Pajuro?) w "Kurierze Lubelskim", z kolei "Dziennik Wschodni " opublikował materiał PAP w tej sprawie.
A oto co napisał red. Karol Adamaszek w "Gazecie w Lublinie":
[...]
Przez 25 lat czegoś takiego nie widział
Właśnie w sądzie jego pełnomocnik [pełnomocnik Stowarzyszenia Ochrony Miejsc Zapomnianych] przypomniał. że prawosławni początkowo tłumaczyli, że muszą wyciąć drzewa, bo przeszkadzałyby w przyszłości wjeżdżać na posesję i kolidowałyby z planowanym "budynkiem usługowo-handlowym". Potem, że drzewa są chore lub obumarłe i zagrażają ludziom. Pełnomocnik stowarzyszenia cytował też zeznania podwładnych dyrektora S. Jedna z urzędniczek powiedziała, że szef kazał jej sporządzić decyzję korzystną dla parafii "szybko i zgodnie z wnioskiem", bez badania, czy drzewa faktycznie powinny być usunięte. Inny urzędnik - z 25-letnim stażem pracy - wyznał, że po raz pierwszy w jego karierze w tak poważnej sprawie nie było wizji lokalnej. Mecenas dodał, że na działaniu Mariana S. stracił budżet miasta, bo za drzewa należało naliczyć parafii ok. 2 mln zł dodatkowej opłaty.
Odpowiedzialni? "Podwładni"
Już później sama prokuratura podjęła dochodzenie na nowo. I właśnie zakończyła je aktem oskarżenia przeciwko Marianowi S. Zdaniem śledczych nie dopełnił on obowiązków służbowych, bo pochopnie zgodził się na wycinkę przy Walecznych, choć gdy składał podpis na decyzji, nie miał w ręku wyników oględzin drzew. Twierdzi jednak, że nie musiał go mieć. Odpowiedzialność zrzucił na podwładnych. - Nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia, z których m.in. wynikało, że gromadzenie dokumentów w przedmiotowej sprawie jak i przeprowadzenia innych czynności należało do obowiązków podległych mu pracowników, a on nie miał obowiązku weryfikacji zgromadzonych dokumentów - relacjonuje Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Co ze wspomnianą dwumilionową opłatą? Prokurator się tą kwestią nie zajął, bo uznał, że postępowanie w ratuszu było na wczesnym etapie i trudno było przesądzać o samej opłacie, a co dopiero o jej wysokości.
A oto oficjalny komunikat Prokuratury ze strony lublin.po.gov.pl:
Ponad rok temu, w grudniu 2012 r., prokuratura umorzyła dochodzenie w tej sprawie (zob. wpisy blogowe z grudnia 2012). Teraz jednak skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko b. dyrektorowi Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Lublin, który na wycinkę zezwolił. Pisze o tym red. EP (Ewa Pajuro?) w "Kurierze Lubelskim", z kolei "Dziennik Wschodni " opublikował materiał PAP w tej sprawie.
A oto co napisał red. Karol Adamaszek w "Gazecie w Lublinie":
[...]
Przez 25 lat czegoś takiego nie widział
Właśnie w sądzie jego pełnomocnik [pełnomocnik Stowarzyszenia Ochrony Miejsc Zapomnianych] przypomniał. że prawosławni początkowo tłumaczyli, że muszą wyciąć drzewa, bo przeszkadzałyby w przyszłości wjeżdżać na posesję i kolidowałyby z planowanym "budynkiem usługowo-handlowym". Potem, że drzewa są chore lub obumarłe i zagrażają ludziom. Pełnomocnik stowarzyszenia cytował też zeznania podwładnych dyrektora S. Jedna z urzędniczek powiedziała, że szef kazał jej sporządzić decyzję korzystną dla parafii "szybko i zgodnie z wnioskiem", bez badania, czy drzewa faktycznie powinny być usunięte. Inny urzędnik - z 25-letnim stażem pracy - wyznał, że po raz pierwszy w jego karierze w tak poważnej sprawie nie było wizji lokalnej. Mecenas dodał, że na działaniu Mariana S. stracił budżet miasta, bo za drzewa należało naliczyć parafii ok. 2 mln zł dodatkowej opłaty.
Odpowiedzialni? "Podwładni"
Już później sama prokuratura podjęła dochodzenie na nowo. I właśnie zakończyła je aktem oskarżenia przeciwko Marianowi S. Zdaniem śledczych nie dopełnił on obowiązków służbowych, bo pochopnie zgodził się na wycinkę przy Walecznych, choć gdy składał podpis na decyzji, nie miał w ręku wyników oględzin drzew. Twierdzi jednak, że nie musiał go mieć. Odpowiedzialność zrzucił na podwładnych. - Nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia, z których m.in. wynikało, że gromadzenie dokumentów w przedmiotowej sprawie jak i przeprowadzenia innych czynności należało do obowiązków podległych mu pracowników, a on nie miał obowiązku weryfikacji zgromadzonych dokumentów - relacjonuje Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Co ze wspomnianą dwumilionową opłatą? Prokurator się tą kwestią nie zajął, bo uznał, że postępowanie w ratuszu było na wczesnym etapie i trudno było przesądzać o samej opłacie, a co dopiero o jej wysokości.
A oto oficjalny komunikat Prokuratury ze strony lublin.po.gov.pl:
I
A 060/145/ 13 Lublin, 23.12.2013 r.
Komunikat
Rzecznika Prasowego
Prokuratury
Okręgowej w Lublinie
Prokuratura Rejonowa Lublin Północ w
Lublinie skierowała do Sądu Rejonowego Lublin – Zachód w Lublinie akt oskarżenia przeciwko Marianowi S. ( lat 60)
zarzucając mu, że:
w dniu 9 listopada 2011 r. w
Lublinie pełniąc funkcję dyrektora Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu
Miasta Lublin nie dopełnił swoich obowiązków
służbowych w ten sposób , że zaniechał
weryfikacji przedstawionego mu projektu
decyzji zezwalającej na wycinkę 71 drzew i 2 krzewów z działki nr 40
położonej w Lublinie u zbiegu ulic Walecznych i Unickiej stanowiącej własność
Parafii Prawosławnej Przemienienia Pańskiego w Lublinie, w którym powołano się na przeprowadzoną wizję
lokalną i ustalenia , że drzewa i
krzewy są w słabej kondycji
zdrowotnej i mogą stanowić zagrożenie dla
bezpieczeństwa osób i mienia, a następnie
wydał z upoważnienia Prezydenta Miasta Lublin, z rażącym
naruszeniem procedury administracyjnej
decyzję administracyjną, w sytuacji gdy rzeczywisty stan faktyczny nie
dawał podstaw do jej wydania z jednoczesnym odstąpieniem od naliczenia opłat za
wyrażenie zgody na wycięcie drzew
wynikających z ustawy o ochronie przyrody co skutkowało wycięciem
drzew i krzewów z czego co najmniej
w stosunku do 57 drzew i 1 krzewu nie istniały przesłanki wskazane w ustawie, a
co za tym idzie wycięcie tych drzew nie mogło podlegać zwolnieniu z opłaty,
czym działał na szkodę interesu publicznego, tj. o czyn z art. 231 §1 kk.
Przesłuchany w
charakterze podejrzanego Marian S. nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu
czynu i złożył wyjaśnienia z których m.in. wynikało, że gromadzenie dokumentów
w przedmiotowej sprawie jak i przeprowadzenia innych czynności należało do
obowiązków podległych mu pracowników, a on nie miał obowiązku weryfikacji zgromadzonych dokumentów.
W
ocenie prokuratury Marian S. dopuścił się niedopełnienia obowiązków poprzez
brak jakiejkolwiek weryfikacji przedstawionego mu przez pracownicę Urzędu
projektu decyzji. Na nim bowiem spoczywał obowiązek podjęcia wszelkich kroków
zmierzających do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia
sprawy wynikający z treści art. 7 k.p.a. , który wyraża zasadę dochodzenia
prawdy obiektywnej . Zasada ta nakłada na organy prowadzące postępowanie
obowiązek wszechstronnego zbadania sprawy , tak pod względem faktycznym jak i
prawnym w celu ustalenia stanu rzeczywistego sprawy. Tymczasem , jak podniosło
SKO w uzasadnieniu decyzji z dnia 17 stycznia 2013 r. analiza treści decyzji z dnia 9 listopada
2011 r. dotyczącej wycinki drzew i krzewów wskazuje na zupełną dowolność
podjętego rozstrzygnięcia bowiem organ nie wskazał żadnych przesłanek
przemawiających za wydaniem przedmiotowego zezwolenia, które wynikałyby ze zgromadzonego
materiału dowodowego. Sama decyzja nie spełniała również przesłanek wskazanych
w art. 107 §3 kpa .
Przestępstwo z art. 231 §1 kk. zagrożone jest karą do 3 lat
pozbawienia wolności.
Rzecznik Prasowy
Prokuratury Okręgowej
w Lublinie
Beata Syk –
Jankowska
środa, 1 stycznia 2014
Dobra i konstruktywna rada dla organizatorów zgromadzenia ("soboru") eparchialnego
Jak wynika z komunikatu Biskupów UKGK w RP z 28 grudnia 2013 r., w dniach 3-5 października br. odbędzie się w Przemyślu wspólne dla obu eparchii Metropolii Przemysko-Warszawskiej zgromadzenie eparchialne (ukr. jeparchijalnyj sobor, stąd i w polskojęzycznych enuncjacjach przewijać się będzie zapewne określenie "sobór", niezgodne z oficjalnym polskim przekładem KKKW).
Jest to już drugie takie zgromadzenie w Metropolii Przemysko-Warszawskiej. Pierwsze odbyło się w dniach 14-16 marca 2002 r., również w Przemyślu. Tak jak i obecne, nie zostało zwołane motu proprio miejscowych hierarchów, lecz w ramach realizacji postanowień Synodu Biskupów UKGK. Synod Biskupów postanowił, że w 2014 r. we wszystkich eparchiach i egzarchatach UKGK mają się odbyć zgromadzenia poświęcone zgłębianiu tematu i programu "Żywa parafia miejscem spotkania z Chrystusem Żywym" w różnych jego aspektach (wyszczególnionych!). Skoro zaś Synod postanowił, to i my nad Wisłą takie zgromadzenie (zdroworozsądkowo przeprowadzone wspólnie dla obu eparchii) będziemy mieli.
Takie okoliczności zwołania Zgromadzenia nie nastrajają optymistycznie. Pojawia się niebezpieczeństwo, że Zgromadzenie potraktowane zostanie jako kolejna narzucona z góry (z Rzymu czy z Kijowa, jaka różnica) "oficjałka" do formalnego "odfajkowania".
Istnieje jednakże i bardziej pomyślny wariant rozwoju wydarzeń - że oto zamiast "odfajkować", wykorzystamy daną nam przez Synod Biskupów okazję do poważnej debaty i decyzyj. Obecność w gronie episkopatu UKGK w RP JE Eugeniusza Popowicza, który jest nie tylko doktorem prawa kanonicznego, ale i człowiekiem poważnym i rzetelnym, daje szczególne podstawy do bardziej optymistycznych rachub.
W związku z tym pragnąłbym ofiarować osobom odpowiedzialnym za przygotowanie Zgromadzenia garść refleksji wynikłych na kanwie Zgromadzenia poprzedniego, tego z 2002 r. Dotyczą one problematyki związanej z recepcją ustaw partykularnych i trybu legislacji, który - jak uważam - ma znaczący wpływ na ww. recepcję:
----------------------------------------------------------
Jest to już drugie takie zgromadzenie w Metropolii Przemysko-Warszawskiej. Pierwsze odbyło się w dniach 14-16 marca 2002 r., również w Przemyślu. Tak jak i obecne, nie zostało zwołane motu proprio miejscowych hierarchów, lecz w ramach realizacji postanowień Synodu Biskupów UKGK. Synod Biskupów postanowił, że w 2014 r. we wszystkich eparchiach i egzarchatach UKGK mają się odbyć zgromadzenia poświęcone zgłębianiu tematu i programu "Żywa parafia miejscem spotkania z Chrystusem Żywym" w różnych jego aspektach (wyszczególnionych!). Skoro zaś Synod postanowił, to i my nad Wisłą takie zgromadzenie (zdroworozsądkowo przeprowadzone wspólnie dla obu eparchii) będziemy mieli.
Takie okoliczności zwołania Zgromadzenia nie nastrajają optymistycznie. Pojawia się niebezpieczeństwo, że Zgromadzenie potraktowane zostanie jako kolejna narzucona z góry (z Rzymu czy z Kijowa, jaka różnica) "oficjałka" do formalnego "odfajkowania".
Istnieje jednakże i bardziej pomyślny wariant rozwoju wydarzeń - że oto zamiast "odfajkować", wykorzystamy daną nam przez Synod Biskupów okazję do poważnej debaty i decyzyj. Obecność w gronie episkopatu UKGK w RP JE Eugeniusza Popowicza, który jest nie tylko doktorem prawa kanonicznego, ale i człowiekiem poważnym i rzetelnym, daje szczególne podstawy do bardziej optymistycznych rachub.
W związku z tym pragnąłbym ofiarować osobom odpowiedzialnym za przygotowanie Zgromadzenia garść refleksji wynikłych na kanwie Zgromadzenia poprzedniego, tego z 2002 r. Dotyczą one problematyki związanej z recepcją ustaw partykularnych i trybu legislacji, który - jak uważam - ma znaczący wpływ na ww. recepcję:
----------------------------------------------------------
Przedstawione powyżej akty normatywne prawa partykularnego
UKGK [1) Zasady
życia liturgicznego, 2) Podstawowe zasady stosunków
międzywyznaniowych i działalności ekumenicznej, 3) Tymczasowa ustawa o formacji i posłudze
diakonów i minorzystów ] weszły formalnie w życie 15 lutego 2005 r. Czy jednak odegrały rolę, jaką
im wyznaczył zamysł autorów czy komisyj uchwalających przekazanie ich projektów
do arcybiskupiej aprobaty? Wydaje się, że niestety ustawy te w życiu UKGK w
Polsce przeszły niemal niezauważone i że faktyczna ich recepcja w szerszych
kręgach kościelnych nie odbyła się.
Jakie są tego przyczyny? Sądzę, że peccatum originale tych ustaw wiąże się
z ich genezą, z przyjętą w kontekście zgromadzenia eparchialnego 2002 r. procedurą
legislacyjną. Projekty ich nie były odczytane uczestnikom zgromadzenia, bo w
ogóle jeszcze nie istniały, gdy zgromadzenie działało. Nie będąc przejawem
odgórnej, przedstawionej zgromadzeniu inicjatywy biskupiej – nie były też
wykwitem inicjatywy oddolnej, zrodzonej w łonie zgromadzenia: ciało to (zbiór
osób zasiadających wspólnie raptem 3 dni, a nie mających przygotowania
merytorycznego) nie potrafiło wypracować żadnych wspólnych konkluzyj. Projekty
te wyszły z „pozgromadzeniowych” komisyj, ale de facto były przede wszystkim owocem pasji ich autorów (inna
rzecz, że zakorzenionym zarówno w dokumentach Kościoła, jak też i w niektórych
postulatach zgłaszanych oddolnie w czasie „przedzgromadzeniowych” narad w skali
parafij czy dekanatów) – ani zatem „górze” kościelnej (której projekty te
niejako „spadły z nieba”), ani też kościelnym „dołom” nie zależało na ich
realizacji. Nie będąc zaprezentowanymi uczestnikom zgromadzenia, promulgowane
również były dość formalnie i nigdy właściwie nie były popularyzowane przez
tych, którzy je oficjalnie ogłosili, tj. biskupów. Piszącemu te słowa nie wiadomo także, by
kiedykolwiek od kogokolwiek egzekwowano wykonanie tych ustaw. Wprawdzie po ich
promulgacji wyświęcono np. jednego diakona nie
przeznaczonego do kapłaństwa (w 2010 r.), założono też w Przemyślu Instytut
Regencki – ale czy były to owoce ustawy o diakonach i minorzystach, czy raczej
realizacja obiektywnej potrzeby, niezależnej od ww. legislacji? Wydaje się, że
raczej to drugie.
Wypada
zatem na koniec wysnuć dwa wnioski. Pierwszy, że nawet wartościowe
merytorycznie akty normatywne muszą mieć za sobą silny czynnik zainteresowany
ich egzekwowaniem, inaczej – mimo formalnego wejścia w życie - pozostaną na
papierze li tylko. Drugi wniosek wynika z pierwszego i dotyczy już ściśle zasad
legislacji kościelnej: czy będziemy mówić o synodzie diecezjalnym, czy o
zgromadzeniu eparchialnym, to jeśli ma ono przynieść owoce w prawodawstwie,
musi być przestrzegana zasada, że projekty aktów normatywnych, wypracowanych
przez ekspertów i wniesionych przez rządcę eparchii (nie tylko formalnie
przedstawionych, ale będących naprawdę wyrazem programu biskupa!) winny być
zgromadzeniu eparchialnemu przedstawione (najlepiej dwukrotnie, tzn. rozesłane
uprzednio i przeczytane na sesji) i na jego posiedzeniu przedyskutowane. Bez
spełnienia obu tych warunków nie ma co marzyć o solidnej recepcji
zgromadzeniowego prawodawstwa.
------------------------
Cyt. za: SIWICKI P., Współczesne ustawodawstwo partykularne Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w Polsce, w: Prawo ukraińskie. Wybrane zagadnienia, red. M. Bartnik, M. Bielecki, J. Nikołajew, Lublin 2013, s. 311.
Cyt. za: SIWICKI P., Współczesne ustawodawstwo partykularne Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w Polsce, w: Prawo ukraińskie. Wybrane zagadnienia, red. M. Bartnik, M. Bielecki, J. Nikołajew, Lublin 2013, s. 311.
Subskrybuj:
Posty (Atom)